IndeksIndeks  WydarzeniaWydarzenia  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Teren dookoła klubu

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Nathaniel
Szef wszystkich szefów
Nathaniel

Liczba postów : 231
Punkty aktywności : 690
Data dołączenia : 11/03/2019

Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu EmptyNie 21 Kwi 2019, 00:54

Najczęściej można spotkać tu palaczy, bądź osoby dopiero przyjeżdżające do klubu. Przed wejściem stoi ochroniarz.
Powrót do góry Go down
Nathaniel
Szef wszystkich szefów
Nathaniel

Liczba postów : 231
Punkty aktywności : 690
Data dołączenia : 11/03/2019

Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu EmptyNie 21 Kwi 2019, 00:57

Podjechali motorem pod parking podziemny. Tam ktoś z obsługi zajął się motorem i kaskami.
Trzymając ją za rękę udali się w ciemną alejkę niedaleko klubu.
Pojrzał na nią poważnie i przytulił.
- Gotowa?
Złożył na jej ustach pewny pocałunek.
- Poradzisz sobie. Najpierw musisz dominacją zwabić kogoś.
Powrót do góry Go down
Octavia
Dziewczyna w masce
Octavia

Liczba postów : 218
Punkty aktywności : 1729
Data dołączenia : 28/03/2019

Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu EmptyNie 21 Kwi 2019, 01:05

Przez całą drogę obejmowała mocno Nathaniela żeby nie spaść z motoru i nie zachwiać koordynowania nim. Poza tym im bliżej klubu się znajdowali tym bardziej się stresowała. Zsiadła z motoru, gdy znaleźli się już na miejscu i znowu się w niego wtuliła. Wyglądała niemal jak dziecko, które nie chce wejść do gabinetu na zastrzyk, więc przykleja się do swojego rodzica oczekując od niego ratunku.
- Mam tak po prostu podejść? Teraz?- spytała niepewnie. Zazwyczaj najpierw zabawiała swoje ofiary jakąś pogawędką, potem zaciągała je gdzieś w ustronne miejsce, a na koniec rozrywała im gardło, bo mimo wszystko była zupełnie pozbawiona samokontroli.
Powrót do góry Go down
Nathaniel
Szef wszystkich szefów
Nathaniel

Liczba postów : 231
Punkty aktywności : 690
Data dołączenia : 11/03/2019

Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu EmptyNie 21 Kwi 2019, 01:15

Patrzył na nią, widział jej zdenerwowanie. Postanowił jej pokazać jak bezpiecznie bez ujawniania się korzystać z dominacji. Stanął z nią pod jedną ścianą, tak, że byli praktycznie niewidoczni. Używając ukrycia byli niewykrywalni.
Szła jakaś kobieta, była akurat sama.
- Chodź, podejdź... - Szeptł używając dominacji. Kusił głosem.
- Przyjdź tutaj. Wiem czego pragniesz.. Tu jestem... Za rogiem..
Kobieta bez jakiegokolwiek zastanowienia skręciła w uliczkę. W chwilę była obok nich. Nie zauważając jednak nikogo pokreciła głową jakby jej się zdawało i ruszyła tam gdzie miała zamiar iść.
- Dzięki temu nikt Cię nie wykryje i nie rozpozna. Teraz Twoja kolej. Kiedy podejdzie od razu złap tą osobę, powiedz że ma być spokojna i wbij się w szyję. Upij kilka łyków, powiedz aby zapomniała i puść. Jesli będziesz za dużo i zbyt łapczywie pić, od razu Ci przerwę.
Powrót do góry Go down
Octavia
Dziewczyna w masce
Octavia

Liczba postów : 218
Punkty aktywności : 1729
Data dołączenia : 28/03/2019

Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu EmptyNie 21 Kwi 2019, 01:26

Schowała się razem z Nathanielem w cieniu jednej ze ścian budynku. Spoglądała na niego nerwowo i słuchała jego rad. Obserwowała jak zawołał jedną kobietę i za sprawą dominacji nakłonił, by podeszła bliżej nich. Zaraz po tym odeszła od nich zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego, że niepotrzebnie na moment zboczyła. Octavia używała już kiedyś tej zdolności, ale nigdy w tak przemyślany sposób.
- Dobrze.- zgodziła, ale wyraźnie była niezadowolona faktem, że musi zaraz wbić się komuś w szyję. Wzięła wdech by nabrać bardziej zdeterminowanej postawy. Odsunęła się lekko od ściany, by wypatrzeć potencjalną ofiarę. Przechodził tym razem młody mężczyzna, być może nawet w jej wieku. Miał lekko chwiejny krok, zdawał się być odrobinę pijanym.
- Hej, kolego...Możesz tu podejść?- zawołała w końcu zupełnie niepozornie, jakby chciała załatwić od niego jakąś prostą sprawę lub spytać o coś tak głupiego jak godzinę. Facet zbliżył się, a ona natychmiast położyła dłonie na jego ramionach i spojrzała mu w twarz.
- Teraz chodź ze mną i bądź cicho.- rozkazała z użyciem dominacji stanowczym głosem. Zaprowadziła chłopaka bliżej ściany by mniej rzucać się w oczy. Zerknęła kątem oka na Nathaniela, ponieważ przeszył ją dreszcz wątpliwości. Mężczyzna stał jakby zobojętniały przez wpływ jej perswazji. Octavia zbliżyła się do niego, znowu złapała go za ramiona i wbiła się w jego szyję. Zaczęła najpierw spokojnie pić krew, jednak po chwili nabrała większej łapczywości. Przygwoździła go do ściany i nadal upijała z niego życie.
Powrót do góry Go down
Nathaniel
Szef wszystkich szefów
Nathaniel

Liczba postów : 231
Punkty aktywności : 690
Data dołączenia : 11/03/2019

Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu EmptyNie 21 Kwi 2019, 01:32

Obserwował ją uważnie. Radziła sobie bardzo dobrze. Kiedy złapała go i zaczęła z niego pić położył delikatnie dłoń na jej ramieniu.
- Octavio, zwolnij. - Powiedział pewnie lecz nie używając dominacji.
- Nie chcesz go zabić. Nie jesteś taka. Ze mnie też wyssałabyś całą krew?
Wiedział, że musi się sama powstrzymać. Był gotowy jednak aby ją odciągnąć.
- Nie po to dwa lata cierpiałaś by teraz też ponosić się głodowi. Kontroluj go.
Wiedział, że mimo pozywiania się słyszy jego głos. Miał nadzieję, że tak uda jej się nabrać kontroli.
Powrót do góry Go down
Octavia
Dziewczyna w masce
Octavia

Liczba postów : 218
Punkty aktywności : 1729
Data dołączenia : 28/03/2019

Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu EmptyNie 21 Kwi 2019, 01:39

Smak ciepłej krwi znacznie się różnił od tej z torebki. Obezwładniał jej zmysły i wciągał ją niczym narkotyk. Słowa wypowiadane przez Nathaniela zdawały się być czymś zagłuszone. By pozbyć się irytujących odgłosów, odepchnęła mężczyznę jedną ręką od siebie i jeszcze mocniej przyparła do swojej ofiary.
- Odejdź.- warknęła, po czym jeszcze mocniej wgryzła się w żyły nieznajomego. Chciała wyssać go do ostatniej krwi, co starała się zrobić jak najszybciej, byle nikt jej nie przerwał. Straciła panowanie nad sobą, jakby stała się nagle kimś innym. Przyciskała ramiona ofiary do ściany na wypadek, gdyby miała zacząć się osuwać w dół.
Powrót do góry Go down
Nathaniel
Szef wszystkich szefów
Nathaniel

Liczba postów : 231
Punkty aktywności : 690
Data dołączenia : 11/03/2019

Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu EmptyNie 21 Kwi 2019, 01:45

Widział jej zachowanie i natychmiast zareagował.
- Octavio zostaw. - Warknął używając dominacji. Jednoczesnie złapał nieszczesnika i odsłonił go sobą.
- Klęknij. - Powiedział do niej aby mieć kontrolę nad jej postawą. Spojrzał na mężczyznę, widział że był osłabiony, jednak nic mu nie było. Położył go niedaleko na trawie. Może któryś z przechodniów zainteresuje się nim albo obudzi się i wróci do domu.
Po chwili wrócił do Octavii.
- Otrząśnij się. Masz się kontrolować. - Warknął do niej. Nie był jednak zły, chciał aby szybko nauczyła się wszystkiego. Wiedział jednak, że nie może jej pospieszac. Ukleknął naprzeciwko i przytulił ją mocno.
- Następnym razem Ci się uda.
Glaskał ją po włosach i tulił.
Powrót do góry Go down
Octavia
Dziewczyna w masce
Octavia

Liczba postów : 218
Punkty aktywności : 1729
Data dołączenia : 28/03/2019

Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu EmptyNie 21 Kwi 2019, 01:58

Wysysała życie z młodego mężczyzny, aż nagle w jej uszach rozbrzmiał głos Nathaniela. Odkąd zaatakowała tego nieszczęśnika żadne jego słowa nie były tak wyraźne jak teraz. Ciało postąpiło zgodnie z wolą Nathaniela. Octavia puściła człowieka i obejrzała się na wampira. Uklękła tak jak jej rozkazał. Odwróciła głowę w bok, wpatrywała się w trawę. Czuła wstyd, o którym wcześniej myślała. Niezgrabnie starła krew z swoich ust, choć nadal pozostały resztki w kącikach i parę kropel na jej brodzie.
- Niech do szlag...- mruknęła drżącym głosem. Nie spojrzała na Nathaniela nawet, gdy uklęknął przed nią. Schowała twarz w jego ramieniu i objęła go rękoma. Zacisnęła palce na materiale jego kurtki. Była wściekła na siebie i zrezygnowana.
- Wracajmy do domu.- powiedziała ponuro i odrobinę beznamiętnie.
Powrót do góry Go down
Nathaniel
Szef wszystkich szefów
Nathaniel

Liczba postów : 231
Punkty aktywności : 690
Data dołączenia : 11/03/2019

Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu EmptyNie 21 Kwi 2019, 09:56

Tulił ją jeszcze chwilę mocno do siebie.
- Dobrze. Chodźmy.
Nie zamierzał upierać się, ani naciskać. Rozumiał jak wiele ją to kosztuje. Pomyślał, że następnym razem lepiej się przygotują.
Pomógł jej wstać i udali się na parking po motor. Wsiedli razem i odjechali z powrotem na wzgórze.
W między czasie myślał jak poprawić jej humor. Podejrzewał, że za pierwszym razem jej się nie uda. W końcu coś niedawno przeszła przemianę. Wiedział, że potrzebuję czasu. Niestety, żadne z nich go nie miało.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Octavia
Dziewczyna w masce
Octavia

Liczba postów : 218
Punkty aktywności : 1729
Data dołączenia : 28/03/2019

Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu EmptyNie 21 Kwi 2019, 12:56

Wstała z pomocą Nathaniela, bo jeśli wyciągnął rękę wypadało z niej skorzystać. Wytarła pospiesznie brudne kolana z ziemi. Ostatni raz zerknęła na leżącego mężczyznę. Syknęła pod nosem, a następnie ruszyła za Nathanielem do jego motoru. To zdecydowanie nie była udana wycieczka i winiła za to siebie samą. Usiadła z tyłu siedzenia i założyła kask na głowie. Objęła ciemnowłosego, by nie spaść, kiedy będą jechać. Nath odpalił silnik i wrócili na wzgórze.

[c.d.]
Powrót do góry Go down
Matthias
Idealista
Matthias

Liczba postów : 52
Punkty aktywności : 389
Data dołączenia : 13/10/2019

Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu EmptyNie 27 Paź 2019, 18:47

Od nietypowego spotkania z młodą Mazikeen miał dziwną blokadę pisarską. Nie potrafił sklecić żadnego przyzwoitego zdania, a co dopiero znaleźć jakiś ciekawy temat warty pisania lub pomysł na książkę, którą wymyślił sobie napisać. Matt nie potrafił wyjść z zdziwienia, że tak młoda dziewczyna jak Maz miała takie problemy i musiała radzić sobie z nimi sama. Dodatkowo przeklinał się w myślach za to, że sam podsunął jej pomysł oczernienia ojca w mediach. Nie spodziewał się, że dziewczyna nie wiedząc o jego zawodzie, wyjdzie do niego z prośbą napisania takiego artykułu. Ilekroć szukał sensacji do opisania tak tym razem czuł, że wiążą się z tym kłopoty. Było to jednocześnie kuszące jak i odstraszające. Nie chciał mieć na głowie żadnej mafii żądnej zemsty. Matthias nie wiedząc co ze sobą począć, postanowił wyjść ze swoich czterech ścian i poszukać czegoś, co oderwie jego myśli od tej sprawy.
Takim oto sposobem znalazł się w klubie Vortex. Zdecydowanym krokiem wszedł do środka i rozejrzał się dookoła. Przez moment miał dylemat czy pójść od razu do baru, czy może najpierw znaleźć sobie towarzystwo do zabawy gdzieś na parkiecie. Roztargniony tym wyborem i natłokiem myśli ostatecznie wyszedł z powrotem na świeże powietrze. Stanął niedaleko wyjścia i wygrzebał z kieszeni paczkę papierosów. Wyjął z niej jedną sztukę i wsadził natychmiast między zęby. Znowu zaczął grzebać po kieszeniach szukając zapalniczki. Chwilę to trwało, jednak w końcu ją odnalazł. Odpalił papierosa, zaciągnął się porządnie dymem, przytrzymał go przez chwilę w płucach, a na koniec wypuścił powoli czując coś na wzór minimalnej ulgi. Oparł się plecami o ścianę budynku, a zapalniczkę i paczkę papierosów schował z powrotem do kieszeni.
Powrót do góry Go down
Delilah
Córa Koryntu
Delilah

Liczba postów : 46
Punkty aktywności : 337
Data dołączenia : 21/10/2019

Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu EmptyNie 27 Paź 2019, 20:16

Vortex był jej żerowiskiem, pojawiała się tam więc w każdy weekend, a czasem i w tygodniu. Rzadko zdarzało się by wracała stamtąd do domu sama albo z pustym portfelem. Zdecydowanie preferowała drugą opcję, nie oferowała swoich czterech ścian zbyt ochoczo jako miejsce spotkań. Tym razem była zadowolona, bo udało jej się tego uniknąć.
Mała czarna, którą miała na sobie była niezawodna. Nie musiała długo czekać na drinka, potem kolejnego i szybką wizytę w klubowej łazience. Wyszła z niej z lekko rozmazaną szminką i kieszenią pełniejszą o kilka banknotów. To było dla niej równoznaczne z zakończeniem imprezy, skierowała się więc lekko chwiejnym krokiem w stronę szatni po swoją kurtkę. Dwa drinki wystarczyły, by zakręcić jej trochę w głowie i pogorszyć koordynację. Niezrażona ruszyła jednak w stronę wyjścia, by urządzić sobie rześki spacer do domu.
Jedną ręką odepchnęła ciężkie drzwi, podczas gdy drugą wpychała pospiesznie w rękaw sztruksowej kurtki, bo już czuła chłodne powietrze na nagich ramionach. Najwyraźniej nie nadawała się w tym momencie zbytnio do multitaskingu, bo potknęła się na swoich szpilkach i z soczystymi bluzgami na ustach potrąciła ramieniem stojącego obok mężczyznę.
- Pogrzało Cię, czy co? - udało jej się odzyskać równowagę, choć zgubiła jednego buta i odruchowo zgromiła bruneta wzrokiem. - Bliżej drzwi stanąć nie mogłeś?
Schyliła się po czarnego buta i kuśtykając oparła metr dalej, by pochylić się i nieudolnie wciskać stopę w szpilkę. Gdy w końcu się udało, wydała z siebie triumfalne "Ha!" i wyprostowała.
- Nie wyglądasz nawet jakbyś się tu dobrze bawił - skomentowała i odetchnęła głęboko, wciągając zapach dymu papierosowego.
Powrót do góry Go down
Matthias
Idealista
Matthias

Liczba postów : 52
Punkty aktywności : 389
Data dołączenia : 13/10/2019

Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu EmptyNie 27 Paź 2019, 21:17

Oddawał się swojemu paskudnemu nałogowi, zaspakajając swój głód i zwichrowane myśli. Mentalnie próbował przygotować się do przestawienia się na bardziej rozrywkowy tryb, bo w końcu nie przyszedł tu podpierać ściany tak jak to robił właśnie w obecnej chwili. Krótka potrzeba pociągnęła go do tego miejsca, bo bez tego jego próba rozerwania się poszłaby na marne. Palił w spokoju swojego papierosa, kiedy nagle został szturchnięty w ramię. Zapewne zignorowałby to lub uniósł do tej osoby pokojowo dłoń, gdyby nie fakt, że to jemu niemal oberwało się za to, że stał w niewłaściwym miejscu.
Widok tej młodej i ślicznej buzi niemal natychmiast odwiódł go od odpowiadania na jej kąśliwe pytanie. Podrapał się po głowie, a w myślach zastanawiał się, co los chciał mu powiedzieć, podsuwając mu ciągle takie młode panie. Przyjrzał się dziewczynie, próbując odgadnąć ile mniej więcej mogłaby mieć lat. Z pewnością była starsza od Mazikeen, ale nadal młodsza od niego.
- Dopiero się rozkręcam, kopciuszku.- odpowiedział i uśmiechnął się do niej delikatnie. Wręcz nie mógł oprzeć się temu pierwszemu skojarzeniu jakie przyszło mu na myśl, kiedy zobaczył jak nieznajoma niezgrabnie zakłada swojego buta.
- Ty za to z pewnością bawiłaś się przednio.- zasugerował, a jego spojrzenie automatycznie zatrzymało się na ustach dziewczyny. Jej rozmazana szminka dodawała nawet pewnego uroku, ale może dlatego, że taki obrazek idealnie pasował do dyskotekowej otoczki.
- Palisz?- zapytał, a z kieszeni wyjął paczkę papierosów.- Muszę jakoś zrekompensować ci ten nieszczęśliwy wypadek. W końcu to moja wina.- powiedział i zabrzmiał prawie wiarygodnie, jednak ostatecznie zaśmiał się krótko, jednak nie dało się w tym dosłyszeć choćby nutki złośliwości.
Powrót do góry Go down
Delilah
Córa Koryntu
Delilah

Liczba postów : 46
Punkty aktywności : 337
Data dołączenia : 21/10/2019

Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu EmptyNie 27 Paź 2019, 22:07

Bycie zbyt kąśliwą przychodziło jej czasem aż zbyt naturalnie i sama musiała przyznać, że czasem było to zupełnie zbędne. Było to jednak pierwsze co przychodziło jej do głowy, a czarnowłosa miała zwyczaj mówienia tego, co myśli. Powstrzymywała się od tego jedynie, gdy miała w tym jakiś zysk, a w tym przypadku żadnego nie dostrzegała.
Ze strony nieznajomego spodziewała się równie opryskliwej odpowiedzi, a w zamian za swój niewyparzony język dostała uśmiech. To wyraźnie zbiło ją z tropu. Jedna z ciemnych brwi uniosła się w górę w niemym wyrazie zdziwienia, a usta wygięły nieznacznie.
- Do królewny to mi raczej daleko - sama myśl o tym porównaniu budziła w niej rozbawienie. - Ale Ty trochę wyglądasz jak książę wyjęty nie z tej bajki - zlustrowała go od stóp do głów jakby chciała tym potwierdzić swoją tezę. Szczerze mówiąc jego osoba na pierwszy rzut oka nie pasowała jej do otoczenia. Sprawiał wrażenie eleganckiego i subtelnego, przez co nie sądziła, by mógł się dostosować do stałych bywalców tej jakże wyrafinowanej placówki. Nawet jeśli klub należał do tych lepszych, to w środku był jak każdy inny. Dudniąca muzyka, parkiet pełen wijących się wokół siebie ludzi i alkohol przelewający się litrami. Delilah raczej przypisałaby mężczyznę jako bywalca kawiarni lub ekskluzywnych barów, sączącego whisky.
- Nie było źle - wzruszyła ramionami i włożyła drugą rękę w rękaw kurtki, która do tej pory zwisała z jej barku. Opatuliła się nią szczelnie, w nocy temperatury zaczęły robić się nieprzyjemnie niskie. W powietrzu czuć było nadchodzące powolnymi krokami przymrozki. - Powiedzmy, że cel na dziś został osiągnięty - uśmiechnęła się krzywo. Była jak najbardziej zadowolona z tego, że jej nowy towarzysz weźmie jej słowa zapewne w kontekście jedynie skonsumowanego alkoholu. Dawało jej to jednak dziwną satysfakcję, że mogła powiedzieć coś równie dwuznacznego i grać pierwszą lepszą klubowiczkę.
- Nie - pokręciła przecząco głową, - ale nie przeszkadzaj sobie, nie przeszkadza mi dym.
Choć na początku stała dobry metr dalej, tak teraz przysunęła się i skróciła dystans dzielący ją od Matthiasa. Również oparła się o ścianę, jednak nie plecami a ramieniem, by być zwróconą przodem do niego.
- Wygląda na to, że będziesz musiał znaleźć inny sposób, by mi to wynagrodzić - podchwyciła żart. - No chyba, że jakimś cudem przekonasz mnie, bym Ci wybaczyła - jego śmiech okazał się być zaraźliwy, a jej podchmielony stan tylko to wzmocnił i sama cicho zawtórowała.
Zwróciła uwagę na to, jak przyglądał się jej twarzy i pierwsza myśl jaka przebiegła przez jej umysł to czy była brudna. Zmarszczyła brwi, lekko zmartwiona jakie ślady mógł zauważyć, ale kiedy przejechała kciukiem w kąciku ust z ulgą zauważyła tylko resztki czerwonej szminki. Całe szczęście.
Powrót do góry Go down
Matthias
Idealista
Matthias

Liczba postów : 52
Punkty aktywności : 389
Data dołączenia : 13/10/2019

Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu EmptyNie 27 Paź 2019, 22:38

Matthias miał do czynienia naprawdę z wieloma osobowościami. W związku z tym trudno było wybić go z nastroju w jakim był pierwszym wypowiedzianym zdaniem. Miał to do siebie, że pierwsze wrażenie ze strony rozmówcy puszczał mimo uszu, bo uznawał to za najzwyklejszy pokaz lub wpadkę. Ludzie albo chcieli pokazać siebie w jakimś samodzielnie wymyślonym obliczu, albo w wyniku dziwnej sytuacji sami nie panowali nad tym co właściwie wyrabiali. W przypadku ciemnowłosej dziewczyny, jej początkowe zachowanie wydawało się być kulminacją tych dwóch czynników dodatkowo zakrapianą alkoholem. Matthias za to był zbyt trzeźwy i rozkojarzony, by gwałtownie zareagować równie opryskliwie.
- Czyżbyś zapomniała czym zajmowała się Kopciuszek nim spotkała swojego księcia?- zasugerował dwuznacznie i uśmiechnął się jeszcze szerzej. Był ciekawe reakcji nieznajomej na tą żartobliwą sugestię, która okazała się idealnie pasować to tego, co dopiero mu powiedziała. Fakt, nie uważał się za żadnego księcia, ale skoro ją do niego porównała nie mógł oprzeć się tej analogii związanej z baśnią, o której rozprawiali.
White nie do końca chciał wnikać w to jaki cel obrała sobie dziewczyna, kiedy wybierała się w to miejsce. Możliwości było naprawdę wiele, dlatego jego wyobraźnia zaczęła wręcz buzować. Z drugiej strony, gdyby spytał pewnie uspokoiłby tą burzę pomysłów. Zapewne bez wahania by to zrobił, gdyby nie ponowne zderzenie ze wspomnieniem o Mazikeen. W tamtym wypadku chciał wiedzieć i dowiedział się zbyt wiele. Stąd zapewne jego dziwne dylematy egzystencjalne, którym tego wieczoru miał powiedzieć stop zamiast szukać nowych problemów.
Zdumiewające było jak szybko dziewczyna zmieniła nastawienie do niego z bojowego na bardziej przyjazny. Po raz kolejny Matthias postanowił uzasadnić do jej upojeniem alkoholowym, którego nie dało się nie zauważyć, choć w gruncie rzeczy mu to nie przeszkadzało. Życie w Nowym Jorku nauczyło go rozmawiania z ludźmi w ich różnych odsłonach. Zdecydowanie bardziej obawiał się tych, którzy dostosowywali się do sytuacji jak kameleon. Takim trudno było zaufać, a jednocześnie zdawał sobie sprawę, że w pewnym stopniu sam do nich należy. Każdy kolejny dzień spędzony w Venandi uświadamiał mu jak bardzo zepsutym nowojorczykiem był.
- Nie będzie to takie łatwe, skoro swój cel na ten wieczór już osiągnęłaś.- westchnął z udawanym rozczarowaniem. Zaciągnął się ponownie papierosem i wypuścił kłębek dymu przed siebie.- Najchętniej zaprosiłbym cię na drinka.- zasugerował i znów spojrzał na jej ładną buzię.- Ale to chyba nie jest najlepszy pomysł.- dodał i zaśmiał się krótko. Sam był trzeźwy, więc spodziewał się, że gdyby zabrał ją teraz na jakąś pijacką zabawę, musiałby ją potem nieprzytomną gdzieś donieść.
Dopalił papierosa do końca i zgasił go o ścianę budynku. Spojrzał na peta, by upewnić się, że jest dogaszony do końca, a następnie wyrzucił go do kosza.
- W drodze do odkupienia zacznę od czegoś prostego.- powiedział i obrócił się przodem do nieznajomej.- Jestem Matthias, miło mi cię poznać.- wyrecytował niczym wierszyk, by po chwili wyjąć jej stronę w powitalnym geście dłoń.
Powrót do góry Go down
Delilah
Córa Koryntu
Delilah

Liczba postów : 46
Punkty aktywności : 337
Data dołączenia : 21/10/2019

Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu EmptyNie 27 Paź 2019, 23:33

- Ależ skąd - pozwoliła, by w jej głosie zabrzmiała nuta żartobliwego oburzenia na jej domniemaną niewiedzę. - Ale nadal sądzę, że bliżej mi do przyrodniej siostry, w końcu ledwo założyłam tego buta - umyślnie zażartowała i nie kontynuowała aluzji z księciem. Marzenia o własnym księciu i zamku są miłe, ale do niczego nie prowadzą. Już nie mówiąc o tym, że nie wierzyła w szczęśliwe zakończenia wyjęte z bajek. - Od razu też ostrzegam, że tam swojego Kopciuszka raczej nie znajdziesz - kiwnęła brodą w stronę drzwi do klubu.
- Nikt nie mówił, że będzie łatwo - skrzyżowała ramiona i na chwilę spuściła z niego wzrok, by powieść nim po ciemnej uliczce. - Słusznie - przyznała, kiwając głową, - nie zgodziłabym się. - Wyznała bez ogródek, spoglądając na niego. Nie miała tym razem w intencji go urazić, choć przed pięcioma minutami zupełnie jej to nie przeszkadzało. Być może dlatego, że zaskoczył ją swoją uprzejmością, ale odebrała wrażenie, że nieznajomy należy do tego rzadkiego gatunku "życzliwych mężczyzn". Powód był inny. Zdawała sobie sprawę z tego, że nie miała dobrej tolerancji alkoholu i po kolejnym drinku lub dwóch nie wiedziałaby, co się z nią dzieje, a rano na pewno nic by nie pamiętała.
Gdy się przedstawił, przez moment patrzyła na niego, jakby się nad czymś zastanawiała. Istotnie tak było, a jej zagwozdka dotyczyła imienia jakie powinna mu podać. Westchnęła krótko i wyciągnęła rękę.
- Delilah - uścisnęła mocno jego dłoń. Przez chwilę miała ochotę użyć innego miana, pod którym była znana, ale rozmyśliła się. W końcu to tylko facet spotkany przed klubem, więcej już go pewnie nie zobaczy, więc nie ma szkody w podaniu własnego imienia. - Powiedzmy, że z dziewiątego kręgu piekła trafiłeś do ósmego - uśmiechnęła się nieznacznie.
- Chyba nie spieszy Ci się za bardzo do zabawy, Matthiasie - przekrzywiła lekko głowę, spoglądając na niego. Wygodne było to, że w swoich szpilkach nie była dużo niższa od bruneta i nie musiała zadzierać głowy. - Albo wolno się rozkręcasz - zainsynuowała, lekko dwuznacznie.
Chyba zrobiła się gadatliwa przez wypite drinki, a Matthias musiał być taki z natury, skoro gawędzenie z nieznajomymi pod klubem przychodziło mu z taką łatwością. Ona sama musiała tę cechę w sobie wyrobić, albo właśnie wspomóc się napojami wyskokowymi.


Ostatnio zmieniony przez Delilah dnia Pon 28 Paź 2019, 00:01, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Matthias
Idealista
Matthias

Liczba postów : 52
Punkty aktywności : 389
Data dołączenia : 13/10/2019

Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu EmptyNie 27 Paź 2019, 23:55

Matthias wzruszył bezradnie ramionami. Uśmiech z jego ust nie schodził ani na chwilę, jakby sama pijacka atmosfera tego miejsca była w stanie w jakiś sposób go odurzyć. Zdumiewało go jak uparcie dziewczyna potrafiła trzymać się swojego zdania, co jednocześnie prowokowało go do tego, by przekonywać ją do swojego.
- Muszę się z tym pogodzić.- westchnął, nawiązując do ostrzeżenia, które usłyszał z ust dziewczyny. Nigdy nie myślał o tym, że mógłby w takim miejscu spotkać miłość swojego życia. Mógł liczyć co najwyżej na towarzyszkę na jeden wieczór, na czym również mu ani trochę nie zależało.
Jej odpowiedź w sprawie drinka przyjął subtelnym skinieniem głowy, zupełnie ją akceptując. Nawet gdyby się zgodziła, ostatecznie zrezygnowałby z tej propozycji, albo wybrałby miejsce, w którym nie musiałby się potem martwić jej kiepskim stanem. Jej szczerość i stanowczość wydawała mu się bardzo interesująca i niezwykle imponująca. Nadal nie znał prawdy o jej celu z jakim tu przyszła, ale wyobraźnia coraz bardziej płatała mu figle. Rozmowa, którą odbywali dowodziła jedynie temu, że rzeczywiście nie warto jest zważać na pierwsze wrażenie. Ta sytuacja utwierdziła go w tym fakcie, ponieważ mimo stanu upojenia jego rozmówczyni, wydawała mu się bardzo inteligentna.
- Zapewniam, że gdy przekroczę próg pierwszego, zapomnisz, że w ogóle kiedykolwiek czymś ci zawiniłem, Delilah.- powiedział, kładąc melodyjny nacisk na jej imię, które dopiero poznał.
- A może po prostu mi się nie spieszy.- odpowiedział na jej insynuację pewnym siebie tonem głosu.- Poza tym zdążyłaś pogrzebać moje marzenia o spotkaniu tam swojego Kopciuszka, przez co zupełnie mi się odechciało tam wchodzić. A niech cię, Delilah...- dodał, udając nieco rozczarowany ton. W rzeczywistości sam nie wiedział czy chce w ogóle tam wchodzić. Przyczyna była zupełnie mu nieznana, chyba po prostu nie miał na to ochoty. Może nie wyglądał, ale zdarzało mu się odwiedzać takie miejsca. Myślał, że klub pomoże mu się odmóżdżyć, ale gdzieś z tyłu głowy miał dziwne opory. Przez myśl przeszło mu, że chyba po prostu się starzeje.
Powrót do góry Go down
Delilah
Córa Koryntu
Delilah

Liczba postów : 46
Punkty aktywności : 337
Data dołączenia : 21/10/2019

Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu EmptyPon 28 Paź 2019, 00:48

Z pewną dozą wdzięczności przyjęła spokojną reakcję nowojorczyka na jej odmowę. Delilah przyzwyczajona była raczej do negatywnych zachowań wobec siebie po odtrąceniu czyjegoś zaproszenia na wyjście. Co prawda faceci, z którymi normalnie obcowała nie byli trzeźwi i najwyraźniej nie szanowali zdania innych jak robił to Matthias. Przez to musiałaby przyznać, że zyskał w jej oczach.
- Niech będzie, awansujesz na siódmy - oznajmiła tonem, jak gdyby gratulowała mu największego osiągnięcia.
Jej wargi wygięły się w górę na jego następne słowa, spodobał jej się sposób w jaki wypowiadał jej imię. Swoją drogą nie było w tym mieście wielu ludzi, którzy się do niej zwracali w ten sposób, nie miała tu raczej stałych znajomych. Może po prostu tęskniła za tym, by ktoś nazwał ją w końcu jej prawdziwym imieniem.
- A-a-a, nie tak prędko - ostudziła jego zamiary. - Jeszcze czyściec - tym razem nawet uśmiechnęła się szeroko, ciągnąc żart. Rozmowa z brunetem okazywała się być zabawna i ciekawa. Coraz mniej ciągnęło ją do domu, choć podpieranie ściany klubu nie należało do jej ulubionych zajęć.
- A niech Cię...? Ładnie to tak zwracać się do kogoś kto Cię ratuje? Właśnie oszczędziłam Ci sporo czasu, który poświęciłbyś na nieudolne poszukiwania swojej królewny, Matthiasie - wyjaśniła i przyłożyła dłoń do serca w geście udawanego urażenia. - Skoro już i tak niszczę Twoje marzenia to może od razu dodam, że Święty Mikołaj nie istnieje - poklepała go lekko po ramieniu w ramach pocieszenia.
W trakcie tej krótkiej rozmowy poczuła się zdecydowanie lepiej. Nie miała już wrażenia, że zachwieje się z każdym krokiem, a chłodne powietrze sprawiło, że myślała trochę jaśniej. Co prawda mogło to być mylne wrażenie nadal pijanego umysłu, ale nawet jeśli, nie zamierzała wybrzydzać. Choć nadal była pewna, że jutrzejszy kac jej nie ominie, nieważne co zrobi.
- Na pocieszenie powiem, że w przeciwieństwie do niego, tego swojego Kopciuszka pewnie kiedyś spotkasz - napełniła swój głos sztucznym optymizmem. - To tak, żebyś nie mówił, że Ci tylko burzę cały światopogląd.
Powrót do góry Go down
Matthias
Idealista
Matthias

Liczba postów : 52
Punkty aktywności : 389
Data dołączenia : 13/10/2019

Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu EmptyWto 29 Paź 2019, 12:31

Na wieść o małym awansie uśmiech na jego twarzy pojawił się ponownie i tym razem był szerszy niż dotychczas. Skinął lekko głową w geście teatralnego ukłonu, dziękując za ten niebywały przywilej. Przez myśl przeszło mu, że idzie mu dość gładko droga do wymyślonego odkupienia, czego nie zamierzał nawet mówić na głos. Coś podpowiadało mu, że gdyby pochwalił się swoją myślą, Delilah z przyjemnością podniosłaby mu poprzeczkę.
- Czyściec?- powtórzył po niej z lekkim niedowierzaniem i nutką rozbawienia. Zmarszczył lekko czoło i podrapał się po brodzie jakby się na czymś zastanawiał.- To już brzmi jak wyzwanie.- przyznał otwarcie. Odkleił swoje plecy od szorstkiej ściany i odsunął się od niej o krok. Obrócił się przodem od swojej rozmówczyni, a lewą rękę wsadził do kieszeni swojego płaszcza. Drugą musiał pozostawić wolną, by mogła swobodnie gestykulować podczas dyskusji. Zapewne jedynie kajdany mogłyby go przed tym powstrzymać, a i tak sprawiałoby to mały problem.
- Wyjście z piekła jest jak wynagradzanie mojej winy, ale wyjście z czyśćca kojarzy mi się z udowadnianiem swojej wartości.- stwierdził po chwili namysłu. Dyskusja miała tło bardzo humorystyczne, ale w pewnym momencie nakłoniła go do głębszej refleksji.
Dziewczyna z każdą kolejną chwilą zaskakiwała White'a coraz bardziej. Wywoływało to w nim jak najbardziej pozytywne odczucia i pewnego rodzaju niedowierzanie. Nie sądził, że zjawiając się w takim miejscu da się wciągnąć w taką rozmowę, choć doskonale znał swoją gadatliwą naturą i sam nie panował nad tym jak ciągnie innych za język.
- Masz niebywałą zdolność wprawiania ludzi w poczucie, że są ci coś winni.- przyznał, dokazując jednocześnie jej palcem. Uśmiechnął się przy tym szelmowsko, jakby tym stwierdzeniem dokonał niezwykłego odkrycia pewien, że niewielu doszło do takiego spostrzeżenia podczas rozmowy z Delilah.
- Spokojnie, nie mam w zwyczaju przejmować się cudzym zdaniem.- odpowiedział na jej ostatnie słowa. Wzruszył ramionami na dowód tego, że wcale się nie przejął tym, że święty Mikołaj nie istnieje, a za swoim Kopciuszkiem będzie musiał się jeszcze nachodzić, by go znaleźć.
Powrót do góry Go down
Delilah
Córa Koryntu
Delilah

Liczba postów : 46
Punkty aktywności : 337
Data dołączenia : 21/10/2019

Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu EmptyWto 29 Paź 2019, 21:36

Widok teatralnego ukłonu ze strony bruneta rozbawił ją i nawet ucieszył. W końcu ktoś z kim mogła toczyć gry słowne i przekomarzać, nawet jeśli tylko przez ten jeden wieczór. Może to jej pech, ale nie trafiała w tym miejscu często na inteligentnych rozmówców, zwłaszcza równie błyskotliwych co Matthias.
- Myślisz, że podołasz? - W jej głosie wyraźnie pobrzmiewała nuta powątpiewania i tym razem nie było wątpliwości, że było to istotnie wyzwanie. Ciekawa reakcji White'a utkwiła w nim przenikliwe spojrzenie. Zwróciła uwagę na jego prawą rękę, która cały czas pozostawała w ruchu. Sprawiało to wrażenie, że mężczyzny wszędzie jest pełno i nie potrafi ustać w miejscu. A może po prostu, że przepełniała go energia i charyzma. Był to zupełny kontrast do postaci kobiety, która stała nadal pod murem z założonymi ramionami, opatulając się szczelnie kurtką. Co jakiś czas przenosiła tylko ciężar ciała z jednej nogi na drugą, bo po całej nocy w szpilkach czuła, że zaczynają ją boleć stopy.
- Ciekawa interpretacja, podoba mi się - pokiwała głową z niejakim uznaniem. - Dla mnie to też próba czasu, test na cierpliwość. No wiesz, jak długo jesteś gotów czekać żeby dostać się do raju - dla niej osobiście przy tej definicji czyściec byłby nawet gorszy od piekieł. Delilah nie należała do osób cierpliwych ani zbyt wyrozumiałych pod tym względem. Efektem ubocznym tej cechy była jej punktualność, dziewczyna nigdy nie miała w zwyczaju się spóźniać.
Zdziwił ją swoimi następnymi słowami, chociaż bardziej chyba grożąc jej palcem. Przez moment poczuła się jak pięciolatka, która znowu podwędziła bratu deser i dostawała burę od matki.
- Nonsens - w drodze wyjątku rozluźniła ramiona, by móc skromnie machnąć dłonią na padające wobec niej zdanie. - Ja ich tylko uświadamiam, że tak istotnie jest - nie mogła się powstrzymać przed własnym iście łobuzerskim uśmiechem. Poza tym, czy można ją winić? Cóż, zapewne tak. Ale jeśli ktoś zdecyduje się pójść za jej delikatną sugestią to już ich sprawa, prawda?
Na ostatnie stwierdzenie padające z ust Matthiasa, tym razem czarnowłosa lekko się zamyśliła. Nie mogła nie przyznać, że taka cecha była godna podziwu, przynajmniej w jej oczach. Sama starała się emanować pewnością siebie i nie przejmować cudzym zdaniem, ale odpowiednio dobrane słowa zawsze potrafiły dotknąć. Postanowiła jednak nie niszczyć atmosfery i pociągnęła temat w lżejszą stronę.
- To tylko mnie przekonuje, że nie jesteś stąd. Venandczycy wprost kochają plotkować o innych - a przynajmniej tyle zdążyła zauważyć w trakcie swojego pobytu w tym mieście. Sama chyba czasem była ich tematem, bo mijając sąsiadów w swoim bloku niejednokrotnie spotykała się ze ściszonymi szeptami, gdy tylko przechodziła obok. Zwykle przyjmowała to ze wzruszeniem ramion, tak jak przed chwilą zademonstrował jej rozmówca, ale zdarzały się chwile gdy chciałaby wiedzieć co mówią o niej za plecami. - A, no i akcent masz chyba nietutejszy - dodała, jakby po namyśle.
Powrót do góry Go down
Matthias
Idealista
Matthias

Liczba postów : 52
Punkty aktywności : 389
Data dołączenia : 13/10/2019

Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu EmptySro 30 Paź 2019, 14:55

Pytanie Delilah i towarzyszące mu zwątpienie brzmiało jakby miało podpuścić White'a do tego, by się bardziej postarał. Zdawał sobie doskonale z tego sprawę mimo to pozwolił sobie się nad tym zastanowić. Odchylił na moment głowę do tyłu i spojrzał w niego, jakby gdzieś tam wysoko znajdowała się odpowiedź.
- Sam nie wiem.- przyznał całkiem szczerze. Jeszcze przez krótką chwilę patrzył w gwiazdy, a po chwili jego wzrok wrócił na wymalowaną buzię Delilah.- I nie dowiem się póki nie spróbuję.- dodał, a kącik jego ust automatycznie drgnął lekko ku górze. Być może i zabrzmiało to jak sugestia, że będzie zamierzał spróbować, ale ostatecznie sam nie wiedział czy tak się stanie. Ich rozmowa to było jedynie przekomarzanie się i gdybanie, więc trudno było określić ile z wypowiedzianych tego wieczoru słów będzie miało swoje odzwierciedlenie w czynach.
- Niby masz rację, ale...- zaczął, odnosząc się do jej kolejnych słów.- No właśnie, musi być jakieś ale.- zaśmiał się i pokręcił głową. Westchnął i wrócił do swojej myśli.- Pokazywanie swojej wartości nie polega na czekaniu. Czekając nie trafisz do raju. Może dzięki takiej szansy coś zmienię w swoim życiu i wyrwę się z tej nędznej monotonii?- zasugerował. Próbował popatrzeć na to zupełnie z innej strony niż dziewczyna, usilnie doszukując się w tym wszystkim większego sensu lub celowości. Nie był pewien, czy ciemnowłosa podzieli jego zdanie, jednak trwająca dyskusja była warta podważenia jej opinii.
- Naprawdę jesteś w tym dobra.- stwierdził na jej zaprzeczenie, ale brzmiało to bardziej jak pochwała. Taka cecha wydawała mu się godna podziwu i nie wątpił, że dziewczyna potrafi ją wykorzystać z dużą korzyścią dla siebie. Nie dał się zwieść jej przekonaniu, trzymając się tego, że robi to świadomie.
- Jestem tu od niedawna i pomimo tego całego plotkarstwa zaczyna mi się tu podobać.- powiedział, by potwierdzić jej podejrzenia. Plotkarstwo nie miało teraz dla niego większego znaczenia. Właściwie to nawet go to trochę bawiło. Sam wyrwał się z ogromnej korporacji, w której żerował na cudzych prywatnych sprawach, ujawniając je przed światem zewnętrznym. Plotki go nie dotykały, póki nie były bardzo bliskie prawdzie. Zaś w takich sytuacjach nie bolał go fakt, że ktoś o tym komuś innemu powiedział, ale uświadamiano mu w ten sposób jak bardzo coś schrzanił.
Powrót do góry Go down
Delilah
Córa Koryntu
Delilah

Liczba postów : 46
Punkty aktywności : 337
Data dołączenia : 21/10/2019

Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu EmptySro 30 Paź 2019, 18:58

Nie była fanką kategoryzowania ludzi już przy pierwszym spotkaniu, ale i tak domyślała się, że stojący przed nią mężczyzna nie należy do typu człowieka, który podpuszczony krzyczy "Ja nie zrobię? Potrzymaj mi piwo!". Spodziewała się więc faktycznie bardziej stonowanej odpowiedzi, ale i tak zdołał ją zaskoczyć swoją stoickością. Może zbytnio patrzyła przez pryzmat samej siebie, ale gdyby ktoś podważył jej osobę w podobny sposób, zareagowałaby zdecydowanie żywiej, a na pewno chciałaby udowodnić że koniec końców to ona ma rację. Matthias natomiast był albo na tyle pewny siebie, że nie odczuwał takiej potrzeby albo było mu to kompletnie obojętne. Niezależnie od przypadku, była lekko zaintrygowana.
- Może zbyt się ograniczyłam do religijnej definicji czyśćca - mruknęła i zmarszczyła brwi, jakby się nad czymś intensywnie zastanawiała. Zaczęła szukać dobrych słów na wyrażenie tego, co chciała powiedzieć i zmuszać pijany umysł do współpracy. Sfrustrowana zaczęła stukać obcasem o asfaltową nawierzchnię, aż w końcu jej twarz rozjaśniła się lekko. - Jakby to ogólniej nazwać, to chodzi mi raczej o poświęcenie. Czasu też, ale równie dobrze jakiejś rzeczy, uczynku, siebie. Co innego niż piekło, bo to nie żadne zadośćuczynienie tylko akt z własnej woli, o. Ugh, czy ja dobrze to tłumaczę?- ostatnią część wypowiedziała raczej sama do siebie i wzruszyła nieznacznie ramionami. - Ale wiesz, ilu ludzi tyle definicji, bez tego świat byłby nudny - podsumowała. - Jak Ty udowadniasz komuś swoją wartość, hm? Poza tym, niektórzy lubią monotonię, jest wygodna - sama nie należała do takich osób, ale była ciekawa co Matthias będzie miał do powiedzenia na ten temat.
Na pochwałę z jego strony uśmiechnęła się, ale nie zaprzeczyła ani nie potwierdziła tych słów. Wzięła na swoją korzyść zasadę domniemania niewinności, a w tym przypadku ciężko cokolwiek "udowodnić".
- W takim razie jako pierwsza oficjalnie witam Cię w Venandi - nadała swemu głosowi uroczystego brzmienia i rozpostarła ramiona na boki, jakby chciała podkreślić swoją gościnność i miejsce, w którym się znajdowali. Wielkiego wrażenia tym pewnie nie mogła zrobić, bo po jednej stronie miała wejście do klubu, a po drugiej po prostu słabo oświetloną alejkę, która prowadziła na główną ulicę. Nawet jeśli sama nie była rodowitą mieszkanką, to spędziła w tym mieście dobrych kilka miesięcy więcej niż Matthias, co jej zdaniem uprawniało ją do tej roli.
Powrót do góry Go down
Matthias
Idealista
Matthias

Liczba postów : 52
Punkty aktywności : 389
Data dołączenia : 13/10/2019

Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu EmptySob 02 Lis 2019, 13:11

Matthias od zawsze należał do tego typu cwaniaków, którzy myśleli, że samo słowo wystarczy, by przekonać ludzi do wszystkiego. Ba, w końcu był dziennikarzem, więc jego praca głównie polegała na tym, że słowami ukazywał ludziom różne rzeczy, które niekiedy mijały się z prawdą. Jednak cóż mógł na to poradzić, skoro pisał to, co redakcja mu kazała. Jedynym wyjściem było odejście i tak też uczynił. Taka praca nauczyła go pewnego rodzaju powściągliwości i pokazywania po sobie tego, co uznawał za odpowiednie do sytuacji. Tym swoim dziwnym cwaniactwem nieraz udało mu się wyjść z tarapatów. Kulturysty nie przypominał, jednak często udawało mu się na tyle zabłysnąć dyplomacją i perswazją, że pewne sprzeczki nawet z tępymi osiłkami uchodziły mu jakoś na sucho.
Słuchał tłumaczeń dziewczyny z lekkim uśmiechem. Trudno było mu ukryć, że odrobinę pogubił się w jej słowach, więc w krótkim skupieniu zaczął układać sobie je jeszcze raz w głowie, by zrozumieć co mogła mieć na myśli. Nie winił ją za ten chaos w potoku słów, a właściwie to był bardzo wyrozumiały zważywszy na okoliczności.
- Tak, tak, wiem co masz na myśli.- odpowiedział jej pospiesznie, odrobinę rozbawiony. Nie był pewien, czy to pytanie było skierowane do niego, ale uznał, że warto ją uświadomić, że to co powiedziała ostatecznie było zrozumiałe.
- To może zabrzmieć jak zaprzeczenie tego co dopiero powiedziałem, ale teraz jak sobie o tym pomyślę...to właściwie jak udowodnić swoją wartość?- przerwał na moment, dając czas na przemyślenie tej kwestii sobie jak i dziewczynie.- Bo z drugiej strony tylko będąc sobą pokażemy naszą wartość...chyba. Jak się będziemy wysilać nie wiadomo jak bardzo to może wyjść na to, że próbujemy pokazać więcej niż ostatecznie mamy do zaoferowania...- powiedział z lekkim namysłem. W końcu prychnął jakby znów czymś rozbawiony i pokręcił głową. Podrapał się po głowie, a na jego twarzy pojawiło się coś na wzór pewnego zrezygnowania.
- Chyba jestem za trzeźwy na takie filozoficzne przemyślenia.- stwierdził. Ta dyskusja zaczęła brnąć coraz dalej i sam już gubił się w tym o co mu od początku mogło chodzić. Nawet nie umiał dojść do samej puenty, bo temat zdawał się nieskończenie obszerny.
- Ah, dziękuję.- odpowiedział na jej powitanie z przekoloryzowanym zachwytem w głosie.- Od dawna tu mieszkasz?- zapytał zaciekawiony. Ostatnia osoba, z którą odbył pogawędkę, była w tym mieście jeszcze krócej niż on, co było dość zadziwiającym zjawiskiem. Zastanawiał się jak często odbywa się tutaj rotacja mieszkańców.
Powrót do góry Go down
Delilah
Córa Koryntu
Delilah

Liczba postów : 46
Punkty aktywności : 337
Data dołączenia : 21/10/2019

Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu EmptySob 02 Lis 2019, 14:41

Minęło tak wiele czasu od jej ostatniej tego typu filozoficznej rozmowy, nawet nie sądziła że brakuje jej tego typu dyskusji. Zmuszały do zastanowienia, przemyślenia swoich przekonań i co najważniejsze, pozwalały zachować bystrość umysłu. Uwielbiała zagłębiać się w takie tematy ze swoimi znajomymi z akademika kiedy jeszcze studiowała. Zwłaszcza że jej kierunek studiów był pomocny w poddawaniu zagadnień pod dyskusje. Raczej niespodzianką było, że nawiązała podobną konwersacje w takim miejscu i porze, ale nie była z tego faktu niezadowolona.
Starała się jak mogła wytłumaczyć to, co miała w głowie, choć szczerze mówiąc sama miała momentami problem z pozbieraniem myśli przez szum alkoholu w uszach. Wyłapała nutę rozbawienia z głosie Matthiasa i już chciała się napuszyć urażona, na szczęście w porę zdała sobie sprawę, że raczej nie miał on na celu jej się naprzykrzyć i tylko odetchnęła z ulgą na jego zapewnienie.
- Szkoda że na takie pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Niektórzy mają problem z przekonaniem o własnej wartości, o udowadnianiu jej innym osobom nie wspominając - jej wargi wykrzywiły się w krótkiej parodii uśmiechu. Ciężko znaleźć kogoś, komu ten temat byłby obcy. Większość ludzi w końcu przechodziła przez takie fazy, zwłaszcza podczas okresu dojrzewania. Łatwo jest wtedy stracić pewność siebie i poczucie, że się coś znaczy. Prawdę mówiąc Delilah do tej pory miewała momenty, kiedy czuła się zagubiona i przeklinała zarówno swoje życiowe wybory jak i samą siebie.
Całe szczęście z mniej przyjemnych rozmyślań wyrwał ją znowu Matthias. Spojrzała na niego, zamrugała dwukrotnie i parsknęła śmiechem, co może nie było standardową reakcją jakiej można oczekiwać. Uniosła rękę do ust, chcąc stłumić swój mało wyrafinowany śmiech i uspokoić trzęsące się od chichotu ramiona. W końcu wzięła głęboki oddech i posłała brunetowi przepraszające spojrzenie.
- Wybacz, nie mogłam się powstrzymać - na jej ustach nadal widniał uśmiech. - To pierwsze zdanie zabrzmiało tak ckliwie jak żywcem wyjęte z jakiegoś filmu dla nastolatek - miała tylko nadzieję, że jej rozmówca nie poczuje się urażony tym, jak zbyła jego wypowiedź. Odchrząknęła cicho, starając się przywrócić sobie odrobinę powagi. - Bycie sobą w niczym tu nie pomoże, a przynajmniej nie załatwi sprawy - tym razem to ona zadarła głowę w górę, próbując dojrzeć konstelacje, choć doskonale wiedziała że w tym mieście rzadko kiedy można dostrzec gwiazdy. - Jeśli chcesz komukolwiek udowodnić swoją wartość, wszystko zależy od tego co ta konkretna osoba uważa za pozytywną cechę. Chcesz zaimponować bossowi mafii, przynosisz mu głowę jego wroga, zależy ci żeby pokazać zaangażowanie swojemu profesorowi, piszesz dodatkowe eseje na studiach. - Zakończyła ten krótki wywód i spuściła wzrok znowu na Matthiasa. Miała przeczucie, że nie zgodzi się z jej opinią i szczerze mówiąc trochę na to liczyła. Była ciekawa jak rozwinie swoje zdanie i będzie go bronić.
Uśmiechnęła się nieznacznie na jego komentarz o zbytniej trzeźwości i przygryzła dolną wargę w zamyśleniu. Dokonywała kalkulacji przez krótką chwilę nim się w końcu odezwała, starając się nadać swojemu głosowi nonszalanckiego charakteru.
- Całe szczęście to nie jest problem nie do rozwiązania - miała trochę wątpliwości czy to, co chce potem powiedzieć to dobry pomysł. Chcąc ukryć nagłą nerwowość założyła szybkim ruchem dłoni włosy za ucho. - Co powiesz na herbatę? Dla Ciebie w wersji z prądem - Było jej cholernie niezręcznie, bo sama kwadrans wcześniej odrzuciła zaproszenie na drinka, ale głównie dlatego że nie zamierzała tej nocy więcej pić, ani wracać do zatłoczonego klubu. Towarzystwo Matthiasa okazało się być jednak na tyle przyjemne, że nie miała ochoty tak szybko z niego rezygnować. Pytanie tylko, czy mężczyzna nadal będzie za tym pomysłem. Jeśli nie, pozostanie jej ratować resztki swojej dumy poprzez szybki taktyczny odwrót, do którego już zaczęła się mentalnie przygotowywać.  
- Stosunkowo niedługo - przyznała. Samą siebie zaklasyfikowałaby jeszcze jako względnie świeżą mieszkankę miasta. Nie była jeszcze na tyle obyta, by znać wygodne skróty albo ukryte na uboczu lokalne kawiarenki, ale większość miasta zdążyła dość dobrze poznać. - Wprowadziłam się niecałe pół roku temu - doprecyzowała.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Teren dookoła klubu Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu Empty

Powrót do góry Go down
 
Teren dookoła klubu
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Venandi :: Klub Vortex-
Skocz do: