Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.



 
IndeksIndeks  WydarzeniaWydarzenia  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

 

 Bar "Brown Wolf"

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Madison

Madison

Liczba postów : 18
Punkty aktywności : 90
Data dołączenia : 02/08/2020
Skąd : Fostern

Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Bar "Brown Wolf"   Bar "Brown Wolf" - Page 2 EmptyPią 14 Sie 2020, 09:40

- „Przez prerię jadą żule,
śmierdzieli banda trzech...”

W barze szemrała muzyka country, przez cichy gwar głosów na chwilę przedarł się głośniejszy śmiech jednej z kobiet. Ubrani w proste, robocze stroje młodzi i trochę starsi ludzie byli dobrze widoczni w oświetlonym sztucznym światłem pomieszczeniu. Tutejsi goście, jak jeden, mieli czerwone gęby. Po części zapewne od wpływu słońca, po części od gorzały. Madison, obserwując ich kątem oka, opróżniła połowę zawartości szklanki.
Starając się nie hałasować, położyła małą garść monet na drewnianym blacie kontuaru. Umoczyła usta w alkoholu. Co kilka minut jej lewa ręka zaciskała się w pięść, a wtedy przykładała prawą do bolącego miejsca i masowała nadwerężony mięsień, by zaraz wrócić do bezmyślnego sączenia trunku. Gdy skończyła, sięgała do kieszeni, potem liczyła pieniądze, w miarę upływu czasu coraz dokładniej, i kupowała kolejną porcję. Aktualnie trzecią.
Whisky tłumiła emocje i uspokajała skołatany umysł wilczycy. Nadchodząca pełnia miała na nią duży wpływ, tak fizyczny, jak i mentalny. Jakoś nie mogła usiedzieć w domu. Jej kochany jamnik nagle zaczął wyglądać zbyt smakowicie, a to powodowało wyrzuty sumienia. Praca w ogródku za domem też nie pomagała. Od zbyt energicznego przekopywania zmarzniętego gruntu łopatą tylko rozbolała ją lewa ręka. Ubrała się więc i udała do jedynego baru we wsi utopić niepokoje oraz troski w szklance alkoholu. Miała szczęście i jak do tej pory nikt jej nie zaczepiał. Chyba miała coś takiego wypisanego na twarzy, że dali jej spokój. Tylko barman sporadycznie pytał, czy czegoś nie potrzebuje.
Powrót do góry Go down
Online
Bastian
Wilk-Niedźwiedź
Bastian

Liczba postów : 44
Punkty aktywności : 315
Data dołączenia : 13/01/2020

Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Bar "Brown Wolf"   Bar "Brown Wolf" - Page 2 EmptyWto 18 Sie 2020, 08:35

Przebiegłem las kilka razy ale nie natrafiłem na żadne tropy. Zaczynało się powoli ściemniać, a zbliżającą się pełnia sprawiała że byłem tylko bardziej podirytowany sytuacją. Wszyscy w naszym stadzie byli niespokojni, liczyłem że dziewczynka faktycznie biega gdzieś po lesie nie mogąc dać upustu emocją niż coś się jej stało. W pewnym momencie zatrzymałem się zdając sobie sprawę że sam w takim stanie nic nie zdziałam. Wróciłem na obrzeża lasu gdzie zostawiłem swoje ubrania i kiedy względnie wyglądałem z powrotem jak człowiek ruszyłem do miasta. Wieś była mała a w stadzie wszyscy się znali, wbiegłem więc do pierwszego miejsca gdzie było trochę ludzi i padło na bar. Na wstępie rozejrzałem się kilkoro już dobrze się bawiło. Szukałem kogoś kto niekoniecznie od razu pobiegł by do Augusta i proszę! Mój wzrok padł na dziewczynę przy barze. Bez większego zastanowienia podszedłem i usiadłem obok.
- Maddy potrzebuje pomocy... - szepnąłem.
I tak mieliśmy wyostrzone zmysły więc powinna była usłyszeć a nie koniecznie wszyscy siedzący obok.
- Leonne jeszcze nie wróciła z wczorajszego biegania... To będzie jej druga pełnia... Pomożesz mi jej poszukać?
Powrót do góry Go down
Madison

Madison

Liczba postów : 18
Punkty aktywności : 90
Data dołączenia : 02/08/2020
Skąd : Fostern

Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Bar "Brown Wolf"   Bar "Brown Wolf" - Page 2 EmptyWto 18 Sie 2020, 14:47

Siedziała, bełtając alkohol w szklance. Ciemny, brązowy jak kora dębu płyn omywał ścianki, zostawiając cienką warstewkę, która zanim spłynęła, zasilała kolejna fala ściekająca po ściance. Wprawiała rękę w drgania raz szybsze, raz wolniejsze, fale podnosiły się odpowiednio wyżej lub niżej, bawiła się tak ze dwie minuty, nie patrząc na nikogo wokół. W pewnej chwili wstrzymała się z kolejnym przekształcaniem ruchu posuwistego w kolisty, bowiem ktoś wszedł w jej pole widzenia. Zanim spojrzała na twarz nowo przybyłego najpierw zaznajomiła się z jego zapachem. Był znajomy. Mężczyzna, który dosiadł się do niej, był jednym z wilkołaków z tutejszego stada. Na imię miał Bastian, nazwisko gdzieś uleciało z pamięci. Z wyglądu był dobrze zbudowanym, umięśnionym i wysokim facetem, o jasno szarych włosach i takich samych oczach. Twarz miał przyjazną, wzbudzającą zaufanie.
Sądząc po jego energicznych ruchach wyglądało na to, że gdzieś mu się spieszyło. Wkrótce też odezwał się i już było wiadomo dlaczego. Wilk potrzebował pomocy i to natychmiast.  Jak się okazało dziewczyna o imieniu Leonne, prawdopodobnie jego podopieczna, nie wróciła z wczorajszego biegania i teraz jej miejsce pobytu było nieznane. Madison nie znała jeszcze wszystkich wilków w stadzie ale z tego co opowiadał Bastian to musiała być jeszcze nastolatka, a przynajmniej młoda osoba. Fotoreporterka pamiętała siebie z tego czasu, jak również kłopoty jakie miała podczas każdej pełni z bolesnymi przemianami. Nic przyjemnego. Sytuacja zaginionej była więc nie do pozazdroszczenia. Była sama, nie wiadomo gdzie, mogła się natknąć na jakiegoś myśliwego albo gorzej. Na łowcę. Czy innego uzbrojonego ćwoka.
Nie zastanawiając się długo kiwnęła mężczyźnie głową.
- Oczywiście.
Odstawiła szklankę na blat razem z opłatą za ostatnią kolejkę.
- Orientujesz się, gdzie zwykle biega? Gdzie rozpoczniemy poszukiwania?
Powrót do góry Go down
Online
Bastian
Wilk-Niedźwiedź
Bastian

Liczba postów : 44
Punkty aktywności : 315
Data dołączenia : 13/01/2020

Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Bar "Brown Wolf"   Bar "Brown Wolf" - Page 2 EmptyCzw 20 Sie 2020, 21:19

Na odpowiedź nie musiałem czekać długo jednak gdy padła kamień spadł mi z serca. do niewielu osób mogłem się zgłosić a jeszcze mniej miałem od razu na miejscu. Być może dziewczynie nic nie dolegało i wszyscy byliśmy przewrażliwieni jednak wolałem odstawić ją już bezpiecznie do matki. Widząc jak kobieta odstawia szklankę wstałem i ruszyłem już do wyjścia. Pogoda nie zapowiadała się zbyt przyjaźnie, cały czas padał zmrożony deszcz ze śniegiem, nie sprzyjało to ani tropieniu ani bieganiu. Tym bardziej martwiło mnie że dziewczyna nie wróciła. Kiedy wilczyca dołączyła do mnie od razu ruszyłem prowadząc ją w las.
- Ostatnio szczeniaki chętniej kręcą się przy granicy z Venandi... Zgrywają twardzieli ale w tych rejonach kręci się sporo wampirów i łowców. Ostatnio ta młoda Freydis została zaatakowana, wróciła w nie najciekawszym stanie... Mam nadzieję że ta tylko ma problem z przemianą albo zwyczajnie nadpobudliwością... - mruknąłem rozdrażniony.
Pomijając wszystko inne nie byłem zwolennikiem żeby od tak wypuszczać świeżo upieczonych przemieńców pobiegać sobie. Nie panowali ani nad przemianami ani nad sobą, przynosili tylko problemy, z drugiej strony nie ćwicząc nigdy tej kontroli nie osiągną.

c.d
Powrót do góry Go down
Madison

Madison

Liczba postów : 18
Punkty aktywności : 90
Data dołączenia : 02/08/2020
Skąd : Fostern

Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Bar "Brown Wolf"   Bar "Brown Wolf" - Page 2 EmptyPią 21 Sie 2020, 15:01

Zeskoczyła ze stołka na podłogę baru, z miejsca owładnęło ją lekkie kołysanie, powodowane wypitym alkoholem. Energicznie pokręciła głową, żeby odgonić słabość. Ktoś na nią liczył. Czekało ją zadanie i nie mogła sobie pozwolić na chwilę zwłoki. Bastian powiedział, że młode wilki mają skłonność do kręcenia się w okolicy granicy z miastem. Teren ten obfitował w lasy i prawdopodobnie był wymarzonym terenem do rozładowania energii związanej z nadchodzącą pełnią. Coś o tym wiedziała, zważywszy na jej ostatnie polowanie na łosia. Swoją drogą bardzo smacznego. Trudno było się dziwić, że ten teren kusił i przyzywał wilki. Tamtejsze lasy były dużo gęstsze niż te otaczające wieś, a co za tym idzie bardziej interesujące. Nie ociągając się dłużej ruszyła za mężczyzną w stronę wyjścia z baru. Miała nadzieję, że zdążą odnaleźć nastolatkę na czas. Zanim zrobi to ktoś inny.

[zt]
Powrót do góry Go down
Online
Jane
Promyczek
Jane

Liczba postów : 231
Punkty aktywności : 1689
Data dołączenia : 20/05/2019

Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Bar "Brown Wolf"   Bar "Brown Wolf" - Page 2 EmptySob 29 Sie 2020, 22:41

Jane rzuciła tylko poduszką w kierunku Valkyona, kiedy się z nią droczył, ale ta odbiła się od drzwi, które mężczyzna zdążył już zamknąć. Westchnęła ciężko, świadoma, że dała się nabrać. Leniwie poczłapała w kierunku drzwi, podniosła poduszkę i odłożyła ją z powrotem na łóżko. Poprawiła kołdrę i zaczęła się przebierać. Tym razem ubrała się mniej terenowo, bo planowali tylko udać się do tutejszej knajpy, żeby zjeść śniadanie. Poprzedniego dnia musiała być gotowa na więcej, więc miała na sobie cieplejszą odzież. Dzisiaj także była ubrana na sportowo, bo tylko takie rzeczy ze sobą zabrała. Ubieranie się i szykowanie nie zajęło jej dużo czasu, bo ograniczyła się do mycia zębów, spryskania antyperspirantem i rozczesania włosów.
Valkyon czekał już na dole, dlatego zasznurowała szybko buty i udała się z nim do wyjścia. Mieli teraz sporo czasu dla siebie, więc postanowili udać się pieszo. Spacer im nie mógł przecież zaszkodzić. Szli spokojnym krokiem i gawędzili sobie, w większości oczywiście o bractwie. To było chyba silniejsze od nich, ale udawało też im się pogadać na luźniejsze tematy.
Dotarli wreszcie do baru, a ich wejście zostało zapowiedziane dzwoneczkiem, który wisiał nad drzwiami. Zadzwonił jak tylko otworzyli drzwi, których skrzydło szturchnęło dyndające elementy. Jane skinęła głową w kierunku pracownika lokalu, mówiąc mu ciche "dzień dobry", wzięła dwie sztuki menu z lady i ruszyła do wolnego stolika.
- To co? Jajecznica?- zasugerowała Valkyonowi, posyłając mu swój uśmiech. To było postanowione już od początku, więc nie spodziewała się, że wezmą coś innego do jedzenia.- Podają tu w ogóle coś takiego?- mruknęła, tym razem bardziej do siebie, kiedy siadała na swoim miejscu. Otworzyła menu i zaczęła przeglądać listę potraw i napojów. Na szczęście jajecznica znalazła się wśród nich, więc nie musiała się nawet zastanawiać nad wyborem. Tyle razy prawili o takim a nie innym śniadaniu, że nie zamierzała korzystać z innej opcji.
Powrót do góry Go down
Valkyon
Smutny rycerz
Valkyon

Liczba postów : 422
Punkty aktywności : 1314
Data dołączenia : 14/03/2019

Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Bar "Brown Wolf"   Bar "Brown Wolf" - Page 2 EmptySob 29 Sie 2020, 23:41

Nie czekałem zbyt długo, a kiedy Jane dotarła do mnie na dolę otworzyłem parasol i wyszedłem na zewnątrz. W zasadzie bardziej mżyło niż padało ale i tak trzymałem nad nami parasolkę idąc tuż przy boku łowczyni. Mimo że zrobiliśmy sobie wakacje to temat bractwa przewinął się już nie pierwszy raz, trudno było się od tego odciąć, w końcu bractwo zajmowało olbrzymią część naszych żyć. Centrum w takich małych mieścinach tak na prawdę nie wyróżniało się niczym szczególnym, z resztą miałem wrażenie że całe owe "centrum" to po prostu jedna ulica przy której stało kilka sklepów i właśnie bar. Gdy weszliśmy do środka uniosłem rękę w geście przywitania, bar był teraz trochę pusty ale pewnie żyć zaczynał wieczorami. Siedziało może dwóch, trzech mężczyzn przy swoich kawach. Zająłem miejsce na przeciwko Jane i uśmiechnąłem się na jej słowa.
- Zdecydowanie, mam ochotę na jajecznicę z podwójnym bekonem i tostami do tego. - powiedziałem przeglądając menu.
Na szczęście mieli opcje śniadań i obiadów, spodziewałem się że tak będzie ale jednak uspokoiło mnie to.
- I gotowane kiełbaski do tego, oraz oczywiście kawa. - dodałem odkładając menu.
- Oczywiście jak przystało na romantyczne śniadanie, ja stawiam... nie krępuj się, też musisz być bardzo głodna.
Powrót do góry Go down
Jane
Promyczek
Jane

Liczba postów : 231
Punkty aktywności : 1689
Data dołączenia : 20/05/2019

Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Bar "Brown Wolf"   Bar "Brown Wolf" - Page 2 EmptySob 29 Sie 2020, 23:52

Ten bar był jednym z tych miejsc, których raczej nie odwiedzała ze swoim ojcem. Była za młoda na to, by zabierał ją na piwo, a śniadania i obiady jadali w ich domku. Dlatego też nie było powodów, żeby przychodzili w to miejsce razem. Po jego śmierci bardzo rzadko odwiedzała Fostern, więc tym bardziej nie było jej po drodze do tutejszego baru.
Uniosła jedną brew, kiedy Valkyon zasugerował, że będzie stawiał. Chciała automatycznie zaprotestować, ale ostatecznie zrezygnowała z tego, spodziewając się, że i tak wyjdzie na jego. Zamiast walczyć o równouprawnienie, choć feministką nie była, skupiła się raczej na propozycjach jajecznic w menu. Nie spodziewała się, że zastanie taki wybór składników.
- To ja wezmę jajecznicę z kurkami, do tego grzanki w masełkiem.- mruknęła pod nosem, decydując się w końcu na swój wybór. Wtedy jak na zawołanie podszedł do nich młody mężczyzna, który tu pracował, żeby przyjąć ich zamówienie. Jane powtórzyła to co zdążyła powiedzieć swojemu towarzyszowi i dobrała sobie do tego jeszcze zieloną herbatę.
- To moje pierwsze w życiu romantyczne śniadanie.- przyznała lekko rozbawiona, kiedy młodzieniec odszedł po tym jak już ich obsłużył.
Powrót do góry Go down
Valkyon
Smutny rycerz
Valkyon

Liczba postów : 422
Punkty aktywności : 1314
Data dołączenia : 14/03/2019

Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Bar "Brown Wolf"   Bar "Brown Wolf" - Page 2 EmptyNie 30 Sie 2020, 20:29

Przyglądałem się dziewczynie kiedy wybierała swoje śniadanie i krótko po tym jak wybrała zjawił się kelner. Również powtórzyłem co chciałem i podziękowałem kiedy chłopak zabierał karty. Dotarły do mnie słowa dziewczyny i uśmiechnąłem się przesowając swoją dłoń tak żeby nakryć nią jej.
- W zasadzie moje też... - odpowiedziałem i splotłem swoje palce z jej.
- Pewnie już wiesz co sądzę... - zacząłem trochę ciszej.
- Ale chciał bym to powtórzyć i to nie raz, nie tylko w Fostern. Chociaż w jadalni bractwa pewnie będzie ciężko o taki klimat. - dodałem półżartem.
W zasadzie nawet wyobraziłem sobie jak by to wyglądało, długie ławy pełne adeptów i wpatrzone w nas setki oczu, do tego nasza droga Delora obserwująca każdy gest... Zdecydowanie nie dało by się odtworzyć tego momentu w bractwie chociaż miałem w planie kiedyś obudzić ją z śniadaniem do łóżka. Nasze dania dziś nie były zbyt wymagające i kelner po chwili pojawił się z nimi.
- A więc smacznego.
Powrót do góry Go down
Jane
Promyczek
Jane

Liczba postów : 231
Punkty aktywności : 1689
Data dołączenia : 20/05/2019

Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Bar "Brown Wolf"   Bar "Brown Wolf" - Page 2 EmptyNie 30 Sie 2020, 22:58

Właściwie to pewnie mało kto jadał romantyczne śniadania. Rano ludzie dopiero wracali do życia, a jeśli popili poprzedniego wieczoru to może to trwać nawet do popołudnia. Ta pora dnia najzwyczajniej nie należała do tych bardziej urokliwych z prostych względów. Z romantyzmem kojarzyły się późne popołudnia, wieczory i noce, kiedy to jest łatwo uzyskać odpowiedni klimat. Więc nic dziwnego w tym, że w tej chwili Jane i Valkyon przeżywali swój wspólny pierwszy raz.
- Właściwie to nie wiem.- odparła, unosząc jedną brew. Zerknęła na niego oczekująco. Mogła jedynie się domyślać co miał na myśli, ale chciała to od niego usłyszeć nim dopowie sobie coś niepotrzebnego.
- Zadbamy o to, by był tam taki klimat jak trzeba.- stwierdziła i posłała mu urokliwy uśmiech. Nie przejmowała się warunkami w jakich ich związek miałby istnieć. Nie była krytyczną osobą i miała niewielkie oczekiwania. Po chwili przyszedł do nich kelner, który postawił im talerze ze śniadaniem i ciepłe napoje. Jane skinęła mu głową w geście podziękowania.
- Smacznego.- odpowiedziała i spojrzała na swój talerz. Zanurzyła w kawałku jajecznicy widelec, a potem wsadziła ją sobie do ust. Zaczęła kiwać głową, pokazując w ten sposób, że jej smakuje. Potem napiła się odrobinę kawy i zerknęła na porcję Valkyona.
- Mogę spróbować?- spytała, nie przejmując się czymś takim jak przestrzeń osobista albo jakieś zbędne ostrożności. Jeśli mieli być razem, powinni czuć się przy sobie swobodnie. Dlatego nawet nie czekając na odpowiedź, bez żadnych oporów podkradła mu trochę śniadania z talerza i posmakowała go.
Powrót do góry Go down
Valkyon
Smutny rycerz
Valkyon

Liczba postów : 422
Punkty aktywności : 1314
Data dołączenia : 14/03/2019

Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Bar "Brown Wolf"   Bar "Brown Wolf" - Page 2 EmptyPon 31 Sie 2020, 14:48

Uśmiechnąłem się, przez tą całą historię z wendigo i opetaniem o mało nie zapomniałem jak bardzo jest pozytywną osobą. Co więcej teraz kiedy "wróciła" zdałem sobie tylko sprawę jak bardzo tęskniłem za nią. Kiedy gorące jedzenie wylądowało przed nami sięgnąłem po widelec, jednak najpierw byłem jej winny odpowiedź.
- Myślę że masz prawdziwy dar przekonywania... To nie tak że pewne sprawy przestały mnie niepokoić, ale... - zrobiłem chwilę pauzy.
- Nie chce nic zmieniać, nawet jak wrócimy do domu. Nie umiał bym już tak po prostu przechodzić obok ciebie obojętnie. - wyznałem trochę zmieszany.
Tak, ja Rycerz i przywództwa bractwa... Jednak ta relacja i wszystko co z nią się wiązało było dla mnie zupełnie nowe. Zacząłem jeść, nie delektowałem się jakoś wybitnie, to w końcu zwykła jajecznica z bekonem i kiełbasą. Było jednak naprawdę dobre, na pytanie Jane zaśmiałem się i nabralem trochę jajecznicy i bekonu na widelec po czym skierowałem nim w jej stronę.
- Jeśli dasz spróbować twojego, śmiało. - być może przy kimś innym czuł bym chociaż odrobinę krępacji, jednak nie odczuwałem tego przy Jane.
Nawet gdy razem piliśmy, nie miałem specjalnie jakiś za hamowań... Może trochę na samym początku.
Powrót do góry Go down
Jane
Promyczek
Jane

Liczba postów : 231
Punkty aktywności : 1689
Data dołączenia : 20/05/2019

Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Bar "Brown Wolf"   Bar "Brown Wolf" - Page 2 EmptyPon 31 Sie 2020, 17:39

Jane wróciła i to na całego. Po tym jak spędziła upojną noc w towarzystwie Valkyona i w końcu się wyspała czuła się w pełni sił. Była bardziej zmotywowana, a jej nastrój był znacznie polepszony. Podejrzewała, że jego zdanie miało dotyczyć tego co ich połączyło, ale i tak póki nie powiedział tego na głos, nie była pewna o co dokładnie mu chodziło. Jego wyjaśnienia były dla niej jasne, ale i tak uniosła jedną brew i zerknęła na niego badawczo.
- Szefunciu, od kiedy jesteś taki wstydliwy?- zagaiła w końcu odrobinę rozbawiona jego zmieszaniem. Od opętania przez Wendigo był mniej pewny siebie w jej towarzystwie i mnóstwo rzeczy nadmiernie analizował. Oczywiście, że jego słowa były miodem dla jej serca, ale nie mogła wyzbyć się tego wrażenia, że chwilami bywa dziwnie niepewny i onieśmielony. Nie miała mu tego za złe, ale musiała w końcu otwarcie o tym wspomnieć.
- Proszę bardzo.- podsunęła swój talerz bliżej niego, a potem skubnęła to co podawał jej na widelcu. Kiedy poczęstował się jajecznicą z kurkami, przysunęła z powrotem talerz do siebie i zajadała dalej.- Chyba nauczę się gotować.- stwierdziła, rozkoszując się ciepłym śniadaniem. W siedzibie wszelkie dania były przygotowywane masowo i z mniejszą dbałością, kosztem doznań smakowych. Problem polegał jedynie na tym, że wolałaby mieć swoją kuchnię, a nie korzystać z tej ogólnodostępnej dla łowców. Z tamtejszej lodówki znikały zazwyczaj składniki, ale taki już chyba był u nich ustrój, że podkradało się to co ktoś inny zdołał kupić. Miało do swoje uroki.
Powrót do góry Go down
Valkyon
Smutny rycerz
Valkyon

Liczba postów : 422
Punkty aktywności : 1314
Data dołączenia : 14/03/2019

Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Bar "Brown Wolf"   Bar "Brown Wolf" - Page 2 EmptyPon 31 Sie 2020, 23:43

Zaśmiałem się na jej komentarz, faktycznie już od pewnego czasu byłem bardziej zagubiony i niepewny. Nie chodziło jednak o sprawę wendigo, o opętanie czy nawet o naszą ostatnią noc. Zwyczajnie czułem się zagubiony bo bałem się wszystko zepsuć.
- Od kiedy mi zależy. - odpowiedziałem z lekkim uśmiechem, a kiedy spróbowała mojego śniadania wziąłem kęs jej.
Lubiłem grzyby, oczywiście jako dodatek, na co dzień zdecydowanie wolałem dania z mięsa. Tutejsze kurki były świeże, w zasadzie co się dziwić... byliśmy w końcu w lesie. Była co prawda już późna jesień ale pewnie tutejsi mieli jakieś swoje miejsca gdzie były jeszcze ostatki.
- Więc zgłaszam się na ochotnika do testów. - odparłem na jej słowa o chęci nauki.
- Sądzę jednak że masz niepowtarzalną okazję póki jesteśmy tutaj. Chciałem się kiedyś nauczyć w bractwie ale Delora... kucharką może jest dobrą ale nauczycielką beznadziejną... cały czas stała nade mną i krzyczała że zaraz spalę jej całą kuchnie. - dodałem półżartem biorąc kolejnego gryza swojego tosta.
Powrót do góry Go down
Jane
Promyczek
Jane

Liczba postów : 231
Punkty aktywności : 1689
Data dołączenia : 20/05/2019

Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Bar "Brown Wolf"   Bar "Brown Wolf" - Page 2 EmptyWto 01 Wrz 2020, 12:12

Poczuła jak serce jej zadrżało, kiedy usłyszała jego odpowiedź. Spodziewała się raczej czegoś bardziej żartobliwego albo jakiejś odpitej piłeczki, a zamiast tego powiedział coś co ją bardzo urzekło. Było to nawet widać w wyrazie jej twarzy, bo zawiesiła na Valkyonie swoje spojrzenie i uśmiechała się delikatnie, nie wiedząc co mu odpowiedzieć. Zamiast używać słów, ścisnęła jedynie trochę mocniej dłoń, którą trzymała.
- Odważny jesteś.- przyznała, kiedy zgłosił się na ochotnika. Jej zdolności ograniczały się do robienia najbardziej prymitywnych zagryzek. Najłatwiej było i tak kupić zamrożoną pizzę i wsadzić ją do piekarnika. Gotowania bardziej złożonych przepisów niż samo odgrzanie czegoś lub poukładanie na chlebie się imała dotychczas, bo nie musiała tego robić. Tu jednak wracała myśl o własnej kuchni, a do tego musiałaby się przeprowadzić w inne miejsce. Od dawna rozpatrzała taką opcję, ale po co miała to robić skoro w siedzibie miała wszystko co potrzebowała.
- Czuję, że właśnie się w kopałam.- przyznała i zaśmiała się. Nie spodziewała się, że już teraz będzie musiała zacząć realizować swój pomysł.- A jeśli chodzi o Delorę...Mam wrażenie, że wzbudza wśród łowców większy respekt niż ty.- odparła półżartem. Wzięła kolejny kęs jajecznicy, której zostało już niewiele na jej talerzu i popiła kawą, by móc kontynuować swoją myśl.- Kiedyś słyszałam, jak jeden z łowców zwrócił jej uwagę, bo coś mu nie smakowało. Potem co najmniej przez tydzień zajadał się resztkami, wczorajszym jedzeniem lub o połowę mniejszymi porcjami.- odpowiedziała mu i znowu się zaśmiała. Delora nie miała sobie równych, jeśli chodziło o podporządkowywanie sobie łowców. Jak się okazało, porządny posiłek lepiej nakłaniał do posłuszeństwa niż baty.
Powrót do góry Go down
Valkyon
Smutny rycerz
Valkyon

Liczba postów : 422
Punkty aktywności : 1314
Data dołączenia : 14/03/2019

Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Bar "Brown Wolf"   Bar "Brown Wolf" - Page 2 EmptyWto 01 Wrz 2020, 20:57

Ten wyjazd był naprawdę bogaty w nowe doznania, spodziewałem się że sporo się teraz zmieni chociaż nie do końca sam byłem pewien co. Zdawałem sobie jednak sprawę że nie chce pozwolić żeby Jane stała się krzywda, że chciał bym po długim wykańczającym dniu wrócić do pokoju który nie będzie pusty. Zdałem sobie też sprawę z jeszcze jednej rzeczy... naprawdę podobała mi się ta mina. Lekko zaskoczona, nie wiedząca co odpowiedzieć. Wyraz jej zaskoczenia spodobał mi się już kiedy rozmawialiśmy rano o chrapaniu, a teraz... delikatny uśmiech który bił nie tylko z zwykłego ułożenia ust ale nawet z oczu. Przesunąłem palcem po wierzchu jej dłoni na znak że rozumiałem, tego wyrazu twarzy nie wywołała by ani jakaś riposta czy żart.
- Czyżbyś w to kiedykolwiek zwątpiła? - zaśmiałem się wracając do śniadania.
- Spokojnie, jestem prawie nieśmiertelny. A co do Delory... na pewno masz rację. Przemawia za tym fakt że sam się jej boję. Co jak co... kucharce się nie zachodzi za skórę. - dodałem gestykulując groźnie widelcem.
- Gdyby chciała dokonała by przewrotu i nie ważne... Ja, Hareton czy Hilda, trzeba by się było podporządkować bo wykończyła by nas resztkami ze stołu. Czasem mam wrażenie że jak przechodzi przez jadalnie, to jest ciszej niż na wykładzie z którymkolwiek rycerzem. - powiedziałem udając poważny ton.
- Dobrze że jest po naszej stronie, ale uważaj jeśli masz zamiar wejść na jej terytorium.
Powrót do góry Go down
Jane
Promyczek
Jane

Liczba postów : 231
Punkty aktywności : 1689
Data dołączenia : 20/05/2019

Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Bar "Brown Wolf"   Bar "Brown Wolf" - Page 2 EmptySro 02 Wrz 2020, 12:24

Jane była dość ciekawym typem łowcy. Do czasu opętania była niemal niezawodną wojowniczką. Zawodowo utrzymywała swoje emocje na wodzy i robiła to co do niej należało. Została wychowana ma machinę do walki z potworami i takową się stawała w terenie. To jednak nie sprawiło, że stała się sztywną i surową łowczynią, pozbawioną jakiegokolwiek kolorytu. Od zawsze była energiczna, wesoła i rozrywkowa. Dlatego można było od niej wiele sie spodziewać. Profesjonalizmu w walce i nietuzinkowych żartów przy piwie. Jednak jak dotąd trudno było stwierdzić, jaką jest osobą w życiu prywatnym. Być może sama tego nie wiedziała i Valkyon pomagał jej to odkryć. Wzbudzał w niej nowe emocje i uczucia, z którymi zdawała sobie radzić, jednak nikt chyba nie spodziewał się tego w jaki sposób będą się u niej przejawiały. Tak jak teraz, kiedy Rycerz powiedział coś chwytającego za serce. Zamiast z tego zażartować, zripostować, spojrzała na niego oczarowana, a sam uśmiech mówił o tym, jakie ciepło poczuła gdzieś w klatce piersiowej.
- Owszem.- przyznała wesoło. Potem zmrużyła lekko oczy, szykując swoją artylerię, by obalić jego pewność co do swojej odwagi.- Na przykład, kiedy próbowałeś dać mi kosza, albo jak pytałeś czy możesz się ze mną położyć po tym jak..- urwała, przypominając sobie, że znajdują się w miejscu publicznym. Nawet ona potrafiła się powstrzymać, choć nie była osobą, która wstydzi się perwersyjnych słów.- ..jak sam wiesz co.- dokończyła i posłała mu diabelski uśmieszek.
Zaśmiała się, słuchając tego co mówił o Delorze. W końcu było w tym tak dużo prawdy, że nic innego jej nie pozostawało. Mimo wszystko i tak całe bractwo ją kochało. Inaczej pewnie by ktoś się już jej pozbył i nie mowa tu o poderżnięciu jej gardła, ale o najzwyklejszym zwolnieniu z tego stanowiska. Na swój sposób się o nich troszczyła, ale cóż poradzić, że miała taki ognisty charakter.
- Boję się wyobrazić sobie co by było, gdyby Jacob się z nią skonfrontował.- stwierdziła rozbawiona. W końcu Jacob był jednym z tych członków bractwa, którzy mieszkali poza siedzibą. Poza tym, nigdy nie widziała go na stołówce, więc pewnie gotował sobie sam albo Phoebe go karmiła.
Powrót do góry Go down
Valkyon
Smutny rycerz
Valkyon

Liczba postów : 422
Punkty aktywności : 1314
Data dołączenia : 14/03/2019

Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Bar "Brown Wolf"   Bar "Brown Wolf" - Page 2 EmptySro 02 Wrz 2020, 22:11

Kiedy dzisiaj rano się obudziłem, emocje zdążyły już opaść. Spodziewałem się że podobnie do poprzedniego razu, mój entuzjazm opadnie razem z nimi, jednak tak się nie stało. Po naszej rozmowie naprawdę czułem że może się nam to udać, w końcu łowcy posiadali rodziny, brali śluby... niektórzy w pewnych momentach nawet rezygnowali z czynnej służby żeby po prostu żyć. Było w nas w końcu wiele z ludzi, oczywiście nie znaczyło to że teraz odwieszę srebro na wieszak i planuje ślub. Bractwo nas potrzebowało, przynajmniej na razie. Jednak że jej widok z rana w pościeli, wczorajszej nocy kiedy ogień rzucał roztańczone cienie na jej skórze, czy właśnie teraz, kiedy poznawałem ją coraz bardziej, odkrywałem w niej kolejne z pozoru szczegóły które zwyczajnie mi się w niej podobały. To wszystko działało na mnie jak narkotyk... chciałem wiedzieć więcej. Do tego Jane, w krótkim czasie przełamała mur którym się otoczyłem, spodziewałem się że dziewczyna poznała mnie już lepiej niż nie jeden łowca z którym walczyłem od lat. Sięgnąłem po kubek żeby dopić swoją kawę i uniosłem jedną brew, gdy podważyła moją odwagę. Spodziewałem się że wymyśli ciekawe przykłady ale ona mnie i tak zaskoczyła, aż parsknąłem śmiechem kiedy nie dokończyła i opierając się na przedramionach nachyliłem się nad stołem, nad swoim talerzem.
- Nie myl braku odwagi z troską! to okrutne! - zaśmiałem się.
- I komu tu brakuję odwagi? Chciałem dać tobie i sobie wygodnie odpocząć, co gdybym budził cie swoim kopaniem, a ty mnie chrapaniem? - dodałem z zadziornym uśmiechem.
Co do Delory... żarty żartami, naprawdę ją lubiłem. Nie była łowczynią ale miała w sobie masę siły. Nie rzucała w prawdzie ławami czy nie dźwigała na siłowni sztangi, po prostu miała w sobie hart ducha który sprawiał że inni odczuwali wobec niej respekt. To było naprawdę imponujące ale fakty były takie że bractwo wyszkolonych do zabijania łowców, po trudnych magicznych rytuału biegało po kontach na jej skinienie. Faktycznie jednak kobiecina zawsze miała dobre intencję. Na wspomnienie o konfrontacji jej i Jacob'a zaśmiałem się. Wyobraziłem sobie Delore i czarodzieja walczących po środku jadalni.
- Drodzy państwo w prawym narożniku, mistrzyni pieczeni i warzyw z patelni! Strażniczka odpowiedniej diety wyposażona w tarcze z talerzy i patelnie! W drugim narożniku zaś Jacob, w zbroi z rondla i deską do krojenia! Kto wygra? Przyjmuję zakład! - powiedziałem lekko ściszonym głosem żeby nie przeszkadzać innym obecnym w barze, udając przy tym głos komentatora sportowego.
- Osobiście chyba postawił bym na Delorę... - dodałem lekko drapiąc się po brodzie.
- Nie wiem tylko czy budynek by to wytrzymał...
Powrót do góry Go down
Jane
Promyczek
Jane

Liczba postów : 231
Punkty aktywności : 1689
Data dołączenia : 20/05/2019

Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Bar "Brown Wolf"   Bar "Brown Wolf" - Page 2 EmptySro 02 Wrz 2020, 22:57

Jane nie oczekiwała wiele od Valkyona, naprawdę. Chciała po prostu by przy niej był, by był tą osobą, do której będzie mogła się przytulić po ciężkim dniu i która podzieli się z nią całym swoim ciepłem. Nie spodziewała się, że zrezygnują z bractwa. Ba, ona nawet tego nie chciała. To było całe jej życie. Tak samo nie oczekiwała, że wezmą ślub i wydadzą na świat bandę zabijaków. Wystarczało jej to, że mogli być we dwoje razem i towarzyszyć sobie w tym życiu pełnym niebezpieczeństw, którym i tak stawią wspólnie czoła.
Kiedy zaprzeczył jej teorii o tym, że się czegoś bał, ona kręciła na boki głową, wyraźnie sugerując, że nadal się z nim nie zgadza. Nadal na jej twarzy widniał uśmiech, a jej oczy były przymrużone, co świadczyło o jej otwartym rozbawieniu.
- Chcesz powiedzieć, że próbowałeś mi złamać serce z troski?- spytała, jakby było w tym coś niedorzecznego, udając jednocześnie ogromne przejęcie. Otworzyła nawet szeroko oczy, próbując posłać mu szczenięce spojrzenie. Oczywiście nie robiła mu wyrzutów na poważnie, bo nie miała mu tamtego za złe. Chciała jedynie udowodnić mu, że i on się potrafi bać.
- Nonsens.- prychnęła na jego kolejny przytyk, bo i na to miała odpowiedź.- Nadal tobie, bo bałeś się, że nie prześpisz przeze mnie nocy. Ja byłam bardziej gotowa się z tym zmierzyć.- odparła i wcisnęła ostatni kęs jajecznicy do ust. Jej głos brzmiał jakby ten banalny fakt napawał ją dumą, którą właśnie popijała zaparzoną kawą.
Śmiała się, kiedy Valkyon bawił się w komentatora. Cieszyła się, że mogli teraz tu sobie siedzieć i żartować, zamiast martwić się kolejnymi trudnymi sprawami. Naprawdę brakowało jej takiej chwili wytchnienia i radowała się tym, że odnalazła ją w towarzystwie Rycerza.
- Jacob nie miałby z nią szans.- odparła, kiedy próbowała uspokoić salwę śmiechu, która owładnęła jej układ oddechowy.
Powrót do góry Go down
Valkyon
Smutny rycerz
Valkyon

Liczba postów : 422
Punkty aktywności : 1314
Data dołączenia : 14/03/2019

Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Bar "Brown Wolf"   Bar "Brown Wolf" - Page 2 EmptySro 02 Wrz 2020, 23:40

Ani przez krótki, minimalny chociaż by moment nie wierzyłem w to że tak po prostu się ze mną zgodzi. W końcu celowo też nie broniłem się przed jej pierwszym zarzutem, teraz gdy znów go wyciągnęła uniosłem lekko palec wskazujący i w zasadzie właśnie chciałem zaprzeczyć. Nie zrobiłem jednak tego... bo zwyczajnie miała rację, jakkolwiek źle by to nie brzmiało to właśnie o to mi chodziło. Wiedziałem że żartuję, widziałem to w każdym jej geście, tonie głosu czy spojrzeniu. Jednak bardzo trafnie dobierała swoją obronę. Uniosłem ręce w geście poddańczym i wróciłem do jedzenia, kiedy właśnie przełknąłem ęs kiełbasy usłyszałem jej kolejne słowa i uśmiechnąłem się tajemniczo. Zjadłem do końca i odsunąłem talerz obok skupiając spojrzenie na dziewczynę.
- Zgoda, co do tego zerwania masz rację. Ale moja droga nie bałem się że nie prześpię nocy... szczerze powiedziawszy sądzę że jeszcze przynajmniej kilku przez ciebie nie prześpię. - odpowiedziałem spokojnie.
- Gdy wrócimy do bractwa... wprowadź się do mojego pokoju. - zaproponowałem opierając swoje plecy o tył siedziska.
Z jednej strony może to i szybka propozycja... z drugiej, tacy jak my nie wiedzą ile zostało im czasu. Przeszliśmy, a zwłaszcza Jane już aż nad to, no i skoro mogliśmy spać w jednym łóżku tutaj, to nie widziałem większego problemu żeby nie robić tego gdy wrócimy. Śmiech jaki wywołał mój pokaz komentatorski był miodem dla moich uszu. Sam również miałem przy tym ubaw i zdałem sobie sprawę że dawno nie spędzałem w ten sposób czasu. "Wakacje" nie trwały jeszcze nawet dnia, a ja czołem się naprawdę wypoczęty psychicznie.
- Oj nie... raczej nasz  blond piękniś by nie podołał, chyba że używając swojej tajnej broni... - powiedziałem udając pełną powagę i nachylając się znów do dziewczyny.
- Delora... ma straszną słabość do przystojniaków. - powiedziałem szeptem jak bym właśnie zdradzał ultra ważną tajemnicę po czym zwyczajnie się zaśmiałem.
Powrót do góry Go down
Jane
Promyczek
Jane

Liczba postów : 231
Punkty aktywności : 1689
Data dołączenia : 20/05/2019

Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Bar "Brown Wolf"   Bar "Brown Wolf" - Page 2 EmptyCzw 03 Wrz 2020, 19:40

Jane rozumiała powody, dla których Valkyon miał wątpliwości. Miały one swoje podłoże i łatwo było je usprawiedliwić. Jednak łowczyni była skłonna podjąć się tego ryzyka, które wydawało jej się malutkie w porównaniu z ogromem przyjemności i dobra jakie mogą zyskać w zamian. Nawet jeśli miałoby im nie wyjść, albo coś po prostu zmusiłoby ich do rozłąki, na koniec, nawet gdyby było jej przez to źle, uznałaby, że i tak było warto spróbować. Ostatnia razem spędzona doba była nie do zastąpienia i wierzyła, że czeka ich jeszcze mnóstwo podobnych chwil.
- Ale z pewnością nie przez moje chrapanie.- uparła się. Nie wiedziała jak to działa u Valkyona, ale wierzyła, że to prędzej ona budziłaby się przez czyjąś nocną aktywność, bo miała dość lekki sen. Może było to jakieś zboczenie zawodowe, ale kiedy spała, była gotowa zerwać się na równe nogi i zacząć działać lub uciekać. Cokolwiek.
Jego propozycja była dość niespodziewana. W każdym razie, Jane nie oczekiwała, że tak szybko przystąpią do takich kroków, choć od razu wyobrażenie wspólnych nocy pod jedną pościelą ją rozweseliło.
- Pewnie, czemu nie.- odpowiedziała i uśmiechnęła się do niego, wyraźnie podekscytowana. Po raz kolejny pomyślała o prywatnym mieszkaniu albo nawet budowie domu, ale aż tak się nie zapędzała, by proponować Valkyonowi tak duży krok. Właściwie, pomieszkiwanie we wspólnym pokojem było dobrym posunięciem. Jeżeli długo uda im się tak pociągnąć, będą mogli myśleć o czymś bardziej prywatnym.
- Co? Myślisz, że byłby do tego zdolny?- rzuciła z szeroko otwartymi oczami, nie wiedząc czy ma to w niej wzbudzić odrazę czy może rozbawienie. To byłby chyba szczyt jego perwersyjności, gdyby brał się nawet za Delorę.
Powrót do góry Go down
Valkyon
Smutny rycerz
Valkyon

Liczba postów : 422
Punkty aktywności : 1314
Data dołączenia : 14/03/2019

Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Bar "Brown Wolf"   Bar "Brown Wolf" - Page 2 EmptyCzw 03 Wrz 2020, 21:48

Zapewne znaczna część łowców którzy chociażby liznęli pola walki miała płytki sen. Stres i wizje tego co się widziało nie ułatwiało spania, do tego dochodziły miesiące, lata treningu. Odpowiednio wcześniejsze wyrwanie się ze snu mogło uratować życie. Zapewne gdyby Jane faktycznie chrapała obudził bym się raz albo dwa zanim przywykł do dźwięku. Po pewnym czasie był by już dla mnie nie istotny jak tykanie zegarka, ja jednak zeszłej nocy zasnąłem znacznie później niż dziewczyna z innego powodu. Po prostu i banalnie napawałem się tą chwilą i widokiem śpiącej obok dziewczyny. Pomyślałem zarówno wtedy jak i po przebudzeniu i nadal co jakąś chwilę że mógł bym się do tego przyzwyczaić.
- Nie, nie przez twoje chrapanie. Nawet jeśli do końca życia będziesz wypominać mi ten żart... było warto. - odparłem w końcu z uśmiechem.
Kiedy zgodziła się żebyśmy zamieszkali razem to zrobiło mi się cieplej na sercu. Gdzieś tam, z tyłu głowy, brałem pod uwagę że może być dla niej za wcześnie i odmówi. Fakt że tego nie zrobiła był naprawdę miły. Może nie było to wspólne mieszkanie tak do końca... ale będąc szczerym nie myślałem o tym. Tak naprawdę nigdy nie przeszło mi to przez myśl, urodziłem się i wychowałem w bractwie. Ten budynek był moim domem, nie znałem innego życia. Nie wykluczone że właśnie ze względu na Jane wkrótce tego zapragnę jednak na razie to była odległa przyszłość. Posłałem jej ciepły uśmiech gdy przypomniałem sobie o jeszcze jednym lokatorze w moim pokoju który teraz był pod czujnym okiem innych rycerzy.
- Cieszę się że się zgodziłaś, będziesz musiała tylko przekonać do siebie jeszcze jednego mieszkańca naszego pokoju. Joker już lubi pochrapywać gdy śpi. - dodałem spokojnie i dopiłem kawę.
Na minę Jane gdy powiedziałem o Jacobie i Delorze zaśmiałem się. Zdecydowanie nie umiałem sobie wyobrazić tej dwójki razem. Faktycznie jednak kobiecina była naprawdę miła dla niektórych mężczyzn, sam cieszyłem się jej atencją. Na jej pytanie jednak pokręciłem zdecydowanie głową, chłopak był arogancki, pewny siebie i nie raz upierdliwy ale szczerze w niego wierzyłem.
- Nie, nie jest taki spokojnie. Może jest czasem nieznośny i wkurzający ale nie wierzę że był by w stanie w ten sposób pogrywać z kobietą... czasem myślę że stara się udawać kogoś kim nie jest... pewnie ma swoje powody. - odarłem i wzruszyłem lekko ramionami.
Jake może udawał lowelasa, słyszałem plotki które o nim krążyły i widziałem jak odgrywa swoją rolę na spotkaniu z Tenebris. Sądziłem jednak że to tylko jego maska, nie wiedziałem tylko co nią zakrywa.
Powrót do góry Go down
Jane
Promyczek
Jane

Liczba postów : 231
Punkty aktywności : 1689
Data dołączenia : 20/05/2019

Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Bar "Brown Wolf"   Bar "Brown Wolf" - Page 2 EmptySob 05 Wrz 2020, 13:31

Chrapanie niby nie było niczym strasznym i trzeba było jedynie się jakoś z nim pogodzić. Niemniej jednak, Jane miała nadzieję, że ta przypadłość jej nie dotyka, bo potrafi być to trochę dokuczliwe. Jak dotąd nikt nie wspominał o tym, by zdarzało jej się zaciągać nosem w nocy, więc tym bardziej zaskakujący był dla niej ten żart. Nie przejęła się nim, ani nie ugodził jej w godność osobistą, ale i tak pewnie zapadnie jej w pamięci i ten temat będzie ich takim wspólnym inside joke'iem. Dlatego pokręciła jedynie głową z dezaprobatą, ale jednocześnie uśmiechnęła się w reakcji na słowa Valkyona.
Jane może i nie urodziła sie w bractwie, bo jej matka długo nie wiedziała w ogóle o jego istnieniu. Michael musiał być bardzo dyskretnym i sprytnym łowcom, skoro tak długo udawało mu się to wszystko ukrywać przed swoją żoną. Jannette była małą dziewczynką, kiedy prawda wyszła na jaw. Dopiero jak Connie ich zostawiła, zamieszkała razem z tatą w siedzibie bractwa. Wtedy nie było potrzeby, żeby bawić się w podwójne życie, więc dziewczynka mogła wychowywać się wśród łowców.
- Jakoś sobie z tym poradzę.- odpowiedziała, nie przejmując się trzecim lokatorem. O ile do kotów miała jeszcze mieszane uczucia, co też pokazała, kiedy była ostatnio w księgarni, to psy wręcz uwielbiała. Chociaż, dziewczyna była wtedy omotana przez Wendigo, kto wie czy tamte kocisko nie wyczuwało jakoś tej złej energii. Te czworonogi jednak miały jakąś dziwna intuicję i istnieje o nich wiele zabobonów.
O Jacobie wiedziała mniej niż Valkyon. Zdumiewające było, że choć blondyn był niezbyt lubiany w bractwie, miał bardzo dobry kontakt z Rycerzem, a przynajmniej tak to wyglądało. Znała za to mnóstwo plotek na jego temat, bo gdy się gdzieś zjawiał, sprawiał, że później wiele osób o nim mówiło, choć na ogół w ten negatywny sposób.
- Zoe pewnie wiedziałaby coś więcej na ten temat.- odparła i wzruszyła ramionami. W końcu całe bractwo wiedziało o lekkich obyczajach ich wspólnej koleżanki, ale wbrew pozorom nikt nie miał jej tego nawet za złe. Była dość porywcza i zbuntowana, ale stanowiła też dobrą rozrywkę dla wszystkich mieszkańców wzgórza. Nie zrozumcie mnie źle, ona również zdawała sie przy tym świetnie bawić. To, że zabawiała się i z Parkerem było bardziej niż pewne, ale poza cielesnymi szczegółami, niewiele mówiła o blondynie. Nigdy nikt też nie zauważył, by poza takimi szaleńczymi wybrykami jakoś się spoufalali.
Powrót do góry Go down
Valkyon
Smutny rycerz
Valkyon

Liczba postów : 422
Punkty aktywności : 1314
Data dołączenia : 14/03/2019

Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Bar "Brown Wolf"   Bar "Brown Wolf" - Page 2 EmptyPon 07 Wrz 2020, 23:15

Joker nie był moim pierwszym psem, w zasadzie jak na kogoś, kto nie chciał się do nikogo przywiązywać miałem ich w swoim życiu dosyć sporo. Mimo wszystko nawet osoby które lubią samotność mają chwile w których nie są w stanie jej znieść. U mnie chyba było podobnie, wracanie do pustego pokoju przez ponad 60 lat było by po prostu nie znośne. Pies zawsze trochę osładzał te momenty, po za tym mimo przywiązania, łatwiej było mi pożegnać psa niż rodzinę. Mój obecny towarzysz był już wiekowym staruszkiem i naprawdę cieszył mnie fakt że od teraz będzie z nami ktoś jeszcze. Poczułem nawet pewną błogość na samo wyobrażenie momentu w którym wrócę w nocy z jakiegoś trudnego spotkania, a na łóżku zastanę Jane i wtulonego w nią Jokera którzy zasnęli czekając na mój powrót.
- Cieszę się. - odpowiedziałem z szerokim uśmiechem.
- W zasadzie nigdy nie pytałem... masz też dodatkowego lokatora który dołączy do naszej wesołej gromadki? -zapytałem i zdałem sobie sprawę z jednej rzeczy.
Od kiedy się poznaliśmy, naprawdę często rozmawialiśmy, raz ćwiczyliśmy razem, braliśmy udział w wspólnej misji. Całkiem sporo wiedzieliśmy o sobie a jednak nigdy nie rozmawialiśmy na takie zupełnie przyziemne rzeczy. Ulubiony kolor? Co lubiła jeść? Czy lubiła zwierzęta... nie miałem o tym zielonego pojęcia. Na szczęście mieliśmy czas żeby to jeszcze nadrobić. Na wspomnienie o Zoe zaśmiałem się.
- Nie wiem czy można ją uznać za wiarygodne źródło... Lubię ją ale sądzę że to ona była by tą która pogrywa z drugą stroną. Zapewne wie coś o 90% mężczyzn z bractwa. - odpowiedziałem dalej się uśmiechając.
- I może.... - przeczesałem brodę udając że się nad tym zastanawiam.
- Jakiś 60% kobiet. - dokończyłem i wstałem wyjmując portfel żeby zapłacić za jedzenie.
Gdy już to zrobiłem podszedłem do dziewczyny.
- Powiedział bym że teraz chętnie cię oprowadzę ale zapewne znasz to miejsce zdecydowanie lepiej niż ja... więc może po prostu, spacer nad jezioro? Jak będziemy wracać możemy podejść do sklepu. Może jutro ja zrobię śniadanie!
Powrót do góry Go down
Jane
Promyczek
Jane

Liczba postów : 231
Punkty aktywności : 1689
Data dołączenia : 20/05/2019

Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Bar "Brown Wolf"   Bar "Brown Wolf" - Page 2 EmptySro 09 Wrz 2020, 19:32

- Nie. Z mojej strony chyba nie ma żadnych niespodzianek.- odpowiedziała bez chwili zastanowienia. Ona chyba nigdy nie miała swojego pupila. Jak była dzieckiem, jej ojciec niechętnie podejmował się opieki nad zwierzętami, uważając je za niepotrzebny obowiązek. Potem nie planowała żadnej adopcji, bo bała się, że zaniedba swojego pupila. Praca w studiu tatuażu i życie łowcy sprawiało, że nie miałaby dla niego dużo czasu, a wolne chwilę spędzała na ogół tak, że i tak by jej nie było w pokoju. Gdyby miała takiego psa, pewnie by się to zmieniło. Potrafiła jednak zagospodarować sobie czas tak, że prawie w ogóle nie przebywała w swoim pokoju. Nudziła się tam i czuła trochę samotnie. Zawsze lubiła otaczać się ludźmi i robiła wszystko, by z nimi spędzić jakoś czas.
- Jest specyficzna, ale jednocześnie zabawna i do pogadania. Ja tam ją lubię, choć wkurzyła mnie tym, że ci na mnie naskarżyła.- odparła i zrobiła udawany grymas. W końcu nadal pamiętała to jak Valkyon wparował do klubu, żeby ją stamtąd wyprowadzać. Wprawdzie, tamten dzień i tak się ciekawie zakończył, ale to nie zmieniało faktu, że koleżanka z bractwa to konfident.
- Jasne, możemy iść.- zgodziła się i wstała, żeby ubrać z powrotem ocieplaną kamizelkę. Pożegnała się i podziękowała pracownikowi baru, gdy wychodzili. Kiedy znaleźli się na zewnątrz rozejrzała się dookoła, a potem złapała Valkyona pod ramię i zaczęła prowadzić go tak, by pokazać mu najciekawsze miejsca.

zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Bar "Brown Wolf"   Bar "Brown Wolf" - Page 2 Empty

Powrót do góry Go down
 
Bar "Brown Wolf"
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Fostern :: Wieś-
Skocz do: