a
IndeksIndeks  WydarzeniaWydarzenia  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Pole namiotowe


 

 Pole namiotowe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Virgo
Dziedziczka
Virgo

Liczba postów : 1232
Punkty aktywności : 3536
Data dołączenia : 11/03/2019

Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Pole namiotowe   Pole namiotowe EmptyWto 15 Paź 2019, 15:37

Pole namiotowe C3usmz10
Rozległa polana pomiędzy gęstym lasem, latem wykorzystywana jako pole namiotowe. Mieszkańcy przynoszą tutaj wtedy sporo lampionów które służą jako dodatkowe oświetlenie. Wyznaczone są też miejsca na ogniska.


Pole namiotowe Bez_na11
Powrót do góry Go down
Hekate

Hekate

Liczba postów : 13
Punkty aktywności : 504
Data dołączenia : 08/03/2021

Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   Pole namiotowe EmptyWto 06 Kwi 2021, 22:46

Chociaż w kwietniu zaczynały się roztopy, pogoda w Fostern wciąż nie dogoniła wiosennego ocieplenia, jakby na dobre zadomowiła się w ubiegłym roku. Temperatura oscylowała w okolicy zera a w lesie było wilgotno i chłodno od wieczornej rosy. Nie były to idealne warunki, żeby wybrać się na biwak pod gołym niebem, ale pary, która się tutaj pojawiła, najwyraźniej to nie odstraszało.
Przyjechali późnym popołudniem, gdy zaczynało się już ściemniać i zostawili swojego czerwonego Chervoleta Colorado na poboczu przy wydeptanej ścieżce prowadzącej do głębi lasu. Namiot który rozbili na polanie porośniętej pierwiosnkami, wyglądał bardzo porządnie. Miał brązowo-szary, maskujący kolor w stylu militarnym i był na tyle wysoki, że w środku zmieściłyby się komfortowo trzy osoby. Oni byli jednak tylko we dwójkę, więc na miejscu, gdzie powinien leżeć trzeci materac, zostawili swoje przeładowane różnym sprzętem turystyczne plecaki. Zamierzali zostać tutaj przez jakiś czas. Tydzień, może dwa? Musieli się na tę wyprawę dobrze przygotować. Obok namiotu rozpalili też niewielkie ognisko i rozłożyli dwa składane krzesła kempingowe. Nie była to ich pierwsza tego typu wyprawa.
- Jak długo jeszcze? – zaczęła dziewczyna, ubierając na dłonie rękawiczki bez palców.
- Wiem tyle samo, co ty, Hazel. - chłopak odwrócił się do niej i spojrzał na jej jasną twarz.- Nie możemy wrócić do miasta. Musimy… wytrzymać.
Hazel westchnęła na te słowa, ale wiedziała, że miał rację. Otrzepała spodnie i podeszła do swojego ukochanego, musnęła ustami jego policzek.
- Skoro i tak tutaj siedzimy, to mam pomysł.  – powiedziała wesoło - Pokażę ci.
Wróciła się do namiotu i przez dłuższą chwilę grzebała w bocznej kieszeni swojego plecaka. Wyciągnęła z niego dwa rewolwery i paczkę naboi.
- Wow. Zwinęłaś ojcu? – chłopak w puchowej kurtce był pod ogromnym wrażeniem.  - No dobra. To naładuj, a ja rozstawię cele. Idę poszukać czegoś, co zrobi nam za tarczę strzelecką. Tylko poczekaj jak wrócę!

Nie minęło dziesięć minut, jak w lesie w miarowych odstępach rozległy się wystrzały.


Amor fati
Powrót do góry Go down
Madison

Madison

Liczba postów : 54
Punkty aktywności : 777
Data dołączenia : 02/08/2020
Skąd : Fostern

Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   Pole namiotowe EmptyCzw 08 Kwi 2021, 18:42

Minęło trochę czasu od kiedy Madison robiła za opiekunkę szczeniaków podczas ich pierwszej przemiany. Od tamtej pory zdążyła się już otrząsnąć z wrażeń, jakie na niej wywarło to zdarzenie. Wciągnęło ją życie codzienne – praca, domo, pies… Rutyna sprawiła, że zaczynała się coraz bardziej przyzwyczajać do wizji życia na wsi takiej jak Fostern. Poznawała coraz lepiej sąsiadów, głównie podczas odwiedzin w jedynym we wsi barze, ale także podczas spacerów z Biszkoptem. Jedni sąsiedzi reagowali z pobłażliwością, gdy jamnik obsikiwał im grządki, inni się denerwowali i trzeba się było szybko ulatniać. Fotoreporterka starała się zapamiętywać takie detale na przyszłość, ot by zaoszczędzić sobie potencjalnych problemów z tubylcami. Jeśli chciała być uważana za jedną z nich musiała się jakoś dostosować.
Tymczasem zaczęły się pojawiać różne kłopoty. Pieniądze, które z trudem uzbierała na naprawę samochodu okazały się niewystarczające. Dodatkowo musiała zostawić pojazd w warsztacie w Venandi na pewien czas i przez ten okres używać auta zastępczego. Za który oczywiście też musiała zapłacić. Zastępczy samochód okazał się żałosnym rzęchem, ale przynajmniej jeździł do przodu. Do tyłu gorzej. Jakby tego było mało Biszkopt podłapał jakiegoś pasożyta i Maddy musiała z nim jeździć do miasta do weterynarza. To również kosztowało ją trochę nerwów i pieniędzy. Kiedy uporała się już z przewodem pokarmowym psa, pojawiły się problemy z bieżącą wodą w jej domu. Musiała wzywać specjalistę, oczywiście z miasta i to również kosztowało. Skąd ja wezmę na to wszystko pieniądze, zastanawiała się wilczyca. Póki co na jej koncie miała odłożony zapas gotówki, ale taki stan rzeczy nie mógł trwać wiecznie. Przynajmniej w pracy jej się powodziło. Wydawnictwu brukowca, dla którego pracowała, spodobały się jej ostatnie zdjęcia i miała widoki na premię. Trzymając się tej wersji, jak tonący brzytwy, wilczyca postanowiła zacisnąć pasa i nie wydawać przez jakiś czas znacznej ilości pieniędzy w wiejskim barze. Musiała liczyć się z każdym groszem, przynajmniej dopóki nie opłaci wszystkich zaległych rachunków. I tak, ponieważ nie mogła iść się napić, postanowiła udać się z Biszkoptem na spacer do lasu.
Zapięła psa na smyczy, ubrała ciepłą kurtkę i czapkę, na wszelki wypadek do pasa przymocowała kaburę z bronią. Nigdy nie wiadomo, kiedy napatoczy się jakiś gruby zwierz. Czy inna cholera. Las to nie przelewki, zwłaszcza w takiej okolicy, jak ta. Do granicy lasu dojechała zastępczym autem, dalej poszła pieszo z psem. Wolała nie puszczać jamnika luzem, bo mógłby się zgubić. Przez trudny do określenia czas szli różnymi dróżkami, nie napotykając żadnego innego zwierza, poza wiewiórkami. Maddy zastanawiała się, czy już kiedyś zapuściła się w te rejony lasu i doszła do wniosku, że nie. Była tu chyba po raz pierwszy. W pewnej chwili wyszli z Biszkoptem na polanę, otoczoną gęstymi drzewami. Było już dosyć ciemnawo, więc fotoreporterka zaczęła się zastanawiać, czy nie pora wracać do domu. Nagle usłyszała charakterystyczny dźwięk wystrzału z broni. Czyżby polowanie? Wiedziona niezdrową ciekawością wilczyca postanowiła to sprawdzić. Weszła na polanę i zaczęła się zbliżać do miejsca, skąd strzelano. Wyczuła nosem, że ktoś tam był, zanim jeszcze zobaczyła sylwetki ludzkie. Strzelającymi okazała się być para, kobieta i mężczyzna, i raczej nie wyglądali na myśliwych. Raczej na zwykłych turystów. Skoro już tu była, to postanowiła się przywitać, zaspokoić ciekawość, a potem wracać do domu. Na szczęście ani jej, ani jamnikowi, nocna ciemność nie powinna w tym przeszkodzić.
- Dobry wieczór. - odezwała się do pary. - Nie chciałabym przeszkadzać, ale przechodziłam obok i usłyszałam strzały. Czy wszystko w porządku?
Powrót do góry Go down
Hekate

Hekate

Liczba postów : 13
Punkty aktywności : 504
Data dołączenia : 08/03/2021

Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   Pole namiotowe EmptyPon 12 Kwi 2021, 18:35

Chłopak nosił butelkowozieloną kurtkę z kapturem, teraz opuszczonym. Miał włosy w kolorze ciemny blond i nosił krótko przyciętą brodę. Przez tę ostatnią mógł wydawać się starszy niż był w rzeczywistości. Był wysoki i muskularny, w przeciwieństwie do swojej towarzyszki. Hazel była chudą, niską dziewczyną o przeciętnej urodzie. Długi brązowy warkocz spływał jej do połowy pleców. Gdy mężczyzna celował do zaimprowizowanej tarczy która była złożona z powiązanych ze sobą sznurkiem gałęzi, ona wyglądała zza jego ramienia, drepcząc w miejscu jakby nie mogła doczekać się swojej kolejności. Padł kolejny wystrzał, w powietrzu czuć było proch strzelecki.
- Nieźle, może za cztery strzały zdołasz mnie dogonić. – rzuciła do niego i już miała sięgać po rewolwer w jego dłoni, kiedy w zaroślach po ich prawej stronie coś się poruszyło.
- Ethan, ktoś idzie.
- Tak nisko? Może to jakieś zwierzę… wiewiórka? – oboje teraz wpatrywali się w tamtym kierunku, aż dostrzegli wilgotny nos, a później już całą sylwetkę małego psa, przypiętego do smyczy. Koniec smyczy ktoś trzymał.
- Mówiłam, że trzeba było jechać dalej… To jakaś dziewczyna! – Hazel zaczynały zżerać nerwy, zanim jeszcze ktokolwiek się przy nich pojawił.
- Cicho, bo nas usłyszy! Zachowuj się normalnie. Przecież to zwykła spacerowiczka. Przywitamy się i spławimy ją, zaraz będzie po wszystkim.
Ethan zabezpieczył pistolet i schował go do kieszeni. Otrzepał ręcę i poprowadził Hazel bliżej namiotu. Posłał jej dodający otuchy uśmiech i przykucnął przy ognisku, dorzucił kilka cienkich gałązek, bardziej żeby zająć czymś ręce i ukryć swoje zdenerwowanie, niż z rzeczywistej potrzeby. Hazel stała nad nim, wpatrywała się w milczeniu w ogień.
- Dobry wieczór! – odpowiedziała nazbyt entuzjastycznie dziewczyna. Nie była dobrą aktorką. Spojrzała na Madison, która wydała jej się bardzo wysoka. – To… tylko taka niewinna zabawa. Ja i mój chłopak przyjechaliśmy, aby zażyć trochę świeżego powietrza… Lubimy aktywnie spędzić czas. Chodzić po górach, odpocząć z dala od miejskiego zgiełku. Prawda, Ethan?
Blondyn uniósł głowę znad ogniska i kiwnął potakująco w stronę przybyszki, ale minę miał niewyraźną. Co ona plecie?!
- Ładny psiak. – powiedział więc, aby wyprowadzić temat z niebezpiecznych rejonów. -  Sam miałem kiedyś teriera, nazywał się Nelson. Dożył zasłużonych trzynastu lat. – mówił lekkim tonem, ale trzymał się na dystans. Nie podszedł, żeby się przywitać.


Amor fati
Powrót do góry Go down
Madison

Madison

Liczba postów : 54
Punkty aktywności : 777
Data dołączenia : 02/08/2020
Skąd : Fostern

Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   Pole namiotowe EmptySro 14 Kwi 2021, 14:08

Maddy po przywitaniu się z dwójką nieznajomych przyjrzała im się uważniej. Dziewczyna i chłopak, na oko typowi turyści, chcący zaznać uroków biwakowania pod gołym niebem. Z wyglądu nie wyróżniali się niczym szczególnym, a i zapach nic konkretnego wilczycy nie podpowiadał. Zasadniczo jedno pytanie pojawiło się w głowie fotoreporterki, po co im na obozowisku broń? Ale po chwili doszła do wniosku, że wzięli ją z tego samego powodu co ona. Żeby w razie pojawienia się grubszego zwierza móc się obronić. Co prawda wilczyca była w tutejszych lasach nie raz i jeszcze nigdy nie natknęła się na nic większego od zająca, ale była mieszkanką wsi od niedawna więc mogła się mylić. Tak, czy inaczej, gdy nieznajoma dziewczyna odpowiedziała jej na pytanie, nie trzeba było być specjalistą, żeby wiedzieć, że ściemnia. Kłamała i to dość nieudolnie. Obecność Maddy w okolicy ich obozowiska wydawała się im obojgu być bardzo nie na rękę. Z jednej strony było to normalne. Nie po to wyjeżdżało się na odludzie, by jakaś wścibska fotoreporterka wściubiała nosa w ich sprawy urlopowe. Może po prostu chcieli być sami. Jednak z drugiej strony ich zachowanie było aż nazbyt nerwowe. Coś się za tym musiało kryć. Może mieli przy sobie narkotyki? A może chodziło o coś gorszego? Wilczyca zmrużyła oczy, przypatrując się dziewczynie, kiedy nagle odezwał się chłopak o imieniu Ethan. Pochwalił jej psa, ale tak jak wcześniej dziewczyna, okazywał całym sobą duże zdystansowanie, więc zabrzmiało to mało wiarygodnie.
- Dzięki. - uśmiechnęła się mimo wszystko. - Biszkopt ma dopiero trzy lata, więc całe życie przed nim.
Przenosząc spojrzenie z jednej osoby na drugą Maddy doszła do wniosku, że powinna na razie odpuścić, bo nic więcej z nich nie wyciśnie. Dwójka nieznajomych wyraźnie jej tu nie chciała. I tyle.
- Cóż, przepraszam za wtargnięcie i przyjemnego wieczora.
Kiwnęła im głową na pożegnanie, odwróciła się i poszła tam skąd przybyła. To znaczy do samochodu. Chciała się dowiedzieć, co takiego ukrywała ta dwójka „turystów”, ale nie mogła dłużej narażać psa na nocne mrozy. W przeciwieństwie do niej on nie miał kurtki i mógłby się przeziębić. Po jakimś czasie dotarła do auta i odjechała nim do domu. Na miejscu zostawiła Biszkopta, sama zaś postanowiła przyjrzeć się Ethanowi i jego dziewczynie. Jej nos fotoreporterki podpowiadał jej, że jest za tym jakaś grubsza historia. W najgorszym razie trochę odmrozi sobie zadek na nocnym chłodzie i wróci z niczym. Tak więc podjechała powtórnie do lasu i pokonała pieszo trasę prowadzącą na pole namiotowe. Starała się przy tym jak najmniej hałasować, korzystając z wilczej zwinności. Ukryta między drzewami i krzewami, na skraju polany, znalazła się w bezpiecznej odległości od celu. Przez lornetkę zaczęła się przypatrywać temu, co działo się w obozowisku dwójki nieznajomych.
Powrót do góry Go down
Hekate

Hekate

Liczba postów : 13
Punkty aktywności : 504
Data dołączenia : 08/03/2021

Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   Pole namiotowe EmptyWto 04 Maj 2021, 19:58

Cóż, przepraszam za wtargnięcie i przyjemnego wieczora.

- Nie ma sprawy. – odpowiedział Ethan, pozując na większego luzaka, niż rzeczywiście był. Złamał kolejną gałązkę w ręku, ale tylko odłożył ją obok paleniska. Poczekał, aż Biszkopt i jego właścicielka znikną w gęstwinie drzew i podniósł się, aby podejść do swojej dziewczyny.
- Tym razem się udało, ale spójrzmy prawdzie w oczy. Potrzebujemy planu. – zaczął zdecydowanym tonem. Ta sytuacja zaczynała wymykać się spod kontroli. Oboje czuli, że to wszystko ich przerasta.
- Planu! – powtórzyła Hazel piskliwym głosem. – No to słucham cię bardzo! Co lepszego wymyślisz, ponad to, na co zdążyliśmy już wpaść we dwójkę? Tutaj nie ma rozwiązania. Może… może jednak trzeba było zadzwonić na policję. – dodała już ciszej, niepewnie.
- O, to dopiero byłby świetny pomysł! – parsknął na to Ethan. – Wiem, że się boisz, ale równie dobrze mogłabyś poprosić o to, abym cię zastrzelił tu i teraz. – widząc jej minę, dodał szybko. – Na co się nie zgodzę.
Hazel wyglądała tak, jakby zamierzała dalej się o to spierać, ale nie powiedziała nic. Z zamyśleniem zaczęła skubać palcami swój warkocz.
- Bo nie wiesz, jak to jest. Ciągle myślę tylko o tym, żeby nie zrobić ci krzywdy. Albo komuś postronnemu, jak tej dziewczynie…
Chłopak podszedł do niej jeszcze bliżej i położył dłoń na ramieniu.
- Wiem, że nie zrobisz. Ufam ci.
A ja sobie nie, pomyślała dziewczyna i westchnęła cicho.
- Może powinniśmy się stąd przenieść. Nie czuję się dobrze z tym, że ktoś wie, gdzie jesteśmy. A co, jak jeszcze tu wróci? Oni na pewno już nas szukają. To przecież dwa tygodnie… Ethan, dwa tygodnie! Niemożliwe, żeby nie zdążyli się dowiedzieć.
- Zaczynasz wpadać w paranoję, skarbie. – skomentował chłopak – Ale skoro cię to uspokoi, to możemy jutro się przenieść. Pójdziemy wyżej w góry albo w ogóle wyjedziemy ze stanu. – zdawał sobie sprawę, że nie mogą wiecznie uciekać, ale może pociągną tak jeszcze kolejny tydzień?
Gdy to mówił, schylił się, aby ją pocałować, ale ona była pierwsza. Ledwie musnęła jego wargi, aby dosłownie przyssać się do jego szyi. Ostre kły przebiły jego skórę a z każdym łykiem wypitej krwi Hazel stawała się coraz bardziej zachłanna.


Amor fati
Powrót do góry Go down
Madison

Madison

Liczba postów : 54
Punkty aktywności : 777
Data dołączenia : 02/08/2020
Skąd : Fostern

Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   Pole namiotowe EmptySob 08 Maj 2021, 15:37

Madison leżała wśród zmarzniętej leśnej trawy, za solidnym krzakiem i przez lornetkę przypatrywała się temu co się działo w obozowisku dwójki nieznajomych. Na szczęście było jeszcze na tyle zimno w otoczeniu, że nie musiała się martwić o to, że oblezą ją mrówki. Małe stworzenia siedziały głęboko pod ziemią, nie wychylając czubka nosa na mróz. Były mądrzejsze od wilczycy, która ze znanych tylko sobie powodów siedziała na wieczornym zimnie i odmrażała sobie  cztery litery. Decyzja o podglądaniu pary młodych ludzi naszła ją spontanicznie i nie stało za tym nic poważniejszego poza jej przeczuciem. Jeśli faktycznie młodzi handlowali narkotykami we wsi, mogła być z tego historia do jej brukowca. Tyle, że zapomniała zabrać ze sobą aparatu. Miała tylko lornetkę i komórkowy telefon, który od biedy mógł zrobić kilka mało wyraźnych zdjęć.
Maddy opuściła na moment lornetkę, by rozmasować zmarznięte od pozostawania w bezruchu ramiona. Potem wróciła do obserwacji. Podkręciła ostrość na soczewkach i skupiła się na tym co robili obozowicze. Jak na razie nie zauważyła, żeby wyciągali, czy zażywali, narkotyki. Ba, nawet nie zapalili papierosa. Teoria fotoreporterki o sprzedaży nielegalnych środków odurzających legła w gruzach. Dwójka młodych ludzi tylko rozmawiała ze sobą. Wydawali się być wyraźnie zdenerwowani, bo podnosili głos, to jedno krzyczało na drugie, a potem na odwrót. Wilczyca znajdowała się za daleko, by usłyszeć o co dokładnie się tak wykłócali, ale musiało to być coś ważnego. W pewnej chwili pożałowała, że nie ma ze sobą mikrofonu na podczerwień, czy innego gadżetu pozwalającego wychwytywać dźwięki na odległość, ale powiedzmy sobie szczerze i tak nie byłoby ją na takie zabawki stać. Nie z taką pensją. Musiała zadowolić się tym, co zdołają zarejestrować jej wyczulone uszy. A słyszały w głosie tych dwojga zdenerwowanie i coś jeszcze. Lęk? Maddy nie odkładając lornetki podrapała się po brodzie.
Nagle, jak nożem uciął, rozmowa dobiegła końca. Fotoreporterka w napięciu przełknęła ślinę, bo zobaczyła jak chłopak nachyla się, by najwyraźniej pocałować dziewczynę. No tak, pomyślała wilczyca, Najpierw się kłócili, a teraz będą się godzić. Jezu, jak ja sobą gardzę... Zamiast sama zakręcić się koło kogoś, podglądam z ukrycia jak robią to inne pary.
Już miała zaprzestać bezowocnych obserwacji i wracać do domu, gdy nagle wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Do pocałunku ostatecznie nie doszło, bo dziewczyna zamiast do warg Ethana przyssała się do jego szyi.
Pieprzony wampir!, alarmująca myśl przeleciała jej błyskawicznie przez głowę. Pierwszą reakcją jej było rzucić się do ataku na wstrętną abominację, ale powstrzymała się. Zacisnęła zęby i stłumiła warkot w zarodku. Musiała pozostać w ukryciu. Musiała pomyśleć. Jeśli teraz zaatakuje chłopak, który wyraźnie był człowiekiem, mógł ucierpieć. I o ile miejscowe wilkołaki raczej miały takie detale w głębokim poważaniu, Maddy wcale nie była szczęśliwa, gdy ludzie cierpieli. Nawet jeśli byli na tyle głupi, by zadawać się z wampirami. Istniało w końcu coś takiego jak wampirza dominacja. Nieumarła mogła bezlitośnie namieszać chłopakowi w głowie i teraz działał na jej rozkaz.
Wilczyca na czworaka wycofała się w głąb lasu, zwiększając swoją odległość od obozowiska, i tam wyjęła komórkę. Wybrała numer do wilka, który podlegał bezpośrednio alfie, żeby poinformować go o całej sytuacji i poprosić o wskazówki, co do dalszego postępowania. Byłoby dobrze, gdyby alfa przydzielił jej kogoś do pomocy, w końcu przeciwników było dwóch, ale brała też pod uwagę wersję, w której będzie musiała uporać się z obozowiczami sama.
Powrót do góry Go down
Hekate

Hekate

Liczba postów : 13
Punkty aktywności : 504
Data dołączenia : 08/03/2021

Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   Pole namiotowe EmptySro 18 Sie 2021, 00:10

W słuchawce telefonu zabrzmiały trzy głuche dźwięki oczekujące na połączenie, a później włączyła się poczta głosowa. Gdziekolwiek była teraz prawa ręka alfy, nie mógł odebrać. Maddie mogła liczyć tylko na siebie. Obserwowała parę z odległości, a ci, myśląc, że zostali sami, już nie szeptali. W ciszy przerywanej jedynie szelestem liści drzew, słychać było ich rozmowę bardzo wyraźnie.
Hazel skończyła się posilać, teraz nie wydawała się już taka nerwowa. Uśmiechnęła się z nową siłą do Ethana, który w przeciwieństwie do niej, wydawał się jakby bledszy. Z zamyśloną miną gładził się po szyi.
- Nie jutro, Ethan. Dzisiaj. Teraz. Nie chcę ryzykować, że tamta dziewczyna kogoś sprowadzi. Wiem, że musisz się położyć, odespać ostatnie noce… Ale przecież to ja mogę prowadzić! Nad ranem zamienimy się, schowasz mnie w bagażniku i pojedziesz dalej. Proszę, kochanie, to jedyne wyjście.
- Przecież to szaleństwo. – głos Ethana był lżejszy niż wcześniej, jakby miał lekką chrypkę. Wożenie swojej dziewczyny w bagażniku wydawało mu się groteskową sceną z kiepskiego filmu klasy B.  – Nawet zakładając, że to się uda… Nie możemy po prostu jechać bez celu, aż skończy się benzyna. Wiesz, tak myślałem… Może powinnaś skontaktować się z nimi. No wiesz, ze swoimi. Oni będą wiedzieć co robić.
- Chyba żartujesz?! Przecież właśnie jeden z nich sprowadził na mnie to nieszczęście! Nie chcę mieć z nimi nic do czynienia… Biedna babcia Patty. – na to wspomnienie w oczach Hazel zaszkliły się łzy. Nie chciała tego zrobić. To się stało samo, poza jej kontrolą. – Chodź, pomożesz mi zbierać rzeczy.
Ethan burknął coś pod nosem, nie uśmiechało mu się pakować z powrotem do vana, skoro dopiero co zdążyli rozbić namiot i powyjmować rzeczy z plecaków. Było ciemno, ledwo co widział w bladym świetle ogniska, pomagał sobie latarką z telefonu. Hazel była jednak nieugięta. Oddała jeszcze dwa strzały z rewolweru ponad ich głowami, tym razem celując po prostu między drzewa, nie na polanę. Przepłoszone ptaki poderwały się w niebo głośno skrzecząc.
- Kluczyki! – wykrzyknął nagle Ethan, macając się po kieszeniach spodni. – Cholera, musiałem je upuścić. - zaczął gorączkowo szukać ich pod swoimi stopami, przyświecając sobie telefonem. Nieświadomie zmierzał do miejsca, przy którym przyczaiła się Madison.


Amor fati
Powrót do góry Go down
Madison

Madison

Liczba postów : 54
Punkty aktywności : 777
Data dołączenia : 02/08/2020
Skąd : Fostern

Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   Pole namiotowe EmptyPon 23 Sie 2021, 14:18

Jak się okazało prawa ręka alfy nie mogła odebrać telefonu. Może z kimś rozmawiał, a może telefon mu się rozładował. Tak, czy inaczej, oczekiwana pomoc miała nie nadejść zbyt szybko. Jeśli w ogóle. Maddy zaklęła pod nosem i schowała telefon do kieszeni kurtki, wyciszając go przy okazji. Tą walkę musiała rozegrać sama. A przeciwników było dwóch, w tym jeden wampir. W dodatku napity. Fotoreporterka wyjęła z kabury swoją broń i tak cicho jak to możliwe sprawdziła,  ile ma naboi. Jak się okazało magazynek był pełny. W tym starciu musiała liczyć na każdą pomoc. Nie uszło jej uwadze, że chłopak miał pistolet. Jego musiała wyeliminować najpierw. I jeśli tylko to było możliwe nie śmiertelnie. Ostatecznie mogło być tak, że nie był on niczemu winien. Wampiry miały swoje sztuczki związane z naginaniem woli przypadkowych osób. Bo i kto normalny świadomie dałby się kąsać jakiemuś potworowi? Tu musiała działać wampirza dominacja.
Przez moment Maddy przysłuchiwała się wymianie zdań, między dwojgiem młodych. Wyglądało na to, że mieli niedługo się stąd wynieść. Dziewczyna, by roznosić swoją zarazę dalej między niewinnych ludzi, a chłopak bezwolnie za nią podąży. Pewnie dopóki jej się nie znudzi i go nie zabije podczas kolejnego karmienia. Jeśli fotoreporterka miała coś z tym zrobić, to właśnie teraz. Zaciągnęła się zapachami pochodzącymi z obozowiska, by wyodrębnić woń wampira. Ten wyrachowany potwór zapewne rzuci się do ucieczki, kiedy wyeliminuje jej chłopaka. Bo i na co byłby jej potrzebny taki niesprawny worek na krew? Gdy tak się stanie Maddy nie mogła sobie pozwolić, by ją zgubić w lesie. Wampir mógłby potem zakraść się do wioski i atakować mieszkańców, do zabudowań nie było znowu tak daleko. Dlatego kobieta musiała zapamiętać ten zapach. Teraz.
Los był chyba dla niej łaskawy, bo chwilę później zauważyła, że chłopak oddala się od obozowiska i idzie jakby w jej stronę. Szukał kluczyków do auta. Gdyby był sam Maddy zakradła by się do niego, przydusiła i poczekała aż straci przytomność. Teraz nie miała na to czasu, chłopak musiał wypaść z obiegu tak szybko, jak to możliwe. Kiedy więc zbliżał się do jej pozycji, wilczyca podniosła broń i wycelowała w niego. Gdy Ethan znalazł się na linii strzału i był na tyle blisko, że była pewna, że trafi, oddała w kierunku jego kolan dwa strzały. Według jej przypuszczeń chłopak powinien się zwalić na ziemię jak ścięte drzewo. Następnie Maddy zerwie się z miejsca i odkopnie broń Ethana daleko poza jego zasięg. Gdy tak się stanie cofnie się w zarośla i zakradnie się, nie po linii prostej, ale po okręgu, między drzewami, w kierunku obozowiska. Wampirzyca mogła mieć drugi pistolet, trzeba było uważać.
Powrót do góry Go down
Hekate

Hekate

Liczba postów : 13
Punkty aktywności : 504
Data dołączenia : 08/03/2021

Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   Pole namiotowe EmptyPią 17 Wrz 2021, 00:16

- Ethan, stój! – wysoki krzyk dziewczyny odbił się echem od okolicznych drzew. Nie był to jednak zwykły, ludzki głos. Czaiła się w nim głębia, coś potężnego, czemu nie można było się sprzeciwić. Hazel użyła Dominacji. Wcześniej zobaczyła ruch w zaroślach. Dokładnie tam, gdzie znajdowała się Madison. Nie poznała jej, ale wystarczył jej widok ukucniętej sylwetki i to, że nieznajoma trzymała rewolwer. Dobrze znała jego zarys. Chłopak, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wykonał polecenie i zamarł w półkroku. Już miał otwierać usta, żeby zapytać się, co to ma do cholery znaczyć, kiedy w powietrzu rozległy się strzały. Najpierw dwa, jeden po drugim. Ethan zawył, gdy pierwszy pocisk ugodził go w kolano i złapał się za nie, czując tępy, rwący ból. Upadł na ziemię lądując na tylnej części ciała i zapewne tylko to uchroniło go przed trafieniem w drugie kolano. Pocisk śmignął mu bardzo blisko uda.
- Jezus, kurwa! Za co?! – wydarł się, czując jak ciepła i mokra plama powiększa się pod jego dłonią. Kto to był?! Czy ktoś dowiedział się, co stało się w Fostern? Musieli odnaleźć babcię Patty; leżała na łóżku, tak jakby zasnęła i za chwilę miała się obudzić... Jej wiotkie ciało, wyssane do cna i blade. Nawet Ethan, który przecież chodził z ojcem Hazel na polowania, przeraził się takiego widoku. To musiał być ktoś z policji, może szeryf... Postawią mu zarzut morderstwa, przecież to jego babcia i to jego odciski palców musieli znaleźć w domu. To dlatego zaatakowali go najpierw. Ból narastał, zaczynało kręcić mu się w głowie. Ale wciąż trzymał pistolet w ręku, wciąż mógł się bronić. Dwoiło mu się przed oczami, poza tym było ciemno, jego ludzkie zmysły nie były tak precyzyjne. Wycelował więc na oślep w stronę miejsca, gdzie skrywała się Madison i pociągnął za spust. Wyczerpało go to. Opadł zmęczony na leśną ściółkę. Gdy odpływał, usłyszał jeszcze kobiecy głos od strony namiotu. A może mu się wydawało?
Widząc, jak jej chłopak pada na ziemię, Hazel syknęła wściekle i wyszczerzyła kły. Miała jednak więcej doświadczenia od niego zarówno w strzelaniu, jak i w walce. Nie dała się tak łatwo podejść. Schowała się za drzewo, aby wystawić jak najmniejszą część swojego ciała na atak i wychyliła się zza osłony, teraz już bezbłędnie lokalizując swoją przeciwniczkę. Widziała, że pistolet jej ojca leży niedaleko Ethana. Szybko oceniła swoje szanse, żeby go zdobyć. Hazel była szybka... ale była też za daleko. Bliżej był namiot, a w nim nóż myśliwki. Wyjęty na wierzchu, bo przecież wcześniej strugali gałęzie na ognisko. Rzuciła się w tamtą stronę, kątem oka patrząc na przyczajony w ciemności kształt jakim była Maddie.
- Zostaw go! Nie ruszaj, słyszysz?! – wrzasnęła gdy zobaczyła, jak druga dziewczyna jest coraz bliżej chłopaka. Gdzieś dalej leżał rewolwer. - Zapłacisz za to.  
Nie rozumiała dlaczego zostali zaatakowani, ale myślała coraz mniej. Narastał w niej gniew, taki obezwładniający. Była wampirem dopiero dwa tygodnie i czuła się potężna, czuła się niepokonana. Musi wyeliminować zagrożenie. Nie może pozwolić, żeby Ethan wykrwawił się w tym lesie.
Trzymając nóż za rękojeść, przekradła się między drzewami chcąc jak najszybciej dojść do Madison. Udało się, teraz obie znajdowały się w niedalekiej odległości od siebie i od leżącego Ethana. Żadnej nie udało się dotrzeć do porzuconego pistoletu.
- Trzeba było nie wtrącać się w nieswoje sprawy. – powiedziała Hazel do Maddie rzucając ukradkowe spojrzenie na chłopaka. On nie może zginąć... Nie może! Zaatakowała od razu, nie chcąc dać Madison czasu, aby poprawnie wycelowała. Hazel była o wiele niższa, więc zamiast dźgnąć przeciwniczkę, rzuciła w nią nożem. Celowała w brzuch.


Amor fati
Powrót do góry Go down
Madison

Madison

Liczba postów : 54
Punkty aktywności : 777
Data dołączenia : 02/08/2020
Skąd : Fostern

Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   Pole namiotowe EmptyCzw 23 Wrz 2021, 14:12

Maddy pociągnęła za spust, celując w nogi, a konkretnie w kolana, Ethana. Dwukrotnie poczuła odrzut broni i dwukrotnie do jej uszu doszedł huk wystrzału. W czasie, gdy to robiła nie zastanawiała się nad tym, czy jeśli trafi, to po czymś takim chłopaka będzie czekać wielomiesięczna rehabilitacja. Po prostu musiała go wyeliminować z gry, by przypadkiem, kierowany przez wampira, nie postrzelił jej z trzymanego pistoletu. Nigdy nie była fanką przypadkowych ofiar podczas walk z wampirami, ale też nie chciała sama stracić zdrowia, czy życia, z powodu odmóżdżenia dominacją tego biedaka. W tym momencie musiała wybierać on, czy ona i wybrała siebie. Sekundę później z pewną satysfakcją zobaczyła, jak młodzieniec upada na tyłek. Zwykły człowiek po takim postrzale nie powinien się już podnieść. Ból powinien go obezwładnić na pewien czas. Przy odrobinie szczęścia może nawet straci przytomność. Maddy nie dane jednak było dłużej się nad tym zastanawiać, ponieważ od strony obozowiska podniosły się groźne wrzaski. To wampirzyca zorientowała się już, że są atakowani i zapewne zamierzała na to zareagować z właściwą jej rodzajowi subtelnością. Wilczyca skupiona na tym, by odkopnąć pistolet chłopaka na bezpieczną odległość, nie patrzyła na ruch przy namiocie. Wampirzyca potrzebowała krótkiej chwili, by ją zlokalizować i zbliżyć się na niebezpieczną odległość. Maddy porzuciła myśl o leżącej gdzieś w trawie broni i skupiła się na przeciwniczce. Dziewczyna była wściekła, groziła jej, a w dłoni miała nóż. Przynoszenie noża na walkę na pistolety jest może mało przemyślane, ale w tym przypadku miała do czynienia z istotą nadprzyrodzoną, posiadającą nadludzkie zdolności. Zanim wilczyca zdążyła podnieść pistolet, by wycelować po raz drugi, wampirzyca rzuciła się na nią, gwałtownie skracając dystans. Maddy musiała więc zawierzyć swojej własnej nadludzkiej szybkości, jak również wyszkoleniu z samoobrony. Pozwoliła działać pamięci mięśniowej, którą wyćwiczyła podczas żmudnych treningów. A pamięć mięśniowa mówiła jej: „w przypadku ataku napastnika nożem od dołu(bo przeciwniczka była niska), wykonujemy krok w tył z jednoczesnym ćwierćobrotem w prawo, schodzimy z linii ciosu…”
To było wszystko, co w danej chwili miała czas wykonać, bo nóż był już w locie. Wszystko działo się bardzo szybko. Bez względu na to, na ile udało jej się uniknąć lecącego w jej kierunku pocisku, w następnej chwili podniesie lufę pistoletu i wystrzeli w kierunku wampirzycy trzy razy. Celowała w najłatwiejszy cel, to znaczy w korpus.
Powrót do góry Go down
Charon

Charon

Liczba postów : 567
Punkty aktywności : 2145
Data dołączenia : 05/06/2019

Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   Pole namiotowe EmptyPon 11 Paź 2021, 07:44

Chłopak jak by z bardzo daleka słyszał strzały i krzyki. Nie do końca docierało do niego że to jego ukochana tak zaciekle walczy z nieznanym przeciwnikiem. Ból skutecznie przyćmiewał jego zmysły, w zasadzie to na zmianę tracił przytomność i ją odzyskiwał, co jakiś czas mamrotał pod nosem imię swojej dziewczyny, jak by kojarząc co się wydarzyło. Po chwili jednak znów zamykał oczy jak by zasypiał. Czerwona plama wokół nogi powiększała się, kiedy przełknął ślinę i odwracając głowę na bok zauważył broń którą upuścił. Sięgnął po nią drżącą ręką i gdy już ją trzymał znów odpłynął. Miał naprawdę niewiele siły, zwłaszcza że chwilę wcześniej Hazel piła jego krew. Jej ubytek teraz był spory. Wampirzyca za to skupiła się tak bardzo na pokonaniu przeciwnika że widząc jak Madison schodzi z toru lotu noża ruszyła biegiem w ślad za nim żeby rzucić się z gołymi rękami na przeciwniczkę. Była szybka, w końcu była wampirem. Tyle że Madison była w końcu wilkołakiem, do tego przeszkolonym i z bronią w ręku. Hazel skoczyła na nią obejmując rękami jej szyję i próbując poddusić. Wtedy w szarpaninie wilczyca strzeliła trzy razy. Dwa razy trafiła mniej więcej w środek brzucha, raz lekko poniżej lewej piersi. Wystarczyło jednak aby przy krzyku bólu, wampirzyca ją puściła. Zataczając się i usiłując rękoma zatrzymać płynącą krew która przy okazji ochlapała i Maddy, Hazel cofnęła się aż pod pobliskie drzewo. Wpatrywała się w przeciwniczkę wściekłym spojrzeniem i syczała jak dziki kot. Jej młode instynkty drapieżnika kazały atakować, bronić się! Była przecież wampirem! Powinna być niepokonana! Gdyby tylko miała jeszcze trochę krwi... Krew. Nie czekając na reakcje Maddy, dziewczyna schowała się za drzewem żeby uniknąć ewentualnych pocisków. Splunęła na ziemię krwią i ruszyła w stronę Ethana. Potrzebowała chociaż odrobiny krwi żeby móc ich dalej bronić... To łaknienie stawało się teraz tak palącą potrzebą.
Powrót do góry Go down
Madison

Madison

Liczba postów : 54
Punkty aktywności : 777
Data dołączenia : 02/08/2020
Skąd : Fostern

Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   Pole namiotowe EmptyNie 17 Paź 2021, 14:30

Nóż przeleciał o włos od niej, nie czyniąc jej żadnej szkody. Maddy jednak nie miała czasu, by odetchnąć z ulgą, bo walka trwała nadal. Wampirzyca z właściwą sobie wściekłą desperacją atakowała ją nadal, jednak trafienie trzema pociskami w korpus pozwoliło przynajmniej czasowo przechylić szalę zwycięstwa na stronę wilczycy. Z nieskrywaną satysfakcją poczuła kilkukrotny odrzut broni i zobaczyła jak wróg chwieje się na nogach po każdym razie. Wiedziała jednak, że to nie wystarczy. W przypadku zwykłego człowieka trzykrotne trafienie w klatkę piersiową byłoby bardziej niż wystarczające, by go zabić. W przypadku jednak istoty nadprzyrodzonej taki postrzał mógł podziałać osłabiająco jedynie przez pewien czas. Czas, którego nie miała zbyt wiele. Z jednej strony wampirzyca w każdej chwili mogła rzucić się do ucieczki i Maddy musiałaby ją wtedy gonić po całym lesie. Mogłaby jej się wtedy wymknąć i napadać później na ludzi z wioski. To by było wysoce niefortunne, alfa z pewnością by tego nie pochwalił. Z drugiej strony postrzelony chłopak wymagał pomocy medycznej, choćby opatrunku zanim zupełnie się wykrwawi. Niestety, w obecnej sytuacji wilczyca nie mogła mu pomóc. Musiała najpierw unieszkodliwić wroga.
Tymczasem postrzelona wampirzyca schowała się na drzewo, wydając z siebie serię złowrogich odgłosów. Fotoreporterka nie była jej dłużna, zawarczała gardłowo, po wilczemu. Mając nerwy napięte jak postronki czekała na kolejny atak. Prawą ręką schowała pistolet do kabury, wiedząc, że na razie jej się nie przyda. Teraz, gdy przeciwnik był osłabiony pociskami, sprawę rozwiążą kły i pazury. Maddy przeszła przyspieszoną transformację, jej twarz przemieniła się w wilczy pysk z rzędem ostrych zębów. Z rąk wyrosły zwierzęce pazury, niebezpieczne jak brzytwa. Była gotowa do walki, zrobiła krok naprzód. I wtedy zdarzyło się coś, czego się nie spodziewała. Wampirzyca zamiast rzucić się do ataku na nią, skierowała swoje kroki w kierunku nieprzytomnego chłopaka. Zapewne chciała się pożywić. Wilczyca musiała ją powstrzymać. Rzuciła się w stronę wampirzycy, by złapać ją za ramiona, odciągnąć od chłopaka do siebie i rozerwać jej szyję szczękami. Tak, by później dało się łatwo oddzielić głowę od tułowia.
Powrót do góry Go down
Hekate

Hekate

Liczba postów : 13
Punkty aktywności : 504
Data dołączenia : 08/03/2021

Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   Pole namiotowe EmptyWto 26 Paź 2021, 11:48

Hazel opierała się rękoma o korę drzewa, dysząc ciężko. Ból od postrzału palił ją niczym ogień, a ona nie potrafiła zregenerować się w takim krótkim czasie. Włosy z warkocza rozwiały się, oblepiły jej twarz. Słyszała, że przeciwniczka czai się gdzieś z tyłu. Ale zapach krwi tak ją przyciągał, że nie mogła przestać myśleć o niczym innym. W chwili, kiedy chciała dobiec do Ethana żeby się napić i odzyskać siły, usłyszała gardłowy, psi warkot, oraz coś, co mogło przypominać dźwięk łamania kości. Poczuła obrzydliwy zapach psowatego. Jej oczy rozszerzyły się w strachu i odwróciła się gwałtownie, stając oko w oko z brązową wilczycą. Zaskoczenie nie trwało długo; nie spuszczając wzroku z tej nowej wersji Maddie, zgarbiła się i przyjęła pozycję bojową.
Była gdzieś w połowie drogi do chłopaka, gdy zwierzę rzuciło się na nią z rozbiegu, powalając na ziemię. Wielkie łapy przygniotły jej ramię, ale Hazel wcale nie pozostawała mu dłużna. Wbiła długie, ostre kły na wysokość karku zwierzęcia. Przebiła się przez gęste futro, dosięgając skóry. Smak wilczej krwi na języku odrzucił ją, zaczęła nią pluć i krztusić się. Z czerwonymi, rozszalałymi oczami usiłowała wyswobodzić swoją rękę, kopiąc i szarpiąc się jak w potrzasku.
To wszystko widział Ethan, chwilowo znów będąc świadomym tego co się dzieje. Orientując się, jak to starcie zaczyna przechylać się na ich niekorzyść, w jego głowie narastała panika. Olbrzymim wysiłkiem zaczął czołgać się po ziemi, przybliżając się do walczących. W tej chwili wilczycy udało się dopiąć swojego planu: zmiażdżyła szyję Hazel zębami i zaczęła szarpać nią niczym szmacianą lalką. Dwa przeszywające krzyki rozległy się jednocześnie, zlewając się w jedno: należały do wampirzycy i jej chłopaka. Chrupnął kręgosłup. Przeżywająca agonię wampirzyca słabła, z jej oczodołów sączyła się krew.
Trzęsąc się od emocji, lepki od potu i otrzymanych ran, Ethan wycelował rewolwer w wilka stojącego nad ciałem Hazel. Przeładował i wystrzelił cały pozostały magazynek. Nigdy nie był dobrym strzelcem, ale tym razem dopisało mu szczęście. Z pięciu pocisków, dwa dosięgły celu. Jeden przestrzelił tylną łapę na wysokości kości piszczelowej, drugi trafił w żebro.


Amor fati
Powrót do góry Go down
Madison

Madison

Liczba postów : 54
Punkty aktywności : 777
Data dołączenia : 02/08/2020
Skąd : Fostern

Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   Pole namiotowe EmptySob 30 Paź 2021, 14:53

Maddy doskoczyła do wampirzycy i złapała ją szczękami za gardło, sama też przy tym obrywając. Jednak była tak zaaferowana walką, że ledwo to zauważyła. Była w swoim wilczym żywiole. Poza tym nie mogła się rozpraszać, przeciwnik był istotą nadprzyrodzoną i do tego wściekłą jak osa. Nie mogła sobie pozwolić na chwilę dekoncentracji. Cokolwiek działo się w tle musiało poczekać. Przez trudny do określenia czas walczyła z dziewczyną o dominację w starciu na kły i pazury. W końcu z pewną dozą satysfakcji usłyszała dźwięk na który czekała. Kręgosłup wampirzycy puścił. Wilczyca zaczęła szarpać swoją ofiarą na lewo i prawo, by dokończyć dzieła. Wampiry to podstępne bestie. I do tego odporne jak karaluchy. Cholera wie po jakich ranach mogą się zregenerować. Na wszelki wypadek Maddy dążyła do oderwania głowy dziewczyny od reszty ciała. Tylko wtedy miałaby względną pewność, że to już nie wstanie.
I kiedy była już na najlepszej drodze do osiągnięcia swojego celu usłyszała ogłuszający hałas wystrzałów. Chwilę później poczuła przeszywający ból w nodze i w okolicy żeber. W wirze walki zupełnie zapomniała o chłopaku, który jakimś cudem zdołał się ocknąć i podczołgać do walczących. Zaskoczona takim obrotem sprawy popatrzyła na Ethana wściekłym spojrzeniem. „Ty idioto!”, chciała zakrzyknąć, ale kształt pyska to uniemożliwiał, więc zawarczała tylko.
- Wrrrrrr! Hrrrrrr!
Zerknęła na broń w rękach chłopaka, oczekując na kolejny strzał, ale od jego strony dochodził tylko szczęk pustego magazynku. Szczęściara. Adrenalina póki co pomagała jej radzić sobie z bólem postrzałowym, ale to nie mogło trwać wiecznie. Musiała zakończyć starcie jak najszybciej. Nie czekając dłużej na inny, niekorzystny dla niej przebieg wypadków, Maddy zrobiła pierwszą rzecz, którą podpowiadał jej instynkt. Rzuciła szybko i gwałtownie ciało dogorywającej wampirzycy na leżącego Ethana, tak, by ciężarem dziewczyny wytrącić mu broń z ręki. Następnie sama skoczyła na nich, by własnym ciężarem uniemożliwić chłopakowi poruszenie się, oraz, by dokończyć odrywanie głowy przeciwniczki.
Powrót do góry Go down
Madison

Madison

Liczba postów : 54
Punkty aktywności : 777
Data dołączenia : 02/08/2020
Skąd : Fostern

Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   Pole namiotowe EmptyPon 07 Lut 2022, 09:19

Czy któryś Mg zechciałby dokończyć moje zdarzenie losowe?
Obojętnie jak.
Bardzo proszę.
Powrót do góry Go down
Hekate

Hekate

Liczba postów : 13
Punkty aktywności : 504
Data dołączenia : 08/03/2021

Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   Pole namiotowe EmptyPon 07 Lut 2022, 19:31

Wampirzyca krzyczała opętańczo gdy próbowała odeprzeć atak Maddie, ale szybko utraciła swoją przewagę. Leżąc na ziemi, jej ciałem zaczęły targać konwulsje, luźne kosmyki włosów wysypały się z warkocza. Ethan, zaskoczony swoim nagłym przypływem odwagi, patrzył z przerażeniem to na bezużyteczny pistolet w swojej dłoni, to na wyszczerzone w swoją stronę kły wilczycy. Zranił ją, ale tylko ją tym rozjuszył. Przez moment ich spojrzenia się spotkały, a chłopak był pewien, że zwierzę zaraz rzuci mu się do gardła. Stało się jednak inaczej; Maddie złapała wpół ledwo zipiące ciało Hazel i rzuciła nim w człowieka. Ethan wrzasnął, wyobrażając sobie, że leży na nim trup własnej dziewczyny. Już nie wiedział, czy ona żyje i nie bardzo miał czas to sprawdzić. Maddie dołączyła do nich chwilę później, jej wielkie szczęki zacisnęły się na szyi młodej wampirzycy. Gruchnęło i głowa dziewczyny odłączyła się od ciała. Poturlała się po leśnej ściółce niczym groteskowa piłka. Ethan zamknął oczy, tłumiąc zbierające się w kąciku łzy i miał tylko jedną myśl: niech to się wreszcie skończy...
Drugi raz stracił przytomność, teraz już na dobre. Szarpana rana na nodze pulsowała bólem, spodnie przesiąknęły krwią. Wokół niego znajdował się prawdziwy obraz pobojowiska. Ciało Hazel leżące obok, jej głowa oderwana kilkanaście metrów dalej, pod pieńkiem drzewa. Krwawe ślady po tym, jak czołgał się w zaroślach, ślady po pociskach w korze drzew tam, gdzie nie trafił. W tle rozbity namiot i ognisko, które okazało się  być dla nich zgubne. Rozpalając je, zdradzili swoją pozycję.

Gdy Maddie wróciła do swojej człowieczej formy, wyjęła komórkę i ponownie próbowała skontaktować się z alfą. Odebrał od niej, z początku rozmawiał odrobinę burkliwie. Był środek nocy i wyglądało na to, że go obudziła. Spoważniał jednak, gdy dziewczyna opowiedziała mu o wydarzeniach na polu namiotowym. Nie minęło dwadzieścia minut, a zjawił się wraz ze swoją prawą ręką i medykiem w opisane przez nią miejsce.
- Paskudna sprawa. – mruknął ćmiąc papierosa, gdy jego ekipa zajmowała się resztą. Medyk sprawdzał funkcje życiowe człowieka, a jego zastępca przeszukiwał zawartość plecaków nastolatków. – Trzeba zawiadomić ich rodziny. Cholerne pijawki... Głupi dzieciak, dobrze, że udało ci się ich namierzyć, Maddie. – spojrzał na leżącego chłopaka - Nie przeżyłby długo w towarzystwie swojej dziewczyny. Znam go, to Ethan McConnell. Dwa tygodnie temu zmarła jego babcia, podejrzewaliśmy, że to robota wampirów, ale nie udało nam się nikogo powiązać z tą sprawą. Fatalne zauroczenie, co? Ale będzie żył. – zamyślił się  i powtórzył nieco ciszej. – Będzie żył...

Później poszło już szybko. W czwórkę przetransportowali nieprzytomnego chłopaka do auta, zamierzali zawieźć do punktu medycznego w Fostern. Współpracownicy alfy posprzątali biwak, zatarli ślady. Medyk przyjrzał się też ranom Maddie, przygotował prowizoryczne opatrunku. Gdy reszta czekała na niego w samochodzie, on został z tyłu,  aby porozmawiać z Madison sam na sam.  
- Gratuluję refleksu. Nie każdy poradziłby sobie z nowonarodzoną, zwłaszcza że mieli przewagę liczebną. Powinienem był odebrać ten telefon, może wtedy nie zdążyliby cię zranić. – zgasił papierosa i dodał zdecydowanym tonem – Zawiozę cię do medyka w Fostern, widzę przecież, że ledwo się trzymasz. Dobrze, że to nie było srebro, wtedy tak łatwo byś się nie zregenerowała. No, ale dosyć tych pogaduszek. Jedziemy, chłopaki i dziewczyny, bo jeszcze młodzieniec nam kopnie w kalendarz.

Gratuluję ukończenia misji losowej!

Madison otrzymuje:
+5p za zorientowanie się, że para nastolatków coś ukrywa
+5p za przezorne odprowadzenie Biszkopta do domu
+10p za zaatakowanie jako pierwsza. Najlepszą obroną jest atak!
+15p za pokonanie wampirzycy
+5 za cierpliwość w oczekiwaniu na odpisy Wink
Suma: 40p


Punkty dodane przez MG są już widoczne w Twoim profilu.


Amor fati
Powrót do góry Go down
Madison

Madison

Liczba postów : 54
Punkty aktywności : 777
Data dołączenia : 02/08/2020
Skąd : Fostern

Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   Pole namiotowe EmptySob 12 Lut 2022, 15:10

Maddy przez pewien czas szarpała i wyrywała kolejne warstwy ciała i kości, trzymające głowę przeciwniczki na karku. W końcu materia ustąpiła przed wolą wilczycy do pozbawienia wampirzycy „życia” i oderwany od reszty czerep potoczył się po zamarzniętej ziemi. Niesiona emocjami kobieta zawyła do księżyca. Potem uspokoiła się na tyle, by w miarę trzeźwo ocenić swoją sytuację, jak i stan ciągle żyjącego Ethana. Zmieniła się na powrót w człowieka. Była ranna i sama nie mogła pomóc chłopakowi dostać się do kogoś, kto zajmie się jego raną postrzałową. To samo tyczyło się uszkodzeń ciała fotoreporterki. Mogła zaryzykować jazdę samochodem w tym stanie do wioski, ale to wiązałoby się z dużym prawdopodobieństwem, że wpadnie na drzewo. Dlatego wyjęła komórkę i raz jeszcze zadzwoniła do alfy swojego stada. Tym razem udało jej się połączyć. Zrelacjonowała całą sytuację i poprosiła o pomoc z Ethanem, jak i dla siebie. Poza tym ktoś powinien posprzątać ten bałagan. Zwłoki wampirzycy i namiot i całą resztę.
Kiedy zakończyła rozmowę telefoniczną usiadła na trawie i odetchnęła z głębi trzewi. Już po kłopocie. Zaraz zjawi się jej stado i zajmą się wszystkim. Nawet nie patrzyła na chłopaka, który chyba odpłynął. Skupiła się na uciskaniu rany i zaciskaniu zębów. Mimo, że to nie było srebro, to wciąż bolało. W końcu zjawiły się wilkołaki od alfy, jak i on sam. Maddy pamiętała jak przez mgłę jak zajmowali się nią i Ethanem. Pamiętała, jak powiedziano jej, że zostanie odwieziona do medyka we wsi oraz to, że oddała kluczyki do swojej toyoty któremuś z wilkołaków.
Kiedy w końcu trafiła do swojego domu było już wcześnie rano. Stęknęła wyjmując klucze do domu z kieszeni kurtki. Po wejściu usłyszała rytmiczne dreptanie małych łapek po podłodze przedpokoju. Biszkopt wybiegł z kuchni i zbliżał się, żeby ją przywitać. Jamnik zawsze chował się w kuchni, pod stołem, gdy ktoś otwierał drzwi wejściowe. A nuż to złodziej?
- Kochanie, już jestem. - powiedziała Maddy do pustego domu. - A, zapomniałam... Nie mam męża.
Potem zamknęła drzwi na zamek i powlokła się na piętro, pozbywając się przy okazji zniszczonego ubrania. Runęła na łóżko w sypialni. Znowu stęknęła, trzymając się za opatrunki w miejscach postrzałów. Opadła głową na poduszkę. Sen przyszedł nagle i bez ostrzeżenia.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Charon

Charon

Liczba postów : 567
Punkty aktywności : 2145
Data dołączenia : 05/06/2019

Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   Pole namiotowe EmptyPon 30 Maj 2022, 21:44

Z dnia na dzień, w mieście było coraz więcej turystów. To było normalne, podczas gdy zimą, Fostern sprawiało wrażenie pogrążonego w śnie zimowym, tak wiosną i latem ożywało w pełni... Coraz więcej wilkołaków skarżyło się na utrudnione patrole. Stado zaczynało się dzielić czy dalej prowadzić ataki czy nie. W końcu, dni były coraz dłuższe i coraz więcej ciekawskich oczu spacerowało po lasach w późnych porach. Przywódca stada ewidentnie jednak się zawziął i nie zmieniał rozkazów. Teraz jednak! Mieszkańcy Fostern chociaż na chwilę mogli zapomnieć o łowcach, wampirach i innych paskudach. Słońce dopiero chyliło się ku zachodowi. Na polu pojawiły się pierwsze namioty przyjezdnych, ba! Kilkoro tutejszych kończyło właśnie rozkładać swoje namioty, żeby spędzić tutaj całą noc. Panowało tu ogólne poruszenie, co chwilę ktoś szedł z zgrzewką piwa, które przywozili z baru. Kilka dziewczyn wieszało lampiony, paru chłopców rozpalało ogniska. Część... Już zaczynała imprezę! Grupa turystów właśnie gadała z kilkoma wilkołakami i w ręce mieli już otwarte butelki piwa. W pewnym momencie przywiezione na jeppie głośniki wydały z siebie głośny pisk. Chłopak przy nich natychmiast je wyłączył, ale i tak na polu, na chwilę zapanowała cisza. Przynajmniej dopóki nie włączył ich ponownie. Tym razem jednak słychać było tylko muzykę.
- No to! Za początek sezonu! - krzyknął zeskakujac z auta i otworzył sobie piwo unosząc je do toastu.
Powrót do góry Go down
Jose

Jose

Liczba postów : 13
Punkty aktywności : 57
Data dołączenia : 28/05/2022

Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   Pole namiotowe EmptyPon 30 Maj 2022, 22:04

Bycie częścią stada zobowiązywało Jo (a przynajmniej w jej własnej głowie) do tego, by od czasu do czasu udzielać się towarzysko w gronie pobratymców. Nie, żeby jakoś specjalnie to lubiła, czy nie lubiła, po prostu czasem wolałaby zostać w domu i czytać, a czasem bardzo garnie do ludzi. Do aktywności takich jak impreza z okazji początku sezonu miała dość ambiwalentne uczucia, jeśli można to tak określić, i dużo zależało od jej obecnego humoru. Aktualnie jej humor oscylował w granicach silnej ósemki w skali dziesięciostopniowej, więc przyjście tutaj nie było nawet dziś dla niej mocno uciążliwe. Miała ochotę na piwo. Ale, oho, nie byle jakie piwo. Ciemnego portera, sprowadzanego z Niemiec, z lekkim posmakiem truskawki. Dosłownie dałaby się pokroić za to piwo, ale na szczęście udało jej się przewinąć kilka butelek z baru. Oczywiście za odpowiednia opłatą, to nie to, co myślicie!
Na słowa o toaście otworzyła piwo za pomocą zapalniczki i uniosła je w górę z delikatnym uśmiechem, wtórując chłopakowi:
- Za początek sezonu! - i wzięła łyk napoju. Jezus Maria, jak przyjemnie jeszcze zimne piwo rozlewało się po jej gardle, ochładzając całe ciało. Tak, to ten smak, który lubiła, który przypominał o tych fajnych wieczorach spędzonych z gronem osób, które lubiła, z którymi się dogadywała spędzone na graniu w planszówki.
Oparła się o drzewo i po chwili zabrała się za rozkładanie własnego namiotu. Jej zdolności manualne i techniczne nie były na najwyższym poziomie, więc dłuższą chwilę szarpała się ze sprzętem, z namiotem, ale udało jej się jakoś go rozłożyć. Wbijanie śledzi popijała łykiem piwa i rozkoszowała się promieniami słońca okalającymi jej twarz. Po całkowitym rozłożeniu namiotu i wrzucenia śpiwora do środka wraz z plecakiem, wyciągnęła z kieszeni paczkę cienkich papierosów i odpaliła jednego. Rozglądała się wokół, szukając kontaktu z innym człowiekiem, wilkiem, czy kim tam innym.
Powrót do góry Go down
Charon

Charon

Liczba postów : 567
Punkty aktywności : 2145
Data dołączenia : 05/06/2019

Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   Pole namiotowe EmptyWto 31 Maj 2022, 22:11

- Za początek sezonu! - odpowiedziało kilkanaście osób do chórku z Jose.
Wszyscy też wznieśli toast jak należy, czyli kilkoma pożądnymi łykami czegoś mocniejszego. Muzyka zaczęła grać mocniej i zachęciła część zebranych do tańców po środku pola. Zbierało się coraz więcej młodzieży, kiedy Jose kończyła stawinie namiotu, niedaleko zaczęła rozkładać się Astrid. Dziewczyna przechodziła swoją przemianę w podobnym czasie do Josephie. Blond włosy miała spięte w koczek z którego ich część już zdążyła pouciekać. Była ubrana na luźno, jeansy i zielona bluzka z długim rękawem która podkreślała zieleń jej oczu. Dziewczynie nie szło tak dobrze jak Jose... Co wydawało się ze jej namiot już staje, tak coś się sypało. Przeklęła głośno i pociągnęła łyka piwa z swojej otwartej butelki kiedy dostrzegła wikołaczke obok.
- Jose! Hej! Pomożesz? - dodała nieco skrępowana i poprawiła szybkim ruchem włosy.
Powrót do góry Go down
Jose

Jose

Liczba postów : 13
Punkty aktywności : 57
Data dołączenia : 28/05/2022

Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   Pole namiotowe EmptySro 01 Cze 2022, 10:25

Zaciągnęła się dymem papierosowym i podchwyciła spojrzenie Astrid. Tak, kojarzyła ją, są chyba w podobnym wieku? Na pewno w podobnym czasie przechodziły swoje pierwsze przemiany. Jose próbowała przypomnieć sobie, jakie relacje łączyły ją z Astrid, ale szło jej to dość ciężko. Widocznie dziewczyn, w zasadzie już kobiet, nie łączyła głębsza relacja, co w sumie ucieszyło Josephine. Przybrała przyjazny uśmiech twarzy poprzez delikatny uśmiech niesięgający jednak oczu.
- Pewnie, że pomogę, w czym leży problem? - zapytała, gasząc papierosa i szukając wzrokiem jakiegoś kosza na śmieci. Nie lubiła śmiecić, a na pewno nie w lesie, jeszcze wywołałaby pożar jakimś marnym niedopałkiem i nie dość, że psuła sobie zdrowie, to zepsułaby jeszcze las będący domem dla wielu wilkołaków. No i zwierząt leśnych. Czy wilkołaki to zwierzęta leśne? Nieopodal miejsca, w którym stałą dostrzegła kosz, więc wyrzuciła dokłądnie zgaszony niedopałek (tak, sprawdziła kilkakrotnie, czy aby na pewno nie wywoła pożaru śmieci) i podeszła do Astrid. Szybkim spojrzeniem objęła namiot, Astrid i w sumie kucnęła obok, czekając na dokładne określenie problemu, bo nie wiedziała, w czym dokładnie potrzeba towarzyszce pomocy. Może całościowo? A moze zgubiła śledzie?

Powrót do góry Go down
Charon

Charon

Liczba postów : 567
Punkty aktywności : 2145
Data dołączenia : 05/06/2019

Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   Pole namiotowe EmptySro 01 Cze 2022, 23:00

Astrid była... Dosyć głośna w stadzie, z reguły nie przejmowała się tym co pomyślą inni tylko otwarcie mówiła co myśli. Jednak po za tym że mówiło się tak o niej i że często dodawano jaka to miła dziewczyna, to wiele więcej powiedzieć nie można było. Prawda że dziewczyny były w podobnym wieku i w zbliżonym czasie przechodziły przemiane. Z resztą, Fostern to małe miasto, wystarczyło by dużo mniej by się poznały. Nie znaczyło to jednak, że łączyło je coś więcej niż przynależność do stada. Astrid poczekała chwilę za nim jej koleżanka dopali papierosa i do niej dołączy. W tym czasie próbowała okiełznać namiot... Szło jej raczej źle, bo całość zwyczajnie się zapadła.
- Myślę... Że we mnie. - odpowiedziała półżartem i zaczęła na nowo rozkładać sprzęt.
- Nigdy wcześniej tego nie robiłam... Ojciec zapewnił że to proste... Ale... Przydała by się chyba instrukcja obsługi. Tylko się nie śmiej! Normalnie co roku, wracałam w nocy do domu... Namioty omijałam łukiem. - zaśmiała się próbując pogrupować konkretne elementy.
Ewidentnie, nie chodziło o zgubienie śledzi.
Powrót do góry Go down
Jose

Jose

Liczba postów : 13
Punkty aktywności : 57
Data dołączenia : 28/05/2022

Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   Pole namiotowe EmptySob 04 Cze 2022, 20:47

Zmagania Astrid z namiotem szczerze poprawiły humor Jo. Nie, żeby się wyśmiewała, po prostu sytuacja z boku wyglądała dość komicznie, więc na twarzy wilkołaczki pojawił się uśmiech, już taki szczery, niepodobny do tego sprzed sekundy.  Na jej żart wzruszyła ramionami i zaśmiała się dość cicho. Spojrzała na Astrid, spojrzała na namiot i kucnęła przy nim.
- No to często problem jest też we mnie, więc jest nas dwie - puściła do Astrid oczko i zaczęła zabierać się za rozkładanie namiotu. Ta rurka idzie tu, tamta idzie tam, tutaj trzeba spiąć rzepą, a tutaj wbić śledzia. Krok po kroku i uda isę osiągnąć zamierzony efekt. - Poza tym, jeśli coś robimy po raz pierwszy, nieważne, jak proste by to nie było, to zawsze będzie to dla nas dość... problematyczne. Nie od razu Rzym zbudowano, czy jakoś tak. - powiedziała i wskazała na przeciwległy koniec namiotu - Możesz tam potrzymać? To już końcówka, potrzebuję przy tym pomocy. - stwierdziła i czekała na ruch Astrid.
Powrót do góry Go down
Charon

Charon

Liczba postów : 567
Punkty aktywności : 2145
Data dołączenia : 05/06/2019

Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   Pole namiotowe EmptyWto 07 Cze 2022, 06:44

Dziewczyna zaśmiała się, słysząc odpowiedź. No to mogły sobie przybić piątki. Tyle że kiedy Jose zabrała się za stawianie namiotu Astrid aż uniosla brwi ze zdziwienia. No, no, no! Teraz koleżanka zrobiła na niej wrażenie! W sumie, chwilę czuła się zupełnie zbędna, po prostu obserwowała jak jej namiot zaczyna przypominać namiot, a nie zadźganą rurkami plachte.
- Niby prawda... A jednak, dzięki. - lekko drgęła kiedy poproszono ją o pomoc.
Już niemal sądziła że coś nad czym męczyła się ostatnie trzydzieści minut, Jose zrobi sama w połowę tego czasu. Natychmiast ruszyła wykonać prośbę koleżanki.
- No wiesz... Że się nie śmiejesz, czasem mam wrażenie że podstawy biwakowanie dla niektórych tutaj są jak nauka czytania, szkoda że nie wykładają jej w szkole. - przyznała wesoło.
Po części, faktycznie znaczna część miejscowych znała się na namiotach, rozpalaniu ognia i takie tam... Siłą rzeczy, mieszkali w lesie, obok pola namiotowego.
- Ohoo, dla niektórych impreza już się rozkręciła... - dodała zciszonym głosem i subtelnie skinęła głową w stronę dwójki dwójki nastolatków siedzącej na pobliskim stogu siana. Obie wilczyce kojarzyły chłopaka, chyba każda społeczność ma tego... "łobuza" chodzącego na wagary i palącego zioło. Z którym, z pozoru nikt nie chciał mieć nic wspólnego, a jednak... Dziewczyna za to, nie była stąd. Zwyczajna turystka.
- Gdy tylko skończymy, zabieram cię na parkiet i do barku! Będzie trzeba nadrobić to co nas omija.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Pole namiotowe Empty
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   Pole namiotowe Empty

Powrót do góry Go down
 

Pole namiotowe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Fostern :: Lasy Fostern-