a
IndeksIndeks  WydarzeniaWydarzenia  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Główna alejka - Page 4


 

 Główna alejka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Franz
Galancik
Franz

Liczba postów : 61
Punkty aktywności : 658
Data dołączenia : 25/12/2020

Główna alejka - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Główna alejka   Główna alejka - Page 4 EmptyPią 17 Cze 2022, 23:10

Określić sytuację jako "między młotem a kowadłem", to by było takie raczej delikatne określenie. Franz czuł się jak w potrzasku - widział w oczach Rycerza Krwi jego absolutną, dziką furię, kiedy ów najzwyczajniej w świecie zignorował słowa Czarodzieja. Pani z pogotowia była ciągle na linii.
-...Oczywiście, poczekam - odparł cicho.
Na gniew Haretona odpowiedział autentyczny, przepełniony jednocześnie jakimś smutkiem wzrok młodego mężczyzny. Kurwa, czy do tego dążył cały ten konflikt? Do takiego... zezwierzęcenia?
Z nie mniejszym przerażeniem spojrzał na kuzynkę. Bardzo krótko, przelotnie, obawiając się utracić mężczyznę z oczu na dłuższą chwilę. No, ale. Odzywała się. Kazała mu odwołać karetkę. Kurwa, czy ją do reszty posralo? Co to było za pierdolenie "odwołaj karetkę"? Chuja go obchodziło co ci ratownicy zobaczą.

Franz chciał też, żeby ktoś się tu znalazł. Jak najszybciej. Oczy zaczęły go piec.
Wzrok Rycerza Krwi byl przerażający i napawał go jakimś... chłodem. Może dlatego Czarodziej po prostu zamarł na moment, aby wreszcie się odezwać:
- Kurwa, nie każ mi kurwa wybierać - rzucił trochę słabym głosem. Jeśli Hareton spróbował zaatakować, mógł się przekonać, że Czarodziej "coś" już wybrał - przed Erin wyrosła niewidoczna, ale nieprzekraczalna bariera, jednak bez jego akcji była ona niedostrzegalna.
- Słuchaj, pogotowie jest w drodze. Mamy ranną. Błagam cię. Zastanów się.
Nic więcej nie mógł zrobić. W całym swoim rozproszeniu nie ogarnął nawet, że ciągle był na linii. Dyspozytorka miała więc w słuchawce małą telenowelę.
Powrót do góry Go down
Charon

Charon

Liczba postów : 567
Punkty aktywności : 2145
Data dołączenia : 05/06/2019

Główna alejka - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Główna alejka   Główna alejka - Page 4 EmptyPon 20 Cze 2022, 06:31

Kobieta w telefonie milczała... Biorąc jednak pod uwagę miasto w jakim byli, oraz okoliczności - nie było tajemnicą że młodzież wprost uwielbiała zamknięte miejsca na swoje imprezy! Zapewne miała zupełnie inne wyobrażenie na temat tego co wydarza się właśnie między nimi. Jakaś dziewczyna nie chciała karetki... Pewnie bała się co powiedzą rodzice, a może bała się pojawienia policji bo np. Miała narkotyki? Nowy burmistrz dzielnie walczył z tym problemem, a jednak była to trudna walka. Na cmentarzu trwał też jakiś melodramat, ale on również wydawał się kobiecie naturalny. Popili... Ten nie kocha tej, a ona kogoś innego... A najpewniej było po prostu ich dwóch i ktoś myślał że złapie wszystkie sroki za ogon. Nie interesowała się tym zbytnio, normalne nastoletnie problemy. Ją obchodziło to żeby ratunek dotarł na czas, resztą zajmą się ratownicy i jeśli tak oni zdecydują, to również policja.
Erin uleczyła już kobietę, jej moc nie mogła wpłynąć na zaleczone rany, zmęczenie lub ewentualne problemy psychiczne. Kobieta pozostawała nieprzytomna zapewne z powodu szoku i ogólnego zmęczenia... Straciła też wiele krwi. Niezależnie czy Hareton zdecydował się atakować czy nie, z daleka można było usłyszeć sygnał karetki. Było późno, ulice były puste, a przez to ambulans miał prostą i szybką drogę na cmentarz.
- Halo? Jest Pan tam? Czy ktoś może wyjść po ratowników? Zaraz będą na miejscu. - odezwał się kobiecy głos z słuchawki.
Dodatkowo z bliższej odległości, gdzieś po drugiej stronie murów cmentarza rozległa się druga syrena... Nieco inna, bardziej przypominająca radiowóz.
Powrót do góry Go down
Hareton
Fanatyk
Hareton

Liczba postów : 495
Punkty aktywności : 2286
Data dołączenia : 31/03/2019

Główna alejka - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Główna alejka   Główna alejka - Page 4 EmptyPon 20 Cze 2022, 22:11

Ogółem ujmując, to co mówił Franz, ponownie, miało sens. Łowca nie za bardzo rozumiał, jakim cudem jego przypadkowy towarzysz zachowuje w takiej sytuacji trzeźwość umysłu, potrafi ocenić sytuację, a co gorsza, wyczarował nawet w międzyczasie tarczę. Pieprzony magik, i to dosłownie, co kurwa wielozadaniowość chyba wygrał w paczce z płatkami śniadaniowymi. Hareton oczywiście tarczy by nawet nie zauważył, bo nie patrzył na Czarodzieja w ogóle. Błąd. Jedynym, co go ocaliło przed spłaszczeniem sobie nosa na niewidzialnej barierze, było to, że skrajnie nie ufał wampirzycy i mimo, że dzielił ich kawałek, a ta się nie poruszała, to miecz miał wyciągnięty przed sobą. Kiedy czubek ostrza, pozornie wbrew prawom fizyki, nagle zdecydował się wykonać manewr w bok, Rycerz zatrzymał się. Spróbował pchnąć i wówczas poczuł opór.
W jego wnętrzu doszło do swoistego dualizmu. Bo oto Franz, chcąc nie chcąc, nadepnął na ten aspekt, którym wróżka karmiła się najchętniej. Uraził dumę Haretona, jaką czerpał z faktu bycia Łowcą. Łowcą nade wszystko wampirów. A teraz oto inny człowiek, który rzekomo ma zabijać potwory, uniemożliwia mu wykonanie zadania. Powiedzieć, że Hareton był wściekły, to jakby określić lwa mianem kotka. Rycerz rzucił wściekłym spojrzeniem w stronę Franza i zacisnął mocniej dłoń na rękojeści miecza. W jego oczach widniała żądza mordu, a Cine, słodka wróżka, karmiła się nią niczym nektarem.
- Ciebie też mam ujebać? - warknął, nie zważając na konsekwencje swoich słów. - Czy jak ci upierdolę nogi to się odpierdolisz w końcu?
Miał zamiar, oczywiście, uzyskać odpowiedź w ramach praktyki, nie zaś teorii. Nawet wykonał pół kroku, kiedy dosłyszał w tle syreny. Wyczulone zmysły Rycerza Krwi umożliwiły mu ich wychwycenie nawet zanim dźwięk dobrze wybrzmiał. Odwrócił na ułamek sekundy spojrzenie od Franza, ale zaraz ponownie spojrzał na Czarodzieja. Już mu nie ufał. Nie mógł mu przecież ufać. Tak mówiła wróżka w jego głowie jego własnym głosem. Powinien dokończyć robotę. Tym był. Łowcą. Ale...Nie mógł. Nie miał pojęcia, jakim Czarodzieje jest Franz, jak wiele potrafi. Był pewien, że zdołałby wygrać, ale czy w tym czasie wampirzyca nie zdąży wstać i uciec? Policja może zdążyć ich znaleźć. Wówczas rozlew ludzkiej krwi byłby nieunikniony.
Hareton zaś ludzi nie zabijał. I nawet Cine nie mogła go do tego nakłonić. Jeszcze.
- Módl się, żebym jej więcej nie spotkał, Franz. Módl się, kurwa, żeby nikogo nie zabiła i nie zaatakowała jak ostatnim razem, kiedy mi o niej opowiadałeś. Bo krew jej ofiar będzie na twoich skurwionych rękach, a wtedy dopilnuję, żeby ci je ujebać.
Łowca nie miał zamiaru tutaj dłużej czekać. Przy odrobinie szczęścia, wampirzyca zdechnie sama, albo strzeli jej coś głupiego do głowy i policjanci ją ustrzelą. Chociaż zwykłe, pozbawione srebra pociski raczej nie byłyby w stanie ubić przeklętego krwiopijcy na stałe. Bez chwili zwłoki, Rycerz umknął w mroki nocy, jak najdalej od policji, karetki, strzygoni, wampirzycy.
I jak najdalej od Franza, chociaż żal ściskał mu serce.

(jeśli nic nie stanie mu na drodze, z/t!)


Who are you then?
I am part of that power which eternally wills evil and eternally works good.
Powrót do góry Go down
Franz
Galancik
Franz

Liczba postów : 61
Punkty aktywności : 658
Data dołączenia : 25/12/2020

Główna alejka - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Główna alejka   Główna alejka - Page 4 EmptyNie 26 Cze 2022, 00:33

Był na tyle uprzejmy, że zadał pytanie. Przypuszczalnie go to nie interesowało, ale Franz na tym etapie już miał poważniejsze problemy w głowie, aniżeli dawanie satysfakcjonującej odpowiedzi - to znaczy, mężczyzna zaczął gorączkowo próbować znaleźć coś odpowiedniego, ale koniec końców jego umysł przegrał. Czarodziej zaledwie pokręcił lekko głową na to pytanie. Jasna sprawa, że nie chciał być ujebany. Jakby go ktoś zapytał, tak chciał... zagłębić się w jego uczucie, pewno nawet dostrzegłby, że kwestia chronienia Erin wydawała się tu raczej wątpliwa.
Tylko, że umysł mu przeszedł zwarcie i facet zwyczajnie nie mógł teraz pozwolić sobie na emocjonalny, ciężki ruch związany z pozwoleniem na ujebanie własnej rodziny. Jaka by nie była. Gdyby Hareton chciał zrobić z Czarodzieja sojusznika, mógłby zastanowić się nad przekonaniem go do podjęcia jakiejś sprzyjającej dla niego decyzji.

Gdyby miał nieco empatii, pewnie mógłby postawić się na jego miejscu i zastanowić się, jak trudno jest ot tak skreślić kogoś z najbliższej rodziny.
Ale zamiast tego coś zawarczał o odpowiedzialności i sobie poszedł, co summa summarum było świetną opcją dla młodego Moore'a. Mógł bowiem w tym momencie odetchnąć i odpowiedzieć dyspozytorce:
- Oczywiście.
Karnie pozostał na linii. Zanim jednak zaniósł nieprzytomną, wyjął z torby srebrną linkę, którą związał ciasno ręce i nogi nieprzytomnej wampirzycy. Zrobił to tak, aby metal nie dotykał skóry - jednak nadal spowodował, że Erin nie będzie w najlepszej pozycji aby się uwolnić, jeśli się obudzi w ciągu najbliższych kilka minut.
Nie miał zamiaru się nią teraz stresować. Jeden problem naraz. Skończywszy proces krępowania krwiopijczyni, podniósł nieprzytomną matkę i poszedł w kierunku bramy głównej cmentarza.

Dopiero, gdy zobaczył ratowników, to się rozłączył. Przekazał im ranną, mówiąc trochę oględnie o tym co się mogło jej stać - ktoś ją zaatakował, było trochę krwi jak ją znalazł, nie widział na pierwszy rzut oka ran ale nie była responsywna i jego zdaniem miałą rozległe obrażenia wewnętrzne. Dlatego przyszedl z lekkim opóźnieniem, bo bał się ją podnieść żeby jej krzywdy nie zrobić. Nie omieszkał wspomnieć, że jego zdaniem oni powinni byli podejść - co to za precedens, żeby on nosił ranne osoby, jak mu kazała dyspozytorka. Jeśli coś się kobiecie stanie to - rzekł te słowa bardzo szorstko - nie na jego odpowiedzialność.

Potem jednak miał zamiar się prędko ewakuować - oświadczył, że kobiety nie zna, więc nie miał obowiązku wracać z nią do szpitala. Co zamierzał uczynić, to powrócić do kuzynki, podnieść ją jak worek ziemniaków i zanieść do zakonu łowców - niech Valkyon, czy ktokolwiek tam nie jest kompetentny, się nią martwi. On już miał dość problemów z kuzynką. Po prawdzie, trochę się cieszył, że była nieprzytomna.
Powrót do góry Go down
Charon

Charon

Liczba postów : 567
Punkty aktywności : 2145
Data dołączenia : 05/06/2019

Główna alejka - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Główna alejka   Główna alejka - Page 4 EmptyNie 26 Cze 2022, 11:42

Karetka zaparkowała na parkingu przed bramą główną cmentarza, ale ratownicy z noszami już szukali bocznego wejścia. Co prawda chodziło tylko o to żeby ktoś wyszedł przed cmentarz wskazać im drogę, ale ważniejsze niż zruganie chłopaka było zdrowie pacjentki. Tak też od razu przystąpili do badania jej stanu. Lekarka podała jej jakieś leki, podczas gdy nieco odciążony już ratownik wstał żeby porozmawiać z chłopakiem. Zanim jednak cokolwiek powiedział z piskiem opon obok zaparkował radiowóz który od dłuższego czasu było słychać.
- Wybacz ale jeśli chłopak nie jest już potrzebny, to my go przejmiemy. - powiedział chłodny, męski głos i zza fotela kierowcy wysiadł Marko
To najwyraźniej wystarczyło ratownikowi jako znak że wszystko jest pod kontrolął krótko i wrócił do pacjentki. Jako że Franz nie był dla niej nikim więcej jak przypadkowo napotkanym bohaterem, po chwili umieścili ją na noszach i zabrali do karetki... Później do szpitala. Marko za to skinął Franzowi że może iść, samemu zamykając radiowóz i idąc za nim. Marko był łowcą naprawdę długo... Być może dlatego widok jaki zastał na cmentarzu nie sprawił najmniejszej zmiany w jego mimice. Dopiero gdy Franz związał  nieprzytomną Erin mlasnął niezadowolony.
- Kiedyś... Ahh nieważne. Żyjemy w pojebanych czasach. - mruknął jedynie niezadowolony i wyciągnął telefon.
- Cmentarz oczyszczony, przyślijcie tu kogoś kto posprząta ten bajzel. Ja wracam do bractwa. - oznajmił wyjątkowo władczym tonem i nie czekając na odpowiedź się rozłączył.
- Wsadź ją do radiowozu i powiedz co to za jedna. Jeśli jest niebezpieczna to nie mamy obowiązku się nad nią litować. Według porozumienia atakujące wampiry są nasze.

(Hareton opuszcza wątek za grę i ubicie strzygonia przydzielam 10pkt. Erin chwilowo jest nieprzytomna więc do odwołania proponuję żeby odpisywał jedynie Franz. O wszelkich zmianach będę was informować.)
Powrót do góry Go down
Franz
Galancik
Franz

Liczba postów : 61
Punkty aktywności : 658
Data dołączenia : 25/12/2020

Główna alejka - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Główna alejka   Główna alejka - Page 4 EmptyNie 26 Cze 2022, 13:49

Dobra, pacjentka oddana. Uff. Tymczasem podjechała policja, od czego Franzowi zrobiło się bardzo zimno na moment, dopóki nie rozpoznał w twarzy funkcjonariusza łowcy. Miał ochotę momentalnie mu się zwierzyć ze wszystkich swoich bolączek. Nie miał pojęcia dlaczego - chyba po prostu był zmęczony. Sytuacją, własnymi rozterkami, przede wszystkim tymi nad kuzynką. Ona zaś leżała sobie nieprzytomna pośród masakry - dopiero kiedy wrócili, poczuł jak kamień mu spada na żołądek - a gdyby jakieś jeszcze Strzygonie się pojawiły? To by było cokolwiek... przesrane.
- Nie znam za dobrze tego "kiedyś" - To były jego pierwsze słowa. Właściwie miał też ochotę zapytać o to, skąd Zakon wiedział, że należy tu przysłać łowcę. Właściwie był tu prosty ciąg logiczny - cmentarz był zamknięty nie bez powodu ._ łowcy ogarniali powód -> jak coś się działo na cmentarzu to należało wysłać kogoś z łowców. Tyle, że młody Czarodziej nie miał już za bardzo do tego głowy. Kiwnął lekko na polecenie zaniesienia nieprzytomnej do radiowozu.

Jeśli Erin obudziłaby się w tym momencie, prawdopodobnie poczułaby się traktowana niezbyt po dżentelmeńsku. Franz przerzucił ją sobie bowiem przez ramię jak worek ziemniaków - teraz już nie martwił się o jakieś obrażenia biednej ofiary, po prostu skupił sie na tym, żeby wygodnie mu się niosło. Jednocześnie jednak był silnym mężczyzną, więc niesienie dziewczyny, mimo ogólnego zmęczenia po stronie Czarodzieja, nie było większym problemem. Do radiowozu wsadził ją tymczasem już tak, żeby siedziała w miarę normalnie (z naciskiem na "w miarę" - jak normalnie siedzieć ze skrępowanymi rękami i nogami?), no i żeby nie było jej zbyt niewygodnie.
Na kolejne polecenie kiwnął glową.

- Erin Ventura. Wampirzyca półkrwi.
Zamknął drzwi do radiowozu i oparł się o nie plecami. Westchnął ciężko.
- To trochę skomplikowane.
Kiedy to powiedział, pomyślał od razu, że pierwszym, co Marko mogłoby nie obchodzić, to tego typu stwierdzenia. Facet wyglądał na diablo konkretnego.
- Nie wiem, żeby sama kogokolwiek zaatakowała. Kilka tygodni temu jednak, razem spotkaliśmy nowonarodzoną o imieniu Mirabelle, która... uciekła z domu...? Była związana z Virgo, tyle wywnioskowałem. Mirabelle była zdesperowana, potrzebowała krwi, była ogólnie... niestabilna. Erin zmusiła ją do zaatakowania jakiegoś ludzkiego mężczyzny, uleczyła go i usunęła pamięć - jak sama twierdziła, było to po to, żeby Mirabelle przypadkiem nie straciła nad sobą panowania. Problem w tym, że potem uciekła, nie udało mi się jej przechwycić i unieszkodliwić.
Potarł dłonią czoło i odetchnął głęboko.
- Sama Erin zaś z tego co wiem jest opanowana, nawet współpracowała z łowcami przy jakichś akcjach, więc powinna być kojarzona przez kogoś w zakonie. Prywatnie to moja bliska kuzynka, znałem ją przez większość życia i nie miałem pojęcia, że nie była człowiekiem. Teraz jest nieprzytomna, bo straciła dużo krwi żeby wyleczyć pacjentkę, która właśnie odjeżdża w karetce.
Przerwał na moment.
- Jak się obudzi, będzie skurwysyńsko wygłodzona. Doprowadziła się do żałosnego stanu, żeby uratować tę kobietę.
Powrót do góry Go down
Charon

Charon

Liczba postów : 567
Punkty aktywności : 2145
Data dołączenia : 05/06/2019

Główna alejka - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Główna alejka   Główna alejka - Page 4 EmptyNie 26 Cze 2022, 21:24

Marko się nieco skrzywił, w końcu Franz był jeszcze młody... Chociaż nie aż tak żeby nie pamiętać jak było... Rok? Dwa lata temu? Kiedy jeszcze łowcy robili to co do łowców należało. Zabijali wampiry, a nie walczyli za nie, za nie ginęli i się z nimi bratali. Mimo że Marko pozostawał lojalny co do Valkyona i nigdy publicznie nie podważał jego decyzji... Nie trudno było zauważyć że nie jest nimi zachwycony. Teraz też poza tą drobną, chwilową zmianą w mimice, nic nie powiedział. Czekał. Czekał aż związany wampir wyląduje w samochodzie, a czarodziej powie coś więcej. Skrzyżował dłonie na piersi kiedy Franz grzecznie przedstawił pijawkę z auta. To była... Zupełnie zbędna informacja, nie należało ich nazywać... Imiona nie miały znaczenia wampir to wampir. Myślenie o nich jak o osobach którymi na przykład były tylko wszystko komplikowało. Sam miał raz sytuację kiedy znajomy człowiek przeszedł przemianę... Trudno trzeba było przyjąć że zginął. Codziennie ginie masa osób. To że była półkrwi było już bardziej istotne, wtedy jednak Franz powiedział swoje "to skaplikowane" i policjant aż uniósł jedną brew.
- Więc lepiej zacznij od razu. - mruknął jedynie w odpowiedzi.
Nigdy chyba nie pojmie tych teatralnych przemów i dramatyzowania młodych. Opowieść czarodzieja wydawało się że go zainteresowała. Na tyle że gdy skończył, mężczyzna skrzywił się jak by zaraz miał splunąć.
- Pieprzone wampiry... To właśnie ich sztuczki. Usprawiedliwiają swoje machloje bez końca. O ilu atakach nawet nie wiemy przez te ich sztuczki? Ile bestii wciąż poluje w Venandi bo ta cała kurwa Tenebris robi maślane oczy do Valkyona. - był wyraźnie podirytowany, chociaż zdecydowanie nie na Franza.
Chyba chciał już nawet zrezygnować z dalszej rozmowyyi wsiąść do auta, jednak Franz kontynował. Przeklął siarczyście... Kilka razy... Ale pod nosem.
- Słuchaj młody, wiem że to trudne... - powiedział podchodząc do drzwi kierowcy i zamiast je otworzyć i zniknąć oparł się tylko o nie rękami jak by zbierając się w sobie do powiedzenia najtrudniejszej rzeczy na świecie.
- Pogadam z kim trzeba... Valkyon pewnie nie będzie chciał zadry i ją wypuści. Ale powiem Ci coś... To w aucie to potwory, specjalizujące się w aktorstwie i otumanianiu ludzi. Setki naszych zginęła walcząc z takimi jak ona. Wiem wiem... Sojusz i paplanie o lepszym jutrze, może i komuś pomaga, ale pytani czy oni będą chcieli się tym przed bractwem chwalić. Dziś może się jej upiecze ale przemyśl czy chcesz mieć w przyszłości na sumieniu jej ofiary? Jesteś w stu procentach pewien że tamten pogryziony gość nie miał by nic przeciwko atakowi na siebie? Czy to że wymazała mu pamięć to załatwia sprawę? Wszyscy szczęśliwi? - zadawał kolejne pytania nieco kręcąc głową.
- Czasem lepiej jest przyjąć... Że jak coś jest martwe... To już tego nie ma. Spokojniej wykonuje się swoją robotę. - mruknął jeszcze i otworzył drzwi.
- Podwieźć cie gdzieś?

(Na razie wciąż bez zmian)
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Główna alejka - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Główna alejka   Główna alejka - Page 4 Empty

Powrót do góry Go down
 

Główna alejka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

 Similar topics

-
» Scena główna
» Główna szklarnia
» Jadalnia główna
» Kuchnia główna
» Sala główna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Przedmieścia Venandi :: Dzielnica zachodnia: Saint Clair :: Cmentarz Miejski-