Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.



 
IndeksIndeks  WydarzeniaWydarzenia  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

 

 Krypta rodu Tenebris

Go down 
AutorWiadomość
Virgo
Dziedziczka
Virgo

Liczba postów : 871
Punkty aktywności : 2155
Data dołączenia : 11/03/2019

Krypta rodu Tenebris Empty
PisanieTemat: Krypta rodu Tenebris   Krypta rodu Tenebris EmptyWto 22 Paź 2019, 22:59

Krypta rodu Tenebris Img_5111
Powrót do góry Go down
Virgo
Dziedziczka
Virgo

Liczba postów : 871
Punkty aktywności : 2155
Data dołączenia : 11/03/2019

Krypta rodu Tenebris Empty
PisanieTemat: Re: Krypta rodu Tenebris   Krypta rodu Tenebris EmptyPią 13 Mar 2020, 13:59

Gdy wyszłam z domu Roderyka zatrzymałam się chwilę przed samochodem. Ręce dalej mi się trzęsły, nie żebym bała się czy dam radę prowadzić, moja prędkość reakcji i tak była zapewne lepsza niż co najmniej 90% ludzkich kierowców. Po prostu potrzebowałam powietrza i przestrzeni.Dlatego zostawiłam uto i ruszyłam ulicą, spodziewałam się że za jakiś czas ktoś zacznie mnie szukać ale nie chciałam widzieć nikogo. Początkowo sądziłam że nie chce oglądać Hiazynta bo przypomina mi o Roderyku... o Elania... ale ja chyba po prostu potrzebowałam być sama. Nie mam pojęcia jak długo szłam po prostu przed siebie próbując uspokoić myśli. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę że mijam miejski cmentarz i skręciłam. Zatrzymałam się dopiero przed rodzinną kryptą, leżeli tu wszyscy członkowie rodziny jacy zawitali do Venandi. Cała ta walka o terytorium, dążenie do potęgi... chyba jeszcze nigdy nie wydawało mi się to aż tak nieznaczące jak teraz.
- Gdybym tylko była kimś innym... - szepnęłam sama do siebie.
Na cmentarzu na pewno krzątało się parę osób, jednak nie mieli dla mnie żadnego znaczenia. Zdałam sobie sprawę co musiał czuć Nat... jak bardzo cierpiał po stracie narzeczonej i dlaczego chciał uciec. Teraz ja też tego chciałam... zapaść się pod ziemie, choć raz stanąć z boku i się nie przejmować.
Powrót do góry Go down
Jacob
Wyuzdany blondasek
Jacob

Liczba postów : 311
Punkty aktywności : 2206
Data dołączenia : 07/04/2019

Krypta rodu Tenebris Empty
PisanieTemat: Re: Krypta rodu Tenebris   Krypta rodu Tenebris EmptyPią 13 Mar 2020, 14:23

Nie wdawanie się w kłótnie z siostrą podczas przenoszenia jej rzeczy z powrotem do ich mieszkania okazało się bardzo trudne. Kochał ją jak nikogo innego, ale zazwyczaj doprowadzali siebie wzajemnie do szału. Całę to napięcie i gniew, które kotłowały się w jego organizmie nie mogły znaleźć żadnego ujścia. Dlatego Jacob zrobił to co robił zawsze, kiedy coś próbowało wytrącić z równowagi- napił się. Jak zwykle, gdy pił na smutno lub w złości, musiał i tym razem wpaść na jakiś wspaniałomyślny pomysł. Gdy tylko butelka burbonu została opróżniona, wcisnął stopy w buty i wyszedł z mieszkania.
Kręcił się po mieście z trudem powstrzymując się, by nie pójść prosto na posiadłość Tenebrisów. Nogi poniosły go za to w zupełnie inne miejsce, jakim okazał się cmentarz. Szedł leniwie, jakby się zgubił. Właściwie to z daleka można byłoby nawet go nie poznać. Oczywiście miał na sobie koszulę, jednak tym razem była ona zupełnie pomięta, z jednej strony wyjęta ze spodni, a dwa górne guziki były odpięte. Miał w nosie to jak patrzyli na niego przechodnie. Może nie zataczał się niczym stary żul, ale jego zgarbiona postawa, jeszcze widoczne sińce na żuchwie i ta zmierzwiona koszula wyraźnie sugerowały, że to nie jest jego dzień.
W pewnym momencie dostrzegł kryptę i doskonale wiedział do kogo ona należy. Może i nie poszedł na wzgórze, ale coś pchnęło go, by zjawić się w jakiekolwiek miejsce związane z tą samą rodziną. Już z daleka widział postać kobiety ubranej na biało, a jej gęste czarne loki były niczym plakietka oznaczona napisem "Virgo Tenebris". Jacob poczuł jak gniew się w nim wzmaga i nawet nie zorientował się, kiedy przyspieszył kroku. Nie zastanawiał się, tylko chwycił wampirzycę za ramię, by obrócić ją przodem do siebie i spojrzeć prosto w jej oczy.
- No właśnie, kim ty do cholery jesteś, jeśli tyle osób ma wyprute flaki w imię twojej wolności?- warknął wściekle, przeszywając ją swoim lodowym spojrzeniem. Stał bardzo blisko niej, w ogóle nie zważając na jej siłę jako czystokrwistej. Z jego ust unosiła się delikatna woń burbonu, który dopiero co wypił.
Powrót do góry Go down
Virgo
Dziedziczka
Virgo

Liczba postów : 871
Punkty aktywności : 2155
Data dołączenia : 11/03/2019

Krypta rodu Tenebris Empty
PisanieTemat: Re: Krypta rodu Tenebris   Krypta rodu Tenebris EmptyPią 13 Mar 2020, 23:12

Przez chwilę zastanawiałam się czy nie wejść do środka krypty, ostatecznie jednak tego nie zrobiłam. W zasadzie, nie znałam osób które w niej leżały. Jedynego krewnego po za bratem jakiego znałam był mój ojciec a jego chętniej widziała bym w rowie niż pochowała tutaj. Zastanawiałam się czy reszta była jak on... o matce wszyscy mówili dobrze ale... nie czułam żadnego przywiązania do nich. Dlaczego więc tutaj zostałam? Kontynuowałam ich dzieło chociaż odrobinę zmienione. Gdybym urodziła się kimś innym to może bym teraz tak nie cierpiała. Rozumiałam czemu Nat uciekł po śmierci tamtej wampirzycy, byłam już przekonana o tym że zrobię to samo. Po prostu zniknę, może pojadę do Europy... dowiem się więcej o Elanie. Pewnie będą mnie szukać... Jednak to nie miało znaczenia, nic już go nie miało. Myślałam że nie chciałam widzieć Hiazynta bo przypominał mi o ukochanym i o tym co przeszedł przez Elanę. Teraz jednak dotarło do mnie że to nie do końca o to chodziło, po prostu chciałam być sama. Kiedy po raz kolejny przekonałam się w myślach do swojego planu zrobiłam krok w tył i chciałam odejść ale nagle poczułam czyjąś dłoń na ramieniu. Zaskoczona obróciłam się i sprzałam w wściekłe oczy Jacobe. Zupełnie nie rozumiałam... ani skąd się tu wziął ani o czym mówił, nie mógł przecież widzieć. A jednak jego słowa sprawiły że zaszkliły mi się oczy. Z całych sił znów walczyłam żeby po policzkach nie spłynęły mi łzy.
- Jake? O czym ty mówisz?! - zapytałam średnio udając zaskoczenie.
Nie miałam siły na porywającą grę aktorską, wtedy też doszło do mnie skąd pochodzi ten zapach alkoholu i odepchnęłam chłopaka od siebie. Żyłam wśród ludzi już długo, nie użyłam do tego więcej siły niż przeciętna kobieta.
- Jesteś pijany... Zostaw mnie w spokoju - dodałam i znów spróbowałam odejść.
Powrót do góry Go down
Jacob
Wyuzdany blondasek
Jacob

Liczba postów : 311
Punkty aktywności : 2206
Data dołączenia : 07/04/2019

Krypta rodu Tenebris Empty
PisanieTemat: Re: Krypta rodu Tenebris   Krypta rodu Tenebris EmptySob 14 Mar 2020, 10:33

Od wampirzycy emanowała dziwna, dosyć mroczna energia. Nie umiał w tej chwili na to nie zwrócić uwagi, bo nigdy niczego podobnego nie poczuł. Zupełnie jakby została oznaczona aurą, która wyraźnie wskazywała, że coś ją odróżnia od zwykłego człowieka. Parker nie mógł wyjść z dziwnej konsternacji, która jedynie napędzała jego wściekłość. Jak mógł wcześniej sądzić, że jest taka ludzka? Po ich spotkaniu w parku był w stanie niemal wyzbyć się podejrzeń dotyczących jej wampiryzmu.
Choć był wściekły, omal nie wyśmiał dziewczyny prosto w jej twarz, gdy udawała, że nie wie o co chodzi. Wprawdzie nie był pewien czy udawała, ale z góry uznał, że tak jest.
- O czym mówię?- powtórzył po niej. Na jego czole pojawiła się zmarszczka na kształt poziomej linii, która świadczyła jedynie o tym, że rzeczywiście jest wytrącony z równowagi.- Niby taka potężna i władcza, a tak łatwo ją podejść.- syknął jadowicie, jednocześnie próbując sprowokować Virgo. Sam nie wiedział co właśnie robi, ale podświadomie chciał, by pokazała mu swoją niekontrolowaną wampirzą naturę. Po co? Kij wie, może po to, by upewnić się w fakcie, że wampiry to istne zło, bez wyjątków.
Gdy próbowała odejść, znów chwycił ją za ramię i zatrzymał. Obejrzał się dookoła, a po chwili szarpnął za rękę Virgo, prowadząc ją do wnętrza krypty, by nikt nie oglądał jego spontanicznego teatrzyku.
Powrót do góry Go down
Virgo
Dziedziczka
Virgo

Liczba postów : 871
Punkty aktywności : 2155
Data dołączenia : 11/03/2019

Krypta rodu Tenebris Empty
PisanieTemat: Re: Krypta rodu Tenebris   Krypta rodu Tenebris EmptySob 14 Mar 2020, 11:19

Zaczynałam się powoli domyślać kim mógł być Jacobe, jednak mógł też po prostu być pijany i pleść trzy po trzy. Z drugiej strony idealnie trafiał w odpowiednie struny, dokładnie to, sama sobie wyrzucałam. Gdy kolejny raz mnie szarpnął miałam taką ochotę go odepchnąć, chciałam być sama a nie dodatkowo użerać się z pijanym gościem którego z resztą ledwo znałam. Zauważyłam jednak że kilka osób i tak ukradkiem się nam przygląda, dlatego pozwoliłam się pociągnąć do krypty.
- Puść... to boli... - powiedziałam gdy weszliśmy do środka i wyrwałam rękę.
Oczywiście że nie bolało, ale chciałam jeszcze utrzymywać jakieś pozory.
- Nie ma pojęcia o czym mówisz... - dodałam pocierając ramie.
Po za tym intensywnie wyłapywałam jego zapach, to co wcześniej zwróciło moją uwagę... zapach ziół, zwaliłam to wtedy na to że może po prostu zdrowo się odżywia, mógł brać jakieś suplementy czy coś w ten deseń. Jednak jego słowa na zewnątrz i postawa teraz... miałam nadzieję że się mylę.
-I naprawdę nie mam dziś nastroju... wracaj do domu i otrzeźwiej.
Powrót do góry Go down
Jacob
Wyuzdany blondasek
Jacob

Liczba postów : 311
Punkty aktywności : 2206
Data dołączenia : 07/04/2019

Krypta rodu Tenebris Empty
PisanieTemat: Re: Krypta rodu Tenebris   Krypta rodu Tenebris EmptySob 14 Mar 2020, 11:26

W ogóle nie zwracał uwagi na jej postękiwania, że ją boli. Nawet w to nie wierzył. Doskonale wiedział, że dziewczyna może w każdej chwili zrobić z niego papkę, ale, co śmieszne, niespecjalnie go to obchodziło. Ogólnie jej słowa wlatywały do jego głowy jednym uchem, żeby zaraz mogły wypaść drugim. Pewnie cokolwiek, by mu teraz nie powiedziała on i tak ciągnąłby swój dramat.
- Kurwa mać.- burknął mocno oburzony.- Oczywiście, że nie masz pojęcia o czym mówię.- syknął wściekle z nutką tajemniczości w głosie. Nim się sam zorientował, jego dłoń wylądowała na gardle wampirzycy, a jego sylwetka zaczęła przypierać ją do zimnej ściany krypty.- To może zabiorę cię na bagna i pokażę ci O CO MI CHODZI.- dodał, wyraźnie kładąc nacisk na ostatnie słowa. To co robił było niemal jak podstawianie głowy pod gilotynę, ale naprawdę się teraz tym nie przejmował. Musiał znaleźć ujście dla swojego gniewu, a Virgo, na którą się natknął była chyba najlepszą opcją, choć jednocześnie niebezpieczną.
Powrót do góry Go down
Virgo
Dziedziczka
Virgo

Liczba postów : 871
Punkty aktywności : 2155
Data dołączenia : 11/03/2019

Krypta rodu Tenebris Empty
PisanieTemat: Re: Krypta rodu Tenebris   Krypta rodu Tenebris EmptySob 14 Mar 2020, 12:01

Po pierwszych słowach byłam niemal pewna że się mylę a chłopak jest po ostrej imprezie i nie wie co mówi. Wtedy jednak jego dłoń wylądowała na moim gardle, miałam czas żeby go odepchnąć, odtrącić dłoń czy po prostu się odsunąć. Pozwoliłam mu jednak na to, przytrzymałam się jedynie jego ręki gdy przycisnął mnie do pracy.
- Jake... - zaczęłam i wtedy do moich uszu doszło co mówił.
Bagna, tam zginął Josiah, tam walczyła Mira u boku łowców... i to wszystko z mojego powodu. Bo byłam za słaba żeby odeprzeć Katherinę, gdyby nie ja, nic by się nie stało...
- Puszczaj... - syknęłam i oderwałam jego rękę od mojego gardła popychając go na przeciwległą ścianę.
- Sądzisz że o to prosiłam?! Że tego właśnie chciałam?! - warknęłam w jego kierunku czując jak znów mam ochotę płakać.
To co stało się z Josiahem, a przede wszystkim co stało się w posiadłości. Wciąż czułam zapach krwi Roderyka kiedy Hareton do niego strzelił. Powoli smutek zastępowała nienawiść, nie była jednak skierowana wprost na Jacobe, raczej do jego podobnych.
- Zejdź mi z oczu, albo dołączysz do szczątków w tym grobowcu.
Powrót do góry Go down
Jacob
Wyuzdany blondasek
Jacob

Liczba postów : 311
Punkty aktywności : 2206
Data dołączenia : 07/04/2019

Krypta rodu Tenebris Empty
PisanieTemat: Re: Krypta rodu Tenebris   Krypta rodu Tenebris EmptySob 14 Mar 2020, 15:45

Zupełnie nie zamierzał jej puścić. Niestety nie miał wyjścia, kiedy czystokrwista odepchnęła go od siebie. Była zdecydowanie silniejsza od niego i doskonale o tym wiedział, jednak to nie powstrzymywało go przed kontynuowaniem tego cyrku. W tym momencie można było nazwać go nawet masochistą. Jego plecy odbiły się od przeciwległej ściany, co sprawiło, że gwałtownie, acz z trudnością zaciągnął się powietrzem. Zderzenie przypomniało mu o żebrach, które były ledwie zagojone. Mikstury Phoebe działały cuda, jednak nadal był nieźle obolały. W każdym razie na tyle, że burbon nie był w stanie go teraz dostatecznie znieczulić.
Wyprostował się wreszcie i spojrzał na Virgo z tą samą determinacją i wrogością co od samego początku. Nawet uderzenie o ścianę nie sprawiło, że choć odrobinę zmądrzał. Celowo chciał ją sprowokować i nie zamierzał rezygnować. Jej pytania puścił mimo uszu, nie odnajdując o dziwo żadnych słów, by wykonać jakąkolwiek kontrę.
- Jakich szczątków? Dam sobie rękę uciąć, że grobowiec jest pusty, to tylko gra pozorów.- powiedział z pełnym przekonaniem. Zaczął iść powoli w jej stronę.- Każdy kto pokona taką obleśną kreaturę nie pozwoli jej spokojnie gnić w takim miejscu. Wiesz co robimy z takimi jak wy?- kontynuował, nadając swojemu głosowi najbardziej jadowity ton, na jaki potrafił się zdobyć. Stanął ponownie tuż przed nią, nie bojąc się tego, co mogłaby mu wyrządzić.
Powrót do góry Go down
Virgo
Dziedziczka
Virgo

Liczba postów : 871
Punkty aktywności : 2155
Data dołączenia : 11/03/2019

Krypta rodu Tenebris Empty
PisanieTemat: Re: Krypta rodu Tenebris   Krypta rodu Tenebris EmptySob 14 Mar 2020, 16:58

Usłyszałam jego oddech i spojrzałam na niego lekko zaskoczona. Być może walczył na bagnach osobiście i był ranny. Otwierałam już usta żeby coś powiedzieć, sama nie do końca wiedziałam co właściwie, jednak wtedy dotarły do mnie jego słowa. Jeśli nawet było mi go żal przez krótką chwilę, już mi przeszło.
- Z takimi obleśnymi kreaturami? No no... ostatnio nie byłeś największym dżentelmenem ale dziś już dajesz popis. Oświeć mnie... co takie kreatury jak ty robią? Po za zdradzaniem, bezsensownym mordowaniem wszystkiego co jest inne niż oni sami? - warknęłam i zrobiłam krok w jego stronę i patrząc prosto w oczy.
Nie bała się go bo też nie miałam czego, nawet jeśli był łowcą. To było głupie ale po tym dniu było mi zwyczajnie wszystko jedno. Pchnęłam go w tył tym razem lekko.
- Dlaczego skoro jestem tą złą w ogóle ze mną rozmawiasz?! - syknęłam przez niemal zaciśnięte zęby.
- Śmiało.. zaatakuj, nie o to wam wszystkim chodzi?! Nie obchodzi was jacy jesteśmy, co nami kieruje ani to, że też możemy mieć uczucia! Że możemy cierpieć dokładnie tak samo jak wy! Zaatakuj i zostań pieprzonym bohaterem!
Powrót do góry Go down
Jacob
Wyuzdany blondasek
Jacob

Liczba postów : 311
Punkty aktywności : 2206
Data dołączenia : 07/04/2019

Krypta rodu Tenebris Empty
PisanieTemat: Re: Krypta rodu Tenebris   Krypta rodu Tenebris EmptySob 14 Mar 2020, 17:20

Czuł jak jego ciśnienie rośnie z każdym słowem wypowiedzianym przez Virgo. Nie wiedział nawet, kiedy zaczął zaciskać pięści tak mocno, że jego knykcie przybrały bladą barwę. Gdy zbliżyła się do niego, nawet nie drgnął. Patrzył na nią z góry dosłownie i w przenośni, co zdecydowanie ułatwiał mu jego wzrost.
- Tu się z tobą zgodzę. Mordowanie w imię twojej wolności okazało się totalnym bezsensem.- odpowiedział bez zastanowienia, patrząc prosto w jej oczy. Jak zwykle wychwycił tylko część jej wypowiedzi, do której pasowało mu się odnieść. Odkąd na bagnach polegli pierwsi łowcy nie potrafił uporządkować swoich myśli, a teraz, kiedy alkohol wszedł mu w krew, był jeszcze bardziej otępiały, a jednocześnie pobudzony niż zwykle.
Na słowo "bohater", które padło z ust wampirzycy omal nie roześmiał się głośno. Planował ją sprowokować, ale jak się okazywało, jej szło to równie skutecznie. Ledwie skończyła zdanie, a Jacob chwycił ją za żuchwę, zaciskając palce po jej obu stronach. Uniósł jej podbródek odrobinę wyżej i patrzył na nią z niezwykłą surowością.
- Gówno mnie obchodzi kim jesteście, wystarcza kropla krwi, by jedynym uczuciem do jakiego jesteście zdolni stał się głód.- warknął, wolną ręką sięgając do swojego paska. W tym wszystkim w ogóle nie wpadł na to, że nie ma przy sobie nawet broni.
- Kurwa.- burknął pod nosem, ale po chwili zamienił jego uwaga wróciła na czystokrwistą.- Nie myśl sobie, że ujdzie ci to płazem Tenebris.- powiedział nie kryjąc wrogości i zaciskając mocniej palce na jej żuchwie.
Powrót do góry Go down
Virgo
Dziedziczka
Virgo

Liczba postów : 871
Punkty aktywności : 2155
Data dołączenia : 11/03/2019

Krypta rodu Tenebris Empty
PisanieTemat: Re: Krypta rodu Tenebris   Krypta rodu Tenebris EmptySob 14 Mar 2020, 17:48

Zagryzłam wargi, nie wiedziałam czy chłopak czyta mi w myślach czy co takiego robi ale trafiał z słowami idealnie w punkt. Nie odpowiedziałam bo czułam że jeszcze chwila i emocje wezmą górę. Poczułam jego palce i pozwoliłam mu unieść swoją twarz ku jego.
- Cóż... Nie ciebie pierwszego roczarowałam... - powiedziałam opryskliwie.
- Nic nie wiesz o takich jak ja... O takich jak my, albo zwyczajnie alkohol rzucił Ci się już na mózg bohaterze. - spojrzałam za jego ręką i wywróciłam oczami.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego co robię, prowokowałam go specjalnie... Chyba liczyłam na to że faktycznie zaatakuje...być może nawet że ostrze dosięgnie celu. Na jego ostatnie słowa zaśmiałam się, złapałam dłoń jaką mnie trzymał po raz kolejny odrywając ją od siebie. Tym razem jednak jej nie wypuściłam tylko odwróciłam się płynnie wykręcając mu ja za plecami i przyciskając go przodem do ściany.
- Wiesz co myślę... Myślę że byłeś na bagnach i wcale się nie popisałeś. Byłeś sfrustrowany i chciałeś to uczucie utopić w kieliszku... Specjalnie czy przypadkiem trafiłeś na mnie i postanowiłeś się odegrać - szepnęłam mu do ucha i go puściłam.
- Daruj sobie... Powinieneś iść do domu i otrzeźwieć.
Powrót do góry Go down
Jacob
Wyuzdany blondasek
Jacob

Liczba postów : 311
Punkty aktywności : 2206
Data dołączenia : 07/04/2019

Krypta rodu Tenebris Empty
PisanieTemat: Re: Krypta rodu Tenebris   Krypta rodu Tenebris EmptySob 14 Mar 2020, 18:11

Jacob szukał sposobności, by dokuczyć jej jeszcze bardziej. Szukał w niej najczulszego punktu, ale Virgo doskonale wiele rzeczy maskowała, co było dość imponujące, choć obecnie jedynie podrażniało ego czarodzieja. Widział jej niezadowolenie i może nawet smutek, ale to mu nie wystarczało.
Z jej ust znowu padło to przeklęte słowo, które z każdym kolejnym razem nienawidził coraz bardziej. Paradoksalnie, wywoływało w nim dziwne, nieprzyjemne uczucie, jakby było idealną toksyną na jego i tak zepsuty już organizm.
- Nie nazywaj mnie jebanym bohaterem.- powiedział wściekle, choć jednocześnie nie podnosił przy tym głosu. Sposób w jaki to powiedział sprawił, że brzmiało to prawie jak groźba, choć nie wiadomo nawet jaka. Wkurzało go to określenie, bo nigdy nie uważał się za bohatera i wiedział, że nigdy nim nie zostanie. Nawet nie chciał posiadać takiego miana. Robił wszystko, by ludzie myśleli o nim w sposób przeciwny. To popaprane, ale wolał, by wszyscy go nienawidzili niż uważali za bohatera. Zawsze robił tylko to co musiał i nie widział w tym niczego nadzwyczaj dobrego. Ot, wypełnianie swoich obowiązków i nic poza tym. Sam przed sobą nie przyznawał się, że losy bractwa zainteresowały go ostatnio bardziej niż zazwyczaj.
Virgo zdawała się zdać sobie sprawę z tego jak nieprzemyślana była jego gra, którą próbował prowadzić. Gdy zorientował się, że nawet nie ma przy sobie broni, zabrała jego rękę ze swojej żuchwy i wykręciła ją. Była silna, co wydawało się dość niewiarygodne, zważywszy na jej szczupłą sylwetkę. Wytłumaczyć to dało się tylko tym, że Virgo jest wampirem czystej krwi. Doskonale pamiętał zmagania Valkyona, gdy walczył z Katheriną.
- Nie masz pojęcia o czym mówisz..- powiedział, a jego głos był cichszy niż dotychczas. Oparł czoło o kamienną ścianę. Odwrócił się dopiero po paru sekundach, bo musiał się jakoś zebrać w sobie. Chciał uderzyć w jej czuły punkt, a stało się odwrotnie, czego nie mógł sobie darować.
- Nie będziesz mi, kurwa, mówić co mam robić.- powiedział wściekle, a jego wzrok znów stał się zimny i surowy.- Jeżeli zechcę, dobiorę się do każdej osoby, którą kochasz, bez wyjątku. Zabicie ciebie to za mało.- znów zaczął ją grozić, choć w rzeczywistości nie wiedział nawet jak się za to zabrać.
Powrót do góry Go down
Virgo
Dziedziczka
Virgo

Liczba postów : 871
Punkty aktywności : 2155
Data dołączenia : 11/03/2019

Krypta rodu Tenebris Empty
PisanieTemat: Re: Krypta rodu Tenebris   Krypta rodu Tenebris EmptySob 14 Mar 2020, 19:07

Jego złość tylko utwierdziło mnie w przekonaniu że się nie mylę. Miałam z tego powodu dziwną satysfakcję dlatego tą jego niby groźbę przywitałam z podniesionym podbródkiem.
- Skoro nie mam pojęcia o czym. Mówię to czemu to cię aż tak wkurza? - dodałam i miałam zamiar wyjść z krypty.
Wiedziałam że mnie nie zaatakuje a cały ten teatrzyk to była jakaś dziwna pokazówka. Zatrzymałam się w połowie kroku, byłam zmęczona tym wszystkim. Chciałam po prostu stąd wyjść i się gdzieś zaszyć, nie myśleć. Nawet nie zdarzyłam się odwrócić do chłopaka bo dotarły do mnie jego kolejne słowa. Poczułam jak moje ciało znów zaczyna drzeć, przypomniało mi się ciało Roderyka na tej pieprzonej kanapie, Nathaniel padający przy mnie na ziemię, Mira i jej płacz nad ciałem ojca, Filip i jego rękę, Octavia i dźwięk srebrnych krat o które uderza jej ciało. To wszystko... To po prostu mnie przerosło. Coś we mnie pękło, odwróciłam się ze łzami w oczach i kilkoma szybkimi krokami wróciłam do niego. Pchnęłam go na ścianę i miałam go uderzyć ale w ostatniej chwili zamiast w niego uderzyłam w ścianę która zaczęła pękać.
- Nie... Nie zrobisz tego... Trochę się spóźniłeś... - powiedziałam łamiącym się głosem.
- Nie chciałam... Nie chciałam żeby po mnie przychodzili... Chciałam tylko żeby byli bezpieczni... - szepnęłam i odsunęłam się.
Oparłam plecy o ścianę obok niego i powoli się pod nią skuliłam. 
- Pierdol się z tymi swoimi groźbami... Jest mi wszystko jedno... 
Powrót do góry Go down
Jacob
Wyuzdany blondasek
Jacob

Liczba postów : 311
Punkty aktywności : 2206
Data dołączenia : 07/04/2019

Krypta rodu Tenebris Empty
PisanieTemat: Re: Krypta rodu Tenebris   Krypta rodu Tenebris EmptyNie 15 Mar 2020, 09:44

Jej pytania tylko jeszcze bardziej go denerwowało. Właściwie, denerwowało to mało powiedziane. Nie potrafił znieść tego, że Virgo tam nie było i nie mogła patrzeć jak wszyscy giną. Szukał winowajcy, który odpowiedziałby za wszystko co stało się na bagnach. Kogoś kto zapłaciłby za to wszystko, a najlepiej zadośćuczynił te wszystkie krzywdy. Do szału doprowadzało go także to, że wiedział, iż było to niemożliwe, a i tak szukał tego kogoś. Następną osobą na liście był Ivar, choć Jacob nawet nie miał pojęcia, czy ta osoba w ogóle jakikolwiek udział brała w tym wszystkim. Małe podejrzenie, które zaiskrzyło, gdy powstali w lesie przemieniło się w kolejną obsesję i absurdalną pewność.
- Wkurwia mnie, że to wszystko działo się przez ciebie, a ciebie tam nawet nie było.- odpowiedział jej z równą wrogością co wcześniej. To było jedno z niewielu pytań, na które w ogóle jej odpowiedział zamiast ciągnąć swój własny scenariusz.
Gdy wampirzyca zaczęła odchodzić, sam nie wiedział, czy jeszcze ją zatrzymywać. W gruncie rzeczy chciał to zrobić, żeby dalej się na niej wyżywać, ale wyczerpywały mu się pomysły. Być może, gdyby miał przy sobie cokolwiek wykonanego ze srebra, jego kreatywność by wzrosła. Dodatkowo alkohol szumiący mu w głowie zakłócał mu jasne myślenie. Jak sie jednak okazało, jego słowa wystarczyły, by dziewczyna się wróciła i znowu cisnęła nim w ścianę. Tak jak poprzednim razem, wydał z siebie zduszony jęk, jakby miało mu braknąć tchu. Osunął się na ziemię i z trudem uniósł się do siadu. Teraz było to bardziej bolesne niż za pierwszym razem.
- Chcesz się założyć?- wysapał od razu po usłyszeniu jej pierwszych słów. Nawet teraz, kiedy próbował wziąć głębszy wdech, nie umiał odpuścić.
- Ty się pierdol..- burknął niczym obrażone dziecko, któremu brakuje pomysłów na odpyskowanie.- Ty, ta ruda suka, jej cholerny braciszek i wszyscy wam podobni.- dodał i ugiął kolana, o które zaraz oparł ręce. Ułożył czoło na swoich podrapanych dłoniach, palcami przeczesując włosy, jednocześnie niszcząc swoją niedawno układaną fryzurą, co do tej pory wydawało się niedopuszczalne w jego przypadku.
Powrót do góry Go down
Virgo
Dziedziczka
Virgo

Liczba postów : 871
Punkty aktywności : 2155
Data dołączenia : 11/03/2019

Krypta rodu Tenebris Empty
PisanieTemat: Re: Krypta rodu Tenebris   Krypta rodu Tenebris EmptyNie 15 Mar 2020, 10:56

Objęłam swoje kolana opierając o nie brode.
- Nie mogło mnie tam być... Ten wasz pieprzony kolega po fachu Hareton postanowił sobie wejść do mojego domu i zacząć do nas strzelać a wcześniej nie byłam w stanie się ruszać... po za tym, nawet gdybym tam była, niczego by to nie zmieniło. Katherina była w Venandi długo za nim zauważyliście że coś jest nie tak, walczyłam z nią ale... zwyczajnie jestem za słaba. - powiedziałam wpatrując się w pustkę przed sobą i lekko wzruszyłam ramionami.
Spojrzałam na niego dopiero gdy znów się odezwał, zachowywał się jak dzieciak... obrażony dzieciak. W tym momencie doszło coś do mnie i zaczęłam chichotać. Przeczesałam palcami włosy i odchyliłam głowę opierając ją o ścianę. Oboje tak się teraz zachowywaliśmy, obrzucaliśmy się obelgami jak dzieci pokłócone w piwnicy.
- Pomyśleć że podczas naszego poprzedniego spotkania byłam skłonna cię polubić! Ty naprawdę jesteś w ogóle łowcą? - nie wiedziałam czemu... ale jakoś, nie potrafiłam przyjąć do siebie jego obelg i gróźb.
Być może dlatego że poznałam go wcześniej, jednak może po za początkiem naszej "dyskusji" nie postrzegałam go tak do końca jako jednego z bractwa. Bardziej jako denerwującego znajomego.
- Przykro mi... wiem że to nic nie znaczy ani dla was... ani dla nikogo innego. Miałeś rację to byłą bezsensowna walka... moja wolność nie była tego warta. Zwłaszcza że niczego to pewnie nie zmieni... Jeśli Katherina przeżyła to wróci, jeśli nie ona to znajdzie się ktoś inny... nie utrzymam Venandi... z resztą nie wiem czy w ogóle chce dalej próbować.
Powrót do góry Go down
Jacob
Wyuzdany blondasek
Jacob

Liczba postów : 311
Punkty aktywności : 2206
Data dołączenia : 07/04/2019

Krypta rodu Tenebris Empty
PisanieTemat: Re: Krypta rodu Tenebris   Krypta rodu Tenebris EmptyNie 15 Mar 2020, 11:17

Zacisnął zęby, gdy Virgo zaczęła się tłumaczyć. Nie chciał tego słuchać, ale usilnie starał się jej nie przerywać. Miał w sobie zbyt wiele urazy, żeby być zdolnym do jakiejkolwiek wyrozumiałości. Dziewczyna miała poniekąd rację, a przez to jego irytacja narastała, bo chciał móc ją obwiniać za wszystko.
- Pierdolony idiota..- burknął jedynie na wieść o Haretonie. Przekleństwa wylewały się z jego ust niczym wodospad. Nie miał nawet pojęcia o tym, co działo się w posiadłości rodziny Tenebris. Nie bardzo interesował się tym wszystkim, bo był zaślepiony swoim gniewem o to co działo się na bagnach.
Zerknął na Virgo, kiedy za zaczęła chichotać. Jego mina wskazywała, że jemu nadal nie jest do śmiechu. Póki nie będzie czuł, że ma nad czymkolwiek kontrolę, zapewne nie będzie potrafił zdobyć się na jakąkolwiek szczerą reakcję, inną niż złość.
- Nie myśl sobie, że chciałem się z tobą zaprzyjaźniać.- odpowiedział, nadając swojemu głosowi ten sam jadowity ton co wcześniej. Oderwał od niej znowu swój wzrok, a jego czoło spoczęło z powrotem na dłoni. Drugą ręką objął się na wysokości klatki piersiowej, jakby miało to jakiś sposób mu pomóc.- Wykonywałem swoją pracę.- dodał jedynie, odpowiadając poniekąd na jej pytanie. Być może nie był dokładnie łowcą, a czarodziejem, jednak nie zmieniało to faktu, że należał do bractwa. I tak potrafił w walce wykrzesać z siebie zdecydowanie więcej niż pozostali o tej samej profesji.
- To wszystko w ogóle nie powinno mieć miejsca. Gdyby nie tacy jak ty czy Katherina, byłoby tutaj mniej tego dziadostwa.- powiedział jedynie, po jej kolejnych słowach. Miał gdzieś czy jest jej przykro. W większości musieli walczyć z słabymi przemienionymi, a ci zaś nie istnieliby gdyby czystokrwiści ich w kółko nie tworzyli.
Powrót do góry Go down
Virgo
Dziedziczka
Virgo

Liczba postów : 871
Punkty aktywności : 2155
Data dołączenia : 11/03/2019

Krypta rodu Tenebris Empty
PisanieTemat: Re: Krypta rodu Tenebris   Krypta rodu Tenebris EmptyNie 15 Mar 2020, 11:39

Tak... to miało w sumie sens, całe to spotkanie w parku i rozmowa. Ale całkiem szczerze wtedy tego nie podejrzewałam. Jak na kogoś kto chciał mnie podejść był zbyt... przemknęło mi w myślach wspomnienie tego nieszczęsnego pająka i znów na moment na mojej warzy pojawił się uśmiech. Zerknęłam na grób przy którym siedzieliśmy i przetarłam kurz z napisu "Iris Tenebris" po czym wstałam otrzepując spodnie.
- Może twoja... ja wtedy nie udawałam. - szepnęłam i spojrzałam na swoje ręce.
Oczywiście teraz były już tylko trochę zakurzone ale po za tym nie było śladu po krwi jaka je barwiła jeszcze jakiś czas temu.
- Chyba go zabiłam... Haretona - powiedziałam splatając ręce na piersi i spojrzałam odważnie na Jacobe.
- Uciekł ale był poważnie ranny, ciebie też bym mogła zabić... w zasadzie sadzę że z tobą poszło by dużo łatwiej, dlatego na przyszłość noś przy sobie srebro bohaterze. Może masz rację... może gdyby nie my było by tutaj mniej wampirów, a może gdyby nie tacy jak ty to nie były by takie zajadłe. Sądzę... że wkrótce się przekonamy... chce zniknąć z Venandi.
Powrót do góry Go down
Jacob
Wyuzdany blondasek
Jacob

Liczba postów : 311
Punkty aktywności : 2206
Data dołączenia : 07/04/2019

Krypta rodu Tenebris Empty
PisanieTemat: Re: Krypta rodu Tenebris   Krypta rodu Tenebris EmptyNie 15 Mar 2020, 12:11

Wzruszył lekko ramionami w reakcji na jej słowa. Doskonale pamiętał pierwsze wrażenie, jakie zrobiła na nim Virgo, gdy spotkał ją w parku. Trudno stwierdzić, czy można nazwać to poznaniem jej. Zrobił to wtedy z premedytacją, wiedząc już jak się nazywała. Nie do końca zgadzała się z jego wizją wampirzej kobiety, ale na dzień dzisiejszy wiązał z tym zupełnie inne odczucia.
- To nie ma żadnego znaczenia.- odpowiedział beznamiętnie. Nie czuł się ani odrobinę winny w związku z tym, że wtedy udawał. Fakt, był irytujący jak to on, ale jak się okazało, nie dał jej żadnych oznak, że może być łowcą. Miał wybrać sobie jakiegokolwiek podejrzanego o wampiryzm, a wtedy wybrał akurat ją, nie przyznając sie nawet Valkyonowi. Nie wiedział na ile może wierzyć Haretonowi, ale z myślą, że mógł on mieć rację, było to prawie jak misja samobójcza. Zresztą, to co robił w tej chwili także było proszeniem się o szybki wyrok.
- Coś ty powiedziała?!- rzucił nagle, nie dowierzając w to, co właśnie usłyszał. Zerwał się na nogi, a na jego ustach pojawił się grymas związany nie tylko z ponownie narastającą adrenaliną, ale także bólem w żebrach po tym gwałtownym ruchu. Hareton był idiotą, według Jacoba, ale nie oznaczało to nigdy, że życzy mu śmierci.
- Nie nazywaj mnie jebanym..- nawet nie dokończył powtarzania swojej kwestii o bohaterze.- A może gdyby nie były takie zajadłe, to nie byłoby takich jak my?- odwrócił kota ogonem. Znowu zaczął mierzyć wampirzycę zimnym spojrzeniem.
Powrót do góry Go down
Virgo
Dziedziczka
Virgo

Liczba postów : 871
Punkty aktywności : 2155
Data dołączenia : 11/03/2019

Krypta rodu Tenebris Empty
PisanieTemat: Re: Krypta rodu Tenebris   Krypta rodu Tenebris EmptyNie 15 Mar 2020, 13:20

Wiedziałam że jego reakcja będzie właśnie czymś w tym stylu. Wzruszyłam ramionami jak by to nie miało znaczenia. Nienawidziłam Haretona, fakt był moment kiedy chciałam go błagać o pomoc, żeby chronić moich bliskich byłam gotowa się poświęcić. Jednak teraz? Pokazał jak można na niego liczyć, że nienawiść do naszej rasy jest w nim za silny. Do tego straciłam kogoś kto był dla mnie wszystkim... Więc było mi wszystko jedno.
- To co usłyszałeś... Jeśli udało mu się jednak przeżyć... - nie dokończyłam tylko pokręciłam głową.
- Nieważne... To bez znaczenia.... - dodałam przyglądając się jego reakcji.
Naprawdę nie lubił gdy tak się go nazywało, a ja perfidnie to wykorzystywałam. Przerażające jak byliśmy do siebie podobni.
- Zgoda ale ty nie nazywaj mnie potworem... - dodałam podchodząc bliżej i kładąc dłoń na jego piersi.
- Wracaj do domu... Jak po pijaku będziesz się rzucał na wampiry to w końcu źle się dla ciebie skończy.
Powrót do góry Go down
Jacob
Wyuzdany blondasek
Jacob

Liczba postów : 311
Punkty aktywności : 2206
Data dołączenia : 07/04/2019

Krypta rodu Tenebris Empty
PisanieTemat: Re: Krypta rodu Tenebris   Krypta rodu Tenebris EmptyNie 15 Mar 2020, 13:41

W głowie czarodzieja zaczęła powoli powstawać wizja Haretona, który bezwzględnie próbuje wystrzelać każdego napotkanego wampira. Trzeba było przyznać, że ten łowca jest zaprawiony w boju i pewnym stopniu niezastąpiony, co udowodnił, kiedy polowali na Wendigo. Jacob nie darzył go jakąś specjalną sympatią, ale to nie było nic osobistego. Od ich pierwszego spotkania nie spodobała mu się ta determinacja, by działać ponad to co polecał Valkyon. Fakt, Parker też lubi działać niezależnie, ale wtedy zazwyczaj szkodzi tylko samemu sobie. Był w stanie uwierzyć i wyobrazić sobie, że Hareton postąpił nie tak, jak plan to przewidywał. Wywołało to w Jacobie dziwny dylemat egzystencjalny, czy w takim razie w ogóle obchodzi go życie tego łowcy. Przez to nawet już nie wiedział, co odpowiedzieć Virgo. Cała ta bitwa wywierciła głęboką dziurę w mózgu Jacoba, doprowadzając go do stwierdzenia, że znowu woli mieć ich wszystkich gdzieś i działać na własną rękę. Zupełnie jakby miał prawo do wyznaczenia własnego kodeksu postępowania.
- Potworem?- powtórzył po niej, nie zdając sobie sprawy z tego jak często powielał jej słowa zanim coś na nie odpowiedział. Chwycił gwałtownie za nadgarstek jej ręki, którą go dotknęła, odrywając ją od swojej klatki piersiowej.- Nie pochlebiaj sobie.- dodał surowo, mrużąc lekko oczy z wrogością. Mogła zrozumieć to jak chce, ale w każdym razie przyznał, że tak jej nie nazwie.
- To chyba nie twój problem, czyż nie?- spytał retorycznie, w odpowiedzi na jej słowa. Puścił jej rękę odpychając ją jednocześnie od siebie. Mimo to ruszył przed siebie, a gdy wymijał Virgo, szturchnął ją ramieniem. Wprawdzie, chciał to zrobić barkiem, ale wampirzyca była od niego niższa.
- To jeszcze nie koniec, Tenebris.- warknął, jakby miał się pochorować od wymawiania tego nazwiska. Nawet nie obejrzał się, gdy to mówił, tylko ruszył dalej. Gdy szedł ścieżką, kopnął jakiś znicz, który natychmiast się rozbił. Przeklął pod nosem, po czym sięgnął po kolejny znicz i rzucił go w losowym kierunku. W końcu zniknął z zasięgu wzroku, udając się do nieznanego dla niego jeszcze celu.

zt.
Powrót do góry Go down
Virgo
Dziedziczka
Virgo

Liczba postów : 871
Punkty aktywności : 2155
Data dołączenia : 11/03/2019

Krypta rodu Tenebris Empty
PisanieTemat: Re: Krypta rodu Tenebris   Krypta rodu Tenebris EmptyWto 17 Mar 2020, 00:29

Mogłam iść w zaparte i go zatrzymać, mogłam użyć na nim dominacji i kazać mu wracać do domu, mogłam... jednak pytanie jakie zadał było idealnie w punkt. To nie był mój problem, nie powinno mnie obchodzić co robi ani co się z nim stanie. Martwienie się o wszystkich dookoła zaprowadziło mnie do tego momentu i zdecydowanie nie byłam z takiego wyniku zadowolona. Dlatego też pozwoliłam się popchnąć, nawet nie odwróciłam się kiedy potrzaskał znicze.
- Wręcz przeciwnie... to najprawdopodobniej już koniec. - szepnęłam do siebie kiedy ten wyszedł.
Nawet jeśli za rogiem napadną go wampiry, nie powinno mnie to obchodzić, był jednym z łowców. Cóż miałam dodatkowy powód do wyrzutów sumienia, zupełnie się nie zorientowałam, dałam się podejść, nabrać, niczego nie podejrzewając. Gdyby nie ingerencja Katheriny to jak to mogło się potoczyć?! Kolejna sytuacja która utwierdziła mnie w przekonaniu że nie mogę dłużej rządzić Venandi. Schyliłam się zbierając rozbite szkło z zniczy. Na chwile zaparzając się na srebrny sygnet na swoim palcu, trwało to jednak dosłownie moment.
- Wiecie co... pierdolcie się wszyscy.. - syknęłam tylko rzucając pozbierane szkło z powrotem na ziemie i wychodząc.

[z.t]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Krypta rodu Tenebris Empty
PisanieTemat: Re: Krypta rodu Tenebris   Krypta rodu Tenebris Empty

Powrót do góry Go down
 
Krypta rodu Tenebris
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Przedmieścia Venandi :: Cmentarz Miejski-
Skocz do: