Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.



 
IndeksIndeks  WydarzeniaWydarzenia  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

 

 Teren dookoła klubu

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Matthias
Idealista
Matthias

Liczba postów : 61
Punkty aktywności : 685
Data dołączenia : 13/10/2019

Teren dookoła klubu - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu - Page 2 EmptySob 02 Lis 2019, 18:01

Pierwszy raz od początku ich rozmowy widział ją tak szczerze rozbawioną. Tego typu reakcja bardziej cieszyła jego oczy niż najzwyklejszy uśmiech. Z początku nie wiedział w jaki sposób wywołał taką salwę śmiechu. Zmarszczył lekko czoło i spoglądał na jej rozbawioną buzię. Mimo wszystko trudno było mu powstrzymać uśmiech, bo jej śmiech zdawał się być niewiarygodnie zaraźliwy. Powoli dochodziło do niego, że z pewnością musiał powiedzieć coś głupiego. Przetarł palcami lekko oczy, próbując zbyć to dziwne uczucie i ostatecznie pogodził się z tą sytuacją.
- Jeśli by tak na to spojrzeć to chyba masz rację. - westchnął odrobinę bezradnie i zaśmiał się krótko. Ani trochę nie czuł się urażony jej reakcją. W pewien sposób był z niej zadowolony i docenił szczerość i autentyczność, którymi wykazywał się dziewczyna. Wysłuchał tego co dalej miała do powiedzenia i podkręcił głową, sygnalizują, że znowu ma jakieś "ale".
- To o czym mówisz musimy wrzucić do innej szuflady. - oznajmił zdecydowanym tonem. - Mówisz o spełnianiu cudzych oczekiwań, a to nie zawsze wiąże się z naszą wartością. Choć przyznam, że w taki sposób możemy wpłynąć na nią..Albo ją podniesiemy albo obniżymy. - stwierdził. Choć skończył zdanie, jego myśli nadal krążyły wokół tego zagadnienia. Sam już nie wiedział na ile w to brnąć, bo obawiał się kryzysu egzystencjalnego że swojej strony. W redakcji, dla której pisał był przez jakiś czas wartościowym dziennikarzem. Jednak po wykonaniu osobistego rachunku sumienia stwierdził, że to nic nie znaczy i chciał coś w sobie zmienić, być może poprawić, odchodząc stamtąd. Jaka więc pozostała jego wartość po tym wszystkim? Nasuwał mu się jedynie wniosek, że to wszystko zależy od punktu odniesienia i kategorii w jakiej jest oceniany. Biorąc ten wniosek pod uwagę wracał do miejsca, w którym ostatecznie Delilah miała rację. Zdecydowanie wskoczyli w zbyt głęboką wodę.
- Brzmi obiecująco. - odpowiedział na jej zaproszenie. Cichy głosik w jego głowie podpowiadał mu, że powinien choćbyvzażartować z tego obrotu spraw, zważając na jego wcześniejszą niedoszłą propozycję. Matt odpuścił to sobie tym razem. - W takim razie proponuję wybrać się do mnie. Jeśli masz jakieś przeciwwskazania, zrozumiem. - zasugerował dość ostrożnie. Zdawał sobie sprawę, że takie zaproszenia w takim miejscu brzmią dość jednoznacznie, ale do jego głowy nie przychodził inny pomysł. O tej porze kawiarnia była zamknięta i nie częstowali tam alkoholem. Temperatura powietrza była już stosunkowo niska, a jego uwadze nie uszło, że Delilah zaczęła to odczuwać, więc plener także odpadł. W związku z tym Nasuwał mu się tylko jeden pomysł.
- Rzeczywiście niedługo. - przyznał szczerze. - Zdążyłem zauważyć, że przybywa tu sporo nowych osób. - dodał, opierając swoje słowa wyłącznie na dotychczasowych spostrzeżeniach.
Powrót do góry Go down
Delilah
Córa Koryntu
Delilah

Liczba postów : 49
Punkty aktywności : 620
Data dołączenia : 21/10/2019

Teren dookoła klubu - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu - Page 2 EmptyNie 03 Lis 2019, 19:38

Matthias najwyraźniej nie czuł się dotknięty jej reakcją, bo gdy spojrzała na jego twarz, dostrzegła na niej wyraźny ślad uśmiechu. Sahin zawsze uważała dystans do samego siebie za istotną cechę. Nie znosiła napuszonych samouwielbieniem kolesi, jak zresztą każdy. Za to jeśli ktoś potrafił śmiać się z samego siebie, to było to przez dziewczynę w pewien sposób doceniane.
Powstrzymała kolejną salwę śmiechu, gdy mężczyzna stanowczo odrzucił jej teorię. Strzeliła w dziesiątkę, gdy to przewidziała. Zaczęła mniej więcej dostrzegać sposób myślenia bruneta w trakcie tej krótkiej rozmowy, a to że momentami mieli odmienne zdania jej zdaniem tylko dodawało smaku trwającej rozmowie.
Oparła się plecami o mur stojący za nią i wysłuchała tej kontry. Przekrzywiła głowę ciut w prawo, nadal obserwując mężczyznę i trawiąc jego słowa.
- Idealista z Ciebie, Matthiasie - jej pierwsze słowa był pewne i mogły się zdawać lekko wyrwane z kontekstu. Być może było to jedynie mylne pierwsze wrażenie, ale nie mogła wyzbyć się tego przekonania, przynajmniej na razie. Oczywiście nie widziała w takim podejściu do świata nic złego, choć sama miała inne spojrzenie na rzeczywistość. Kiedyś może nawet była podobna, ale życie zweryfikowało jej poglądy i nadały im większej surowości. Szanowała jednak idealistów, bo uważała że tylko oni posiadają na tyle motywacji i nadziei, żeby spróbować coś zmienić wokół siebie.
- Wartość jest czymś bardzo subiektywnym - zaczęła swoją obronę. - Dlatego istnieje różnica między udowodnieniem swojej wartości sobie samemu, a komuś innemu. Wystarczy że ludzie mają inne priorytety albo poczucie moralności. Skoro postrzegają świat inaczej, tak samo różnie ocenią wartość człowieka. - Zdawała sobie sprawę jak pesymistycznie to musi brzmieć, ale tak w jej oczach prezentował się ten dylemat. Nie miała w zwyczaju zmieniać swoich przekonań i dostosowywać ich do rozmówcy, choć często czyniło ją to ciężką do zniesienia.
Odetchnęła z niejaką ulgą, gdy Matthias przystał na jej propozycję. Nawet nie skomentował kontrastu tej oferty ze słowami czarnowłosej sprzed parunastu minut. Najwyraźniej puścił to w niepamięć, co jak najbardziej odpowiadało Delilah.
- Brzmi świetnie - pokręciła głową, by dać mu znać że żadnych zastrzeżeń nie ma. Nie potraktowała tego zaproszenia w innym kontekście niż tylko jako propozycję rozmowy i wspólnego spędzenia czasu. A nawet gdyby się okazało, że Matthias miał inne intencje, to i tak stwierdziła, że wszystko zależy od tego czy i na co będzie miała ochotę. Sama zresztą miała proponować swoje lokum, więc nie widziała powodu by nie zgodzić się na odwiedziny u Matta.
Przyznała rację jego obserwacji krótkim skinieniem głowy. O dziwo populacja Venandi zdawała się rosnąć zamiast maleć, najwyraźniej to miasto miało fantastyczną właściwość przyciągania nowych osób. Choć sama miała małą teorię na ten temat, którą postanowiła się podzielić.
- Czasem mam wrażenie, że Venandi jest takim azylem - czasem nie mogła odeprzeć wrażenia, że to miejsce było odcięte od normalnego świata. - Potwierdź moją teorię, przed czym Ty uciekłeś? - Jej ton był wyraźnie żartobliwy i jasne było, że nie oczekiwała konkretnej ani szczerej odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Matthias
Idealista
Matthias

Liczba postów : 61
Punkty aktywności : 685
Data dołączenia : 13/10/2019

Teren dookoła klubu - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu - Page 2 EmptyNie 03 Lis 2019, 20:55

Delilah była pierwszą osobą, która w taki sposób podsumowała podejście Matthiasa. Jej słowa przyjął z uśmiechem i nawet pewnego rodzaju dumą wypisaną na twarzy. Potraktował to jak komplement, przez moment odrzucając wszelkie negatywne aspekty bycia idealistą. Zastanowił się nad tym, czy rzeczywiście nim był. Tym sposobem przypomniał sobie czasy, gdy wybierał się na studia, a potem próbował pisać swoje pierwsze teksty. Który dziennikarz nie zaczynał swojej kariery myśląc o tym jak wielkie prawdy będzie głosił? Dopiero korupcja zniszczyła w nim młodego marzyciela, a zamieniła w maszynę do obnażana innych ludzi. Dało się zauważyć, że nazwanie go w tej chwili idealistą wzbudziło w nim pozytywne odczucia.
Pozwolił jej na dalsze bronienie swojego stanowiska, tym razem nie czując choćby najmniejszej potrzeby, żeby jej przerwać i dodać coś od siebie. Tak na prawdę coraz bardziej przekonywała go do objętego przez nią stanowiska. Jej słowa zdawały się być idealnym skwitowaniem tej dyskusji, bo po ich usłyszeniu wątpliwości Matthiasa zostały doszczętnie rozwiane we wszystkie strony.
- W takim razie nie dowiodę swojej wartości póki nie przedstawisz mi swoich kryteriów.- stwierdził, tym razem nie próbując obalić jej teorii, a zamiast tego zupełnie ją akceptując. Postanowił powrócić do samego początku ich filozoficznej dyskusji, chcąc dowiedzieć się w jaki sposób wyjdzie z metaforycznego czyśćca w drodze do wynagrodzenia jej swojej winy, o czym niemal zapomnieli.
Ucieszył go fakt, że dziewczyna bez problemu zgodziła się zmienić miejsce, by dokończyć ich pogaduszki. Prawie nic o niej nie wiedział, więc trudno było mu spodziewać się jakiejkolwiek reakcji na jego propozycję. Jakkolwiek nie wyglądałyby okoliczności w jakich rozpoczęła się ich rozmowa w każdej chwili mogła go uznać za świra i go spławić. Po jej reakcji uznał, że wierzyła w niego intencje i nie bała się jakiś dziwnych konsekwencji.
-To świetnie.- powiedział i odsunął się o krok. Na moment zawahał się i zmarszczył lekko czoło.- Stop. Tylko błagam cię, powiedz, że jesteś chociaż pełnoletnia.- powiedział półżartem, a jego głos przybrał sztucznie błagalny ton. Półżartem, ponieważ obstawiał, że dziewczyna ma powyżej dwudziestu lat, jednak jego ostatnie doświadczenia uczuliły go pod tym względem. Czuł się niezręcznie, gdy dowiedział się, że pije whisky z dziewczyną, która nie ma nawet osiemnastu lat, choć jej wygląd wskazywał na coś zupełnie innego.
Na jej pytanie zareagował krótkim śmiechem i pewnego rodzaju niedowierzaniem. Kolejny raz udało jej się trafnie zdefiniować White'a, tym razem pod względem jego przybycia do miasta. To ciekawe zjawisko tłumaczył sobie tym, że zapewne taki wniosek wyciągnęła z własnego doświadczenia.
- Nie wiem czy nazwałbym to ucieczką.- westchnął i wzruszył lekko ramionami w geście pewnej bezradności.- Chociaż..nawet jeśli to uciekłem przed Nowym Jorkiem i wszystkim co za sobą niósł. Ten cały pośpiech, dążenie do wielkości, żerowanie na innych, czy choćby samo życie poświęcone tylko temu żeby zarabiać forsę.- mówił spokojnym tonem, choć z każdą kolejną wymienioną rzeczą dało się dosłyszeć coraz silniejszą niechęć.- Przyznam, że odnajdziesz tam sporo niesamowitych rzeczy, ale ileż można.- dodał po chwili tym razem bardziej przekonująco.
Powrót do góry Go down
Delilah
Córa Koryntu
Delilah

Liczba postów : 49
Punkty aktywności : 620
Data dołączenia : 21/10/2019

Teren dookoła klubu - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu - Page 2 EmptyPon 04 Lis 2019, 14:56

Zanotowała reakcję Matthiasa na jej komentarz. Ten dumny uśmiech sprawił, że była zadowolona z wypowiedzenia na głos swoich myśli. Dobrze, że nie zrozumiał opacznie jej słów - niektórzy uważali idealistów za naiwnych. Ona sama w pewnych momentach chętnie zamieniłaby swój sceptycyzm na inną filozofię, nawet idealizm choć był jej dość daleki. Nie znała historii bruneta, ale nawet bez tej wiedzy szło się domyślić, że nie zawsze pewnie życie szło po drodze z jego poglądami. W końcu światu daleko było od perfekcji i nie bez powodu zaczęła wyznawać zasadę, by nie oczekiwać dobrego, bo można się tylko niemile rozczarować.
Ku własnemu zdziwieniu nie była w pełni zadowolona z faktu, że White przyznał jej rację. Zwykle chwytała każde zwycięstwo w wymianie argumentów i bitwie słownej, a potem obnosiła się z nim dumnie jak paw. Nie miało to nic wspólnego z tym, że ich dyskusja nie była satysfakcjonująca, bo to nieprawda. Domyślała się, że to przez zwycięstwo jej ostrożnych opinii nad tymi Matthiasa. Przez moment przeszło jej przez myśl, że niepotrzebnie na siłę udowadniała swoją rację, ale szybko potrząsnęła głową i wyzbyła się tych sugestii. W końcu jedna rozmowa nie zmusi kogoś do porzucenia własnego zdania, a na dodatek w głowie zabrzmiały jej słowa bruneta "nie mam w zwyczaju przejmować się cudzym zdaniem". W jego tonie było coś co sprawiało, że kompletnie nie miała oporów, by uwierzyć w prawdziwość tej wypowiedzi.
- Nie martw się, nie jestem specjalnie wymagająca - jej samej ciężko było sprecyzować co konkretnie postrzega jako wartościowe. Nawiasem mówiąc to też mógłby być ciekawy temat do rozmyślań. Stwierdziła jednak, że zostawi go sobie na później. - Poza tym, nadal masz sześć kręgów piekieł do pokonania - przypomniała. - Także do czyśćca jeszcze kawałek.
Zdążyła odepchnąć się plecami od ściany i postawić kilka kroków w stronę wyjścia z alejki, zanim zatrzymało ją stanowcze “stop” Matthiasa. Odwróciła głowę w jego stronę z pytaniem wypisanym na twarzy. Potem jej wyraz zmienił się w niedowierzanie, a następnie w rozbawienie.
- Takie pytanie słyszę raczej w monopolowym - teraz zaczęła ją zżerać ciekawość. Nasuwało się na myśl, że to jakieś niedawne doświadczenie z nieletnią kazało mężczyźnie być ostrożniejszym. Powinno to pewnie zaniepokoić dziewczynę, ale cóż - Delilah nigdy nie słynęła ze swojego rozsądku, zwłaszcza po alkoholu. - Będziesz musiał uwierzyć mi na słowo, bo nie chce mi się wyciągać dowodu, ale zbliżam się do 24. Poza tym - wskazała kciukiem za siebie, w kierunku Vortexa - tam raczej niepełnoletnich nie wpuszczają.
Skoro ta kwestia została wyjaśniona, znowu ruszyła przed siebie w kierunku jasno oświetlonej ulicy. Pozwoliła Matthiasowi mówić o swoich doświadczeniach w Nowym Jorku i na koniec pokiwała głową.
- Nie każdemu odpowiada wyścig szczurów - ciężko się zresztą dziwić. - Ale w takim razie myślę, że trafiłeś w dobre miejsce, choć pewnie bardziej nudne. Niewiele tu się dzieje w porównaniu z Nowym Jorkiem. Ale musisz mi opowiedzieć o tych pozytywach, zawsze chciałam odwiedzić to miasto.
Gdy już zostawili za sobą drzwi do klubu i otaczający go teren, pozwoliła się prowadzić Matthiasowi w kierunku jego mieszkania.



/zt x2
Powrót do góry Go down
Jane
Promyczek
Jane

Liczba postów : 230
Punkty aktywności : 1683
Data dołączenia : 20/05/2019

Teren dookoła klubu - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu - Page 2 EmptyCzw 04 Cze 2020, 15:28

Od dawna Jane nie czuła takiej młodzieńczej ekscytacji jak tego wieczoru. Ostatnie tygodnie były dość męczące, a jej nieodłączny i nieproszony towarzysz nie dawał o sobie zapomnieć. Musiała być cierpliwa i czekać aż będzie mogła udać się do Fostern i zbadać sprawę. Chwilami myślała o tym, by samodzielnie się tam udać, ale byłoby to odrobinę nieodpowiedzialne. Sposobów na chwilę relaksu i zapomnienia sprawdziła już naprawdę wiele. Trening, który zawsze okazywał się dobrym rozwiązaniem, gdy coś sprawiało jej trudno tym razem zawiódł, a pomysł na medytację odszedł równie szybko co przyszedł. Dlatego sms od Fili wydawał się zbawienny, więc Jane odpisała jej bez chwili zawahania.
Zbliżała się ustalona przez dziewczyny godzina, a łowczyni pędziła w budzie na wysokim słupku przez ostatnią przecznicę dzielącą ją od wyznaczonego celu. Filiaenore wydawała się w porządku, a łowczyni z pewnością przyda się jakaś koleżanka. Dotychczas najwięcej czasu spędzała z facetami z bractwa, dlatego zależało jej, by nie spóźnić się na pierwszy wypad z jasnowłosą.
Zatrzymała się przed wejściem do klubu tak jak to ustaliły wcześniej. Wprawdzie odsunęła się parę metrów od samych drzwi, bo stało przy nich mnóstwo palących osób, a ona nie chciała, by jej włosy nasiąknęły papierosowym smrodem jeszcze zanim w ogóle wejdzie do środka. Mimo wszystko nadal znajdowała się w widocznym miejscu i czekała na przybycie Fili.
Powrót do góry Go down
Filiaenore
Łowczyni Łowców
Filiaenore

Liczba postów : 82
Punkty aktywności : 392
Data dołączenia : 05/02/2020

Teren dookoła klubu - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu - Page 2 EmptyCzw 04 Cze 2020, 16:26

Białowłosa miała wiele do przemyślenia. Spotkanie w lesie z Łowcami doprowadziło ją ponownie na skraj swoich emocji, podobnie zresztą jak spotkanie z Valkyonem. Znała to uczucie, ale zdążyła o nim już zapomnieć. Przynajmniej do pewnego stopnia. Bała się tego. Gdy krew szumiała jej w uszach, podsycając jej żądzę krwi, nie myślała racjonalnie. Pierwszy raz doświadczyła tego już dawno temu, ale teraz ponownie wszystko sobie przypomniała. I przeżywała na nowo.
Szczęśliwie, pamiętała o tym, żeby napisać do Jane. Napotkała dziewczynę w dziwnym miejscu, fakt, ale sama wydawała się bardzo sympatyczna. Mimo spędzenia już jakiegoś czasu w Venandi Fili tak naprawdę miała niewielu znajomych. Ot, jej szef, znajoma księgowa i jedna przyjaciółka. Koleżanka bardziej, niż przyjaciółka. No i sąsiedzi, oczywiście. Poza tym jednak nie spotkała jak dotąd nikogo w miejscu, które nie byłoby jej miejscem pracy czy zamieszkania. Jane była pierwsza. Jeśli nie liczyć przelotnych randek, ale te białowłosa wypierała ze świadomości.
Ubrała biały top odsłaniający część jej brzucha, czarne spodnie i ładne, acz przede wszystkim dobre do tańczenia buty. Włosy związała w podwójny kucyk z tyłu, zostawiając parę niesfornych kosmków z przodu. Od razu poczuła się lepiej, gdy znalazła się przed klubem. W końcu będzie mogła nie myśleć, tylko się wyszaleć. Podeszła wesołym krokiem do wejścia, a widząc Jane, zamachała jej z aż nadmierną ekscytacją.
- Szukasz towarzystwa na wieczór? - spytała z szerokim uśmiechem, podchodząc do dziewczyny i delikatnie ją obejmując.
Powrót do góry Go down
Jane
Promyczek
Jane

Liczba postów : 230
Punkty aktywności : 1683
Data dołączenia : 20/05/2019

Teren dookoła klubu - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu - Page 2 EmptyCzw 04 Cze 2020, 19:11

Janette, gdy tylko dostrzegła zbliżającą się jasnowłosą, zaczęła do niej energicznie machać ręką, a na jej twarz natychmiast wpełzł szczery uśmiech. Właściwie to nawet nie pamiętała, kiedy ostatnim razem odwiedziła tutejszy klub, co było dość zdumiewające, bo był taki czas, że przychodziła tu właściwie systematycznie. Wiele rzeczy, którymi się zajmowała, robiła na całość. Gdy w grę wchodziła walka, była bezwzględna dla swojego przeciwnika. Raniła wampiry srebrnym ostrzem bez mrugnięcia okiem. Kiedy przebywała w studiu tatuażu, szalała z nowymi szkicami i przekonywała swoich klientów do najbardziej szalonych decyzji. Za to w momencie, w którym wpadała w ciąg klubowy, bawiła się na całego prawie w każdą sobotę miesiąca. Ostatnio, jak dało się zauważyć, jej życie odrobinę się uspokoiło i właśnie tu, stojąc przed wejściem do klubu sobie to uświadomiła. To spostrzeżenie wprawiło ją w lekki zawód samą sobą, dlatego postanowiła się nieźle zabawić tego wieczoru.
- Gdybym nie szukała, pewnie ubrałabym dłuższą kieckę.- zaśmiała się i przy okazji zlustrowała z góry na dół swoją koleżankę zaraz po tym jak uwolniła ją z uścisku. Jej słowa oczywiście były wypowiedziane żartem, choć zapewne miały w sobie jakąś namiastkę prawdy. Mało kto stroił się dla samego siebie. Jane nie kryła się z tym, że chce wyglądać dobrze po to, by inni także to zauważyli. Mimo życia, jakie prowadzi w bractwie, zawsze lubiła się stroić. Można by rzec, że gdy wychodziła poza tamte mury lub swój strój bojowy, zaczynała swoje drugie życie, by zachować jakąś krztę normalności.
Wy, ludzie jesteście tak płytcy, że zbiera mi się na wymioty. Burknął głos w jej głowie, a Jane usilnie próbując go zignorować zamrugała szybko i skupiła się na swojej towarzyszce.
- Wyglądasz świetnie.- przyznała, uśmiechając się jeszcze szerzej, prezentując szereg swoich bielutkich zębów, które bardziej wyróżniały się spod czerwonej szminki, którą ozdobiła swoje usta.- Wchodzimy?- zaproponowała wyraźnie podekscytowana.

zt x2
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Teren dookoła klubu - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Teren dookoła klubu   Teren dookoła klubu - Page 2 Empty

Powrót do góry Go down
 
Teren dookoła klubu
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Venandi :: Klub Vortex-
Skocz do: