Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.



 
IndeksIndeks  WydarzeniaWydarzenia  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

 

 Bar Vest&est

Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14
AutorWiadomość
Hareton
Fanatyk
Hareton

Liczba postów : 470
Punkty aktywności : 1592
Data dołączenia : 31/03/2019

Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 EmptyPon 09 Wrz 2019, 19:57

Hareton był zmęczony i obolały. Chociaż nie krwawil, to przy każdym oddechu klatka piersiowa płonęła żywym ogniem bólu. Wzrok ćmił mu się lekko, a co więcej nie był w stanie utrzymać stabilnej pozycji.
Toteż ruch wampira sprawił, że mężczyzna łatwo stracił równowagę. Tyle dobrze, że nie upadł na ziemię. Ale nie był w stanie uniknąć ciosu wampira. Przyjął go więc ponownie na siebie, starając się zignorować ból. Wykorzystał pęd ciosu wampira i dał uderzyć się z lewej strony klatki piersiowej. Odwinął się dzięki temu i uderzył ze swojej prawej mieczem.
Ciął krótko. Wykorzystał prędkość i uderzył z łokcia, nie z ramion i pleców. Fakt, że wampir był blisko mu to umożliwił. Celował w jego rękę powyżej łokcia, chcąc jak najszybciej zakończyć starcie.
Wampir mógł krwawić i być ranny, ale Hareton zbyt wiele razy dostał już w tej walce. I ta cholerna wróżka...


Who are you then?
I am part of that power which eternally wills evil and eternally works good.
Powrót do góry Go down
Valkyon
Smutny rycerz
Valkyon

Liczba postów : 422
Punkty aktywności : 1310
Data dołączenia : 14/03/2019

Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 EmptyWto 10 Wrz 2019, 00:06

Krzyknąłem kiedy ostrze cięło moja skórę i niestety, nie dość że drewniana noga zjechała z kursu i trafiła w brzuch to jeszcze byłem zmuszony ją puścić. Gniew rósł we mnie z każdą kolejną chwila, byłem Rycerzem krwi a miałem problem z jakimś przybłędom. "Tak się nie godzi" przeszło mi przez myśl i spojrzałem na Haretona. Był poważnie poturbowany, koniec tego dobrego.
- A było odpuścić gdy jeszcze było miło... - syknąłem do wampira.
Ponownie użyłem swojej prędkości ale razem z siłą. Gdy wampir wyjął kołek z swojego brzucha i wypuścił mój nóż zrobiłem postarałem się zrobić parę rzeczy niemal jednocześnie. Po pierwsze kołek w drugiej ręce rzuciłem niczym lotkę do tarczy. Tyle że zamiast tarczy celowałem w plecy wampira idącego na Haretona. Po drugie korzystając z tego że tą rękę miałem już wolną pośpiesznie złapałem rękojeść mojego ostrza a po trzecie schyliłem się lekko i zrobiłem obrót wystawiając jedną nogę tak aby podciąć i obalić i tak poobijanego wampira. A po czwarte o ile tylko mi się udało wymierzyłem swoim nożem prosto w serce wampira, raz, drugi i trzeci dla większej szansy że za którymś trafię.
Powrót do góry Go down
Fate
Mistrz Gry
Fate

Liczba postów : 55
Punkty aktywności : 614
Data dołączenia : 23/04/2019

Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 EmptyWto 10 Wrz 2019, 15:57

Hareton

Zaraz po tym jak wampir przyłożył mu prosto w połamane żebra, sam został zraniony z prawej strony. Miecz rozciął jego skórę w poprzek prawego boku. Przeciwnik Haretona został zaatakowany nagle niemal z każdej strony. Najpierw to głębokie zranienie w bok, a potem ni stąd ni zowąd została mu wbita drewniana noga w plecy, choć nie tak głęboko, by dostała się do narządów wewnętrznych. Rozproszyło to jednak wampira na tyle, że nim się obejrzał został pozbawiony ręki za sprawą kolejnego ruchu ze strony Haretona. Wampir krzyknął przeraźliwie i zaczął wycofywać się, a jego wzrok był utkwiony w kikucie jaki pozostał po jego kończynie. Zaraz potknął się o resztki ze stołu, na którym wcześniej wylądował łowca i przewrócił się na ziemię.

Valkyon

Rycerzy krwi wykazał się w tej chwili niezwykłą podzielnością uwagi jak i refleksem. Jego rzut był precyzyjnie wymierzony, jednak przez pośpiech nie był tak silny jak sobie to zamierzył. Mimo wszystko ten ruch okazał się przydatny, bo pomóc Haretonowi w walce. Wampir, który dopiero wyjął drewnianą nogę ze swojego brzucha chciał przystąpić do ataku, ale nim udało mu się to zrobił, Valkyon podhaczył jego nogi. Przeciwnik przewrócił się, a chwilę później sztylet, którym dopiero co się posługiwał znalazł się w jego piersi. Kilkakrotnie. Wampir wydał z siebie ostatnie tchnienie, skóra pobladła, a ciało znieruchomiało.
Powrót do góry Go down
Hareton
Fanatyk
Hareton

Liczba postów : 470
Punkty aktywności : 1592
Data dołączenia : 31/03/2019

Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 EmptyWto 10 Wrz 2019, 20:15

Zabij zabij zabij zabij. Jest słaby. Zabij go.
Wróżka śpiewała wesoło, tym razem w oczach Łowcy tańcząc w okół leżącego wampira. Cóż, to nie tak, że Hareton nie chciał tego robić. Ale miał poważne obawy o swój stan zdrowia. Mimo to przypadł do wampira i wycelował szybki sztych w jego serce. Tym razem mógł sobie na to pozwolić, jako że był to ostatni przeciwnik, a do tego pozbawiony ręki. Raczej nie miał zbyt wielkich możliwości do wyniku.
Tak! Zabiłeś ich! Wygrałeś!
Łowca nauczył się już, że nikt poza nim widocznie Cine na razie nie jest w stanie dostrzec. Toteż nie odpowiedział nic. Poza tym był straszliwie zmęczony i poobijany. Upadł na kolana na ziemię bez słowa, opierając miecz o podłogę.
Był zmęczony, głodny i obolały. A do tego dopiero teraz zauważył, że jednego wampira, a konkretnie wampirzycy, brakuje. Ale nie miał siły nicz tym faktem teraz zrobić.


Who are you then?
I am part of that power which eternally wills evil and eternally works good.
Powrót do góry Go down
Valkyon
Smutny rycerz
Valkyon

Liczba postów : 422
Punkty aktywności : 1310
Data dołączenia : 14/03/2019

Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 EmptyWto 10 Wrz 2019, 23:09

Kiedy wampir z którym walczyłem padł pierwszą rzeczą jaką zrobiłem było spojrzenie na Haretona. Jego przeciwnik również był u schyłku swego marnego żywota a to niezwykle mnie uradowało. Rozejrzałem się i zdałem sobie sprawy że nie ma wampirzycy na co przekląłem siarczyście pod jej adresem. Wstałem i usiadłem na krześle pozwalając aby krew z nowej rany jaką zadał mi przed śmiercią wampir spływała na podłogę. To nie była poważna rana, spodziewałem się że zaraz całkiem się zasklepi dlatego też wyprostowałem rękę w łokciu i obserwowałem towarzysza. Rana raną ale gdyby potrzebował pomocy to ruszył bym z odsieczą dodatkowo pomagając mu pchnięciem srebrnego noża w kark niedobitka.
Powrót do góry Go down
Fate
Mistrz Gry
Fate

Liczba postów : 55
Punkty aktywności : 614
Data dołączenia : 23/04/2019

Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 EmptySro 11 Wrz 2019, 18:45

Nie minęło wiele czasu, a ostatni z wampirów został pozbawiony życia z ręki Haretona. Ostrze gładko biło się w ciało przeciwnika, przebijając także jego serce. Mężczyzna drgnął tylko lekko, a sekundę później jego ciało leżało już bezwładnie na podłodze.

Hareton z pewnością po całej walce wymaga opieki medycznej. Ma złamane co najmniej dwa żebra i jest nieźle potłuczony. Valkyon mimo, że jest Rycerzem krwi również został nieźle pokiereszowany i potrzebuje sporo czasu i zapewne małej pomocy, by móc się do końca zregenerować.

Dziękuję wam za grę, poszło wam znakomicie!
Powrót do góry Go down
Hareton
Fanatyk
Hareton

Liczba postów : 470
Punkty aktywności : 1592
Data dołączenia : 31/03/2019

Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 EmptySro 11 Wrz 2019, 20:30

Hareton pozwolił sobie na lekki uśmiech ulgi. Cztery wampiry, po dwa na każdego. Nieźle. Chociaż był zdecydowanie bardziej pokiereszowany niż jego towarzysz, nawet aż tak bardzo od niego nie odstawał. A przecież nie był Rycerzem Krwi! Przynajmniej na razie.
Jego ręka trzymając miecz uderzyła o podłogę. Mężczyzna przysiadł ciężko na stopach, starając się unormować oddech. Było to o tyle trudne, że żebra piekły bólem za każdym głębszym wdechem. Ale cóż, oddychać trzeba. Hareton spojrzał na Valkyona z lekkim uśmiechem. Zmęczonym, ale szczerze radosnym.
- Po pierwsze, namyśliłem się. Chcę zostać Rycerzem Krwi. Następnej takiej przygody mogę nie przeżyć - chociaż rzucił ten tekst półżartem, to intencja za nim stojąca była szczera. Łowca naprawdę się zastanawiał, co by było, gdyby pokonał tylko jednego wampira. Albo żadnego. Czy Valkyon dałby sobie radę sam? Był niesamowity, to fakt, ale czterech na jednego...Ba, może nawet pięciu, bo tajemnicza blond wampirzyca zaginęła. Hareton nie miał zamiaru być kulą u nogi.
- Po drugie zaś...potrzebuję medyka....
Ledwo słowa te wybrzmiały, a Łowca majestatycznie osunął się na podłogę i zemdlał. Tyle dobrze, że do posadzki daleko nie miał i nie uderzył o nic za mocno.
Cine zatańczyła mu na powiekach, gdy mdlał. Zatańczyła wesoło przed jego niewidzącymi już otoczenia powiekami i śpiewnym głosem przemówiła do swojego Łowcy.
- Śpij śpij, mój drogi. Obudzisz się kimś zupełnie nowym niedługo...
Hareton nie miał siły na sprzeczkę. Usnął.


Who are you then?
I am part of that power which eternally wills evil and eternally works good.
Powrót do góry Go down
Valkyon
Smutny rycerz
Valkyon

Liczba postów : 422
Punkty aktywności : 1310
Data dołączenia : 14/03/2019

Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 EmptySro 11 Wrz 2019, 22:40

Odetchnąłem z ulgą, niebywałą ulgą kiedy ostatni wampir wyzionął ducha. Spojrzałem na swojego towarzysza, był blady jak ściana ale żył! Dla mnie to była niewątpliwie udana walka właśnie z tego powodu. Na słowa Haretona lekko się uśmiechnąłem i odgiąłem w tył opierając się o plecy krzesła.
- Jasne... Po tej przygodzie, nie będę nawet próbować cię namawiać na dalsze przemyślenia. - powiedziałem szczerze.
zerknąłem ukradkiem na swoje przed ramie, dalej krwawiło ale powoli zaczynało się zrastać. Hareton wyraźnie był w gorszym stanie, usłyszawszy jego kolejne słowa westchnąłem. Nie patrzyłem na chłopaka tylko się zastawiałem.
- To trochę dziwne... jest dzień, co te wampiry tu robiły? I czego chciały od barmana? To wszystko jest bardzo... - przerwałem bo usłyszałem jak coś upadło i zdałem sobie sprawę że to właśnie mój towarzysz.
Zerwałem się na równe nogi i podszedłem do niego.
- Cholera... - warknąłem i zrobiłem jedyną rzecz jaka w tej chwili przyszła mi do głowy.
Ręką która była w lepszym stanie uniosłem łowcę i przełożyłem sobie przez ramię. Wolno bo jak na mnie to wolno ale zebrałem nasze rzeczy, zostawiłem pieniądze na naszym stoliku. Walka nie walka, za piwo zapłacić trzeba, po tym ruszyłem z powrotem do rezydencji.

[c.d]
Powrót do góry Go down
Matthias
Idealista
Matthias

Liczba postów : 61
Punkty aktywności : 685
Data dołączenia : 13/10/2019

Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 EmptyPią 03 Kwi 2020, 12:15

Matthias, zupełnie nieświadom wszelkich dziwactw tego miasta, postanowił od tak wybrać się na szklaneczkę burbonu do baru. Był stosunkowo nowym mieszkańcem tego miasta i zdążył jedynie liznąć jego historii, nie docierając jednak do opowieści o nadprzyrodzonych istotach. O istnieniu takich stworzeń nie miał kompletnego pojęcia, dlatego wieści o dziwnych wydarzeniach z ostatniego czasu nawet do niego nie dotarły, bo skąd?
Wszedł do baru i natychmiast zaczął odwijać z szyi wełniany szal, który nasiąknął smrodem papierosowym, choć Matthias niespecjalnie to czuł, bo był do tego zapachu przyzwyczajony. W drodze do lady zdążył zdjąć już swój płaszcz, a szalik schować do jego rękawa. Usiadł na jednym z hokerów i cierpliwie czekał aż ktoś go obsłuży.
Powrót do góry Go down
Vittoria
Cicha śmierć
Vittoria

Liczba postów : 50
Punkty aktywności : 764
Data dołączenia : 23/09/2019

Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 EmptySob 11 Kwi 2020, 22:24

Kiedy wyszłam już nieco podleczona ze szpitala, otuliłam się bardziej płaszczem. Miło było nie targać ze sobą tego niewygodnego miecza, ale jednak ślady po walce dalej dawały o sobie znać. Z drugiej strony strasznie chciałam już opuścić tamto miejsce. W kieszeni trzymałam zioła od czarodziejki, z lekka ciesząc się na to, że je dostałam, bo możliwe, że w końcu zasnę. Kątem oka dostrzegłam szyld baru i nieco mimowolnie skręciłam, by do niego wstąpić. Miałam ochotę na solidny kawał mięsa i jakiś mocniejszy alkohol. Czy powinnam po leczeniu pić alkohol? Chyba nie, ale byłam jakaś taka ogólnie wkurwiona całą tą bitwą, a może wkurwiona tym jak zmęczona byłam po niej? Nie wiem, ale miałam zamiar naprawdę po prostu się najeść i upić.
W środku nie było tłoczno, co najwyżej kilkanaście osób. Lekki pomruk rozmów przyjemnie różnił się od ostatnich krzyków, trzasków i brzęków ostrz. Zdjęłam płaszcz, by rzucić go na miejsce obok, po czym oparłam się plecami o miękkie oparcie kanapy przy stoliku, który zajęłam, niecierpliwie wyczekując kogoś, kto przyjmie ode mnie zamówienie.
Powrót do góry Go down
Matthias
Idealista
Matthias

Liczba postów : 61
Punkty aktywności : 685
Data dołączenia : 13/10/2019

Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 EmptyNie 12 Kwi 2020, 15:54

Nie musiał czekać długo, by ktoś go obsłużył. Mniej niż po minucie do lady podeszła kobieta w średnim wieku, choć jej ubiór bardziej pasowałby do dziewczyny w wieku studenckim. Matthiasowi to nie przeszkadzało, ale po prostu nie uszło to jego uwadze.
- Lane piwo, poproszę.- powiedział i uśmiechnął się nikle do barmanki. Ta chwyciła natychmiast za szklany kufel i zaczęła napełniać go piwem. Matthias chwycił naczynie i natychmiast przybliżył je do swoich ust, by wziąć łyka.
Nim zdążył wypić choćby połowę swojego piwa, do baru weszło paru mężczyzn, którzy w swym zabawowym nastrojem wprowadzili mały harmider do lokalu. Zajęli miejsca przy ladzie obok Matthiasa. Te okoliczności nie wydawały sie zbyt sprzyjające, bo nie miał ochoty być ciągle szturchanym i słuchać wrzasków tuż obok swojego ucha. Rozejrzał się więc po pomieszczeniu, by wypatrzeć sobie jakieś lepsze miejsce. Stoliki były pozajmowane, więc w akcie desperacji zdecydował się gdzieś przysiąść.
Jego uwagę skupiła na sobie dziewczyna o włosach sięgających do ramion z okularami na nosie. Wydawała się najbezpieczniejszą i najlepszą opcją, dlatego też mężczyzna wstał z hokera i udał się w jej kierunku, trzymając kufel w dłoni.
- Przepraszam, mogę się przysiąść?- zapytał dość skromnie i uśmiechnął się łagodnie do dziewczyny.- Chyba, że czekasz na kogoś albo wolisz posiedzieć sama..- dodał, nie chcąc się narzucać dziewczynie.- Tylko szczerze, sam chciałem spokojnie tu posiedzieć, ale no..- urwał i obejrzał się na wesołą gromadkę przy barze na tyle perfidnie, by dziewczyna w okularach także zwróciła na nich uwagę.- Przy barze okazało się to niemożliwe.- zaśmiał się odrobinę bezradnie. Nadal nie siadał, bo nie chciał, by dziewczyna uznała, że nie ma wyboru. Matthias w końcu nie był typem upierdliwca, który nie pozostawia rozmówcom prawa do własnego zdania.
Powrót do góry Go down
Vittoria
Cicha śmierć
Vittoria

Liczba postów : 50
Punkty aktywności : 764
Data dołączenia : 23/09/2019

Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 EmptyPon 13 Kwi 2020, 22:07

Podniosłam wzrok, słysząc nagły głos skierowany niewątpliwie do mnie, pełna nadziei, że to barman albo kelner, ktokolwiek. Niestety to był jakiś natręt. Skrzywiłam się.
- Co? - mruknęłam, zanim zdążył wyjaśnić, a potem zerknęłam w stronę głośnych mężczyzn. - Ach, rozumiem - westchnęłam, kiwając mu głową, by zajął miejsce. Zdziwiłam się, bo nawet ucieszyło mnie towarzystwo kogoś, kto kompletnie nie widział, co się działo ostatnio na bagnach. Przynajmniej nie wyglądał znajomo, ani na poturbowanego, stąd też wnioskowałam, że to zwykły człowiek.
- Zaraz wrócę - mruknęłam jeszcze, by wstać i podejść do baru, a potem nieco zbyt oschle zamówić stek i wielki kufel ciemnego piwa. Zadowolona, że udało mi się zirytować pracującą kobietę, wróciłam do mojego nowego towarzysza niedoli.
- Miałam zamiar upić się w samotności, ale w towarzystwie nawet lepiej. Vittoria Amethyst - przedstawiłam się, podając mu dłoń nad stolikiem. - I tak, wiem, że nazwisko chujowe, muszę w końcu złożyć papiery o zmianę, ale jakoś nie mogę się zebrać odkąd tu przyjechałam... A ty? Tubylec czy też nowy w mieście?
Powrót do góry Go down
Matthias
Idealista
Matthias

Liczba postów : 61
Punkty aktywności : 685
Data dołączenia : 13/10/2019

Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 EmptyWto 14 Kwi 2020, 11:27

W pierwszej chwili Matthias zamierzał się wycofać. Jej wyraz twarzy i reakcja przez moment wskazywały, że dziewczyna nie ma ochoty na towarzystwo jakiegokolwiek kompana. Jednak jak się okazało, z chwilą jej postawa się zmieniła, dzięki czemu odrobinę mu ulżyło. W tym momencie zdał sobie sprawę, że w Venandi mieszka naprawdę wiele intrygujących kobiet. Być może taki właśnie jest małomiasteczkowy klimat, w przeciwieństwie do życia w wielkich miastach.
Gdy skinęła głową, uśmiechnął się do niej serdecznie i usiadł naprzeciw. Nim zdołał się ponownie odezwać, nieznajoma wstała od stołu i ruszyła do baru. Być może nawet i lepiej dla niej, ponieważ Matt doskonale zdawał sobie sprawę ze swojego gadulstwa, jednak przychodziło ono niespodziewanie i z ogromnym impetem.
- Matthias White.- również się przedstawił i uścisnął jej dłoń. W reakcji na jej kolejne słowa na twarz mężczyzny wpłynął nikły grymas, który sugerował, że nie zgadza się z dziewczyną.- Ależ skąd, twoje nazwisko pięknie się kojarzy.- zaprzeczył i uniósł swój kufel. Skinął znacząco głową, by móc stuknąć się szkłem ze swoją rozmówczynią. Następnie wziął łyk, a naczynie odstawił naczynie na stół.- W końcu ametyst jest kamieniem szlachetnym, czyż nie? Z tego co słyszałem jest kamieniem harmonii i relaksu, pomaga oczyścić umysł od negatywnych myśli i...- urwał i zaśmiał się krótko. To był ten moment, w którym uświadomił sobie, że właśnie się zaczął rozkręcać w swym gadulstwie.- Wybacz, jak mam się zamknąć to musisz mi po prostu przerwać i mnie uciszyć.- powiedział w geście obronnym. W końcu nie chciał odstraszyć osoby, która uratowała go przed niepotrzebnym rozgardiaszem i ugościła przy swoim stoliku.
Powrót do góry Go down
Vittoria
Cicha śmierć
Vittoria

Liczba postów : 50
Punkty aktywności : 764
Data dołączenia : 23/09/2019

Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 EmptySro 22 Kwi 2020, 12:13

Uśmiechnęłam się półgębkiem. Jego uścisk był całkiem mocny, jak na człowieka (chyba, że dobrze udaje, ale nie wiem, mam przeczucie, że to zwykły Homo sapiens. Zaśmiałam się pod nosem, gdy zaczął mówić o właściwościach kamieni.
- Tak, to prawda, i nie zapominajmy o kamieniu trzeźwości - dodałam, a wtedy jak na zawołanie pojawił się przede mną kufel z piwem, co tylko bardziej mnie rozbawiło. Czułam śmieszną potrzebę, by mu napomknąć, że moja rodzina lubiła się w ozdabianiu swojej broni ametystami, tak dla prestiżu, ale nie byłam pewna, czy chce mi się kłamać tyle, ile trzeba.
- Rozbawiłeś mnie, dziękuję. Miałam bardzo ciężki czas ostatnio, co w sumie dało się wyczuć, gdy do mnie podszedłeś. - Zabrałam się za krojenie pysznie pachnącego steku, jaki mi podstawiono pod nos. Dopiero teraz poczułam wilczy głód. Wbiłam widelec mięso i z lubością odkroiłam kawałek. To wszystko, cała ta scena była tak przyziemna, że przyjemnie rewanżowała mi stresy ostatnich dni.
- Jest w porządku. Możesz gadać. Miło będzie posłuchać o czymś innym. Robisz coś ciekawego na co dzień?
Powrót do góry Go down
Matthias
Idealista
Matthias

Liczba postów : 61
Punkty aktywności : 685
Data dołączenia : 13/10/2019

Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 EmptySro 22 Kwi 2020, 13:05

Kąciki ust Matthiasa momentalnie drgnęły ku górze, gdy dziewczyna podzieliła się z nim kolejną nowinką o ametyście. Nie mógł się oprzeć i symbolicznie upił kolejnego łyka piwa. Chwilowo miał nadzieję, że ta symbolika to bujda, bo nie przyszedł tutaj, żeby być dzisiaj trzeźwym.
- Jeśli chcesz, możesz mi o tym opowiedzieć.- zaproponował i postawił kufel na stole.- Gadam dużo, ale słuchaczem też jestem dobrym.- dodał. Posłał dziewczynie serdeczny uśmiech i oparł łokcie o stół. Wiedział, że w restauracji nie powinno się tak robić, aczkolwiek w takich miejscach mało kto zwracał na to uwagę. On sam uważał to za przesadę, bo w końcu podczas spoczynku lub posiłku człowiek powinien czuć się komfortowo.
- Wracając do poprzedniego pytania, jestem tu stosunkowo nowy. Byłem dziennikarzem prasowym, ale coś mi strzeliło do głowy i postanowiłem poszukać jakiejś bardziej niezależnej pisarskiej alternatywy.- westchnął, jakby w pewnym sensie był z siebie dumny, a jednocześnie świadom swojej marzycielskiej głupoty. W końcu nie był bohaterem żadnej komedii, w której ktoś porzuca poczucie stabilności dla jakiejś przygody.
- Twoja kolej. Jesteś stąd?- odbił piłeczkę.- Ah, no i smacznego.- dodał szybko, przypominając sobie o tym magicznym słówku.
Powrót do góry Go down
Vittoria
Cicha śmierć
Vittoria

Liczba postów : 50
Punkty aktywności : 764
Data dołączenia : 23/09/2019

Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 EmptyNie 03 Maj 2020, 00:43

Skrzywiłam się nieco, żując stek. Zbyt krwisty jak na moje podniebienie i ostatnie wydarzenia. Poza tym w pierwszej chwili nie chciało mi się nic opowiadać nowemu towarzyszowi. Choć z drugiej strony miło chyba będzie wyrzucić coś z siebie. Nawet trochę i okraszone sporą dawką kłamstw.
Przełknęłam mięso i sięgnęłam po kolejny łyk piwa.
- Moi... przyjaciele wplątali się w coś na kształt wojny gangów - zaczęłam, ponownie się krzywiąc, bo wojna gangów, to ostatnia rzecz jaką powinnam powiedzieć obcemu dziennikarzowi. No nic, lepsze to niż, wielka wojna wampirzych klanów czy coś. - Jestem lojalna, więc dołączyłam. Było ciężko, ale skończyło się pomyślnie dla moich przyjaciół. Tylko jestem zmęczona tym strachem i bólem, i jeszcze kazali mi iść do psychiatry, bo pewnie mi się w głowie poprzestawiało! - warknęłam pod koniec poirytowana. - Dziennikarz prasowy, hm. Ciekawa robota, bezpieczna - dodałam, usiłując się uspokoić. Porzuciłam stek na rzecz ziemniaków, bo był zdecydowanie zbyt krwisty. - Ale też zdarzają ci się moralne dylematy, prawda? Ludzie, których myślisz, że znasz, okazują się być całkiem inni, a ty orientujesz się, że całe twoje życie to kłamstwo i jesteś nikim... Przepraszam. Naprawdę ciężki dzień.
Przeczesałam palcami włosy i poprawiłam okulary na nosie. Kątem oka rozejrzałam się, czy nikt nie podsłuchuje, bo naprawdę nie miałam ochoty na nagłe tłumaczenie się z dzielenia poufnymi informacjami. Choć czy były one aż tak poufne? Oraz czy ten człowiek w ogóle ma pojęcie, co dzieje się w tym mieście? Skoro jest nowy, pewnie nie.
- Ja? - Usłyszałam pytanie jakby z oddali. - Mam staż w liceum jako nauczycielka biologii. Te małe smarki mnie nienawidzą, ale to ich problem, jak nie zdadzą. Ale nie, nie jestem stąd. Przyjechałam z Nowego Jorku, ale to też długa historia... - sięgnęłam ponownie po piwo, upijając kilka solidnych łyków.
Powrót do góry Go down
Matthias
Idealista
Matthias

Liczba postów : 61
Punkty aktywności : 685
Data dołączenia : 13/10/2019

Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 EmptyPon 04 Maj 2020, 12:44

Matthias nie umiał ukryć dziwienia, gdy usłyszał nowinkę o jakiś gangach. Sam musiał tą informację skonsumować łykiem piwa. Pokiwał lekko głową, układając sobie myśli w głowie, nim palnie coś głupiego lub jego dziennikarski instynkt weźmie górę. Już raz pozwolił sobie w tym mieście na taką swobodę i teraz ma zagwostkę o tym czy napisać oczerniający artykuł o ojcu Mazikeen, który jest ponoć jakąś parszywą, włoska szychą. Nie chciał się nabawić kłopotów, więc był rozdarty pomiędzy potrzebą pomocy komuś a własnym bezpieczeństwem.
- Oh, to miasto okazuje się ciekawsze niż się spodziewałem.- skomentował, nadal trawiąc myśl o tutejszych gangach. W jego umyśle wierciła się dodatkowa dziura, jakby miała być miejscem dla jakiś nowych informacji.
- Trochę niesprawiedliwe, że sami nie próbują ci pomóc, jeśli się tak dla nich poświęciłaś.- stwierdził rzeczowo, po czym wzruszył lekko ramionami i spojrzał jednocześnie na nią jakby chciał dodać "ale co ja tam mogę wiedzieć".
- No, w pewnym sensie bezpieczna. Jeśli nie martwisz się, że coś zrobi uszczerbek na twojej godności osobistej albo zupełnie cię jej pozbawi, to polecam bardzo.- zaśmiał się ponuro i znowu napił się piwa, żeby jakoś stłumić to nieprzyjemne uczucie. To przypominało mu jedynie dlatego w ogóle uciekł z wydawnictwa i ogólnie od tamtego świata.
- Ah, nie przepraszaj. Każdy ma prawo mieć gorszy dzień. Może to wymaga czegoś mocniejszego?- zasugerował i z uśmiechem skinął w stronę ich kufli, wyraźnie sygnalizując, że chodzi mu o alkohol. Domyślił się, że dziewczyna stała w obliczu jakiś życiowych dylematów i szczerze zdumiewało go jak błyskotliwie to określiła, jednocześnie dopasowując to do sytuacji ich obojga. Oczywiście, że ciekawość aż go zżerała i chciał dowiedzieć się wszystkiego, ale nietaktownym było, żeby zacząć ją przepytywać.
Zaśmiał się krótko, gdy wspomniała o niewdzięcznej młodzieży ze szkoły, jednak jego oczy zaświeciły się dopiero jak usłyszał o Nowym Jorku.
- Jaki ten świat mały.- westchnął.- Każda nowojorska historia jest długa, coś o tym wiem.- dodał i puścił jej oczko.
Powrót do góry Go down
Vittoria
Cicha śmierć
Vittoria

Liczba postów : 50
Punkty aktywności : 764
Data dołączenia : 23/09/2019

Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 EmptyNie 07 Cze 2020, 23:44

Skrzywiłam się, przełykając dużą ilość piwa, a kapka wypłynęła przez niedociśnięte wargi. Syknęłam cicho, szybko wycierając twarz i irytując się przy tym, bo jednak od dzieciństwa mi się nic nie ulało.
- Tak, ciekawsze, zdecydowanie - odpowiedziałam, odstawiając kufel i powracając do steku. Zaczęłam odkrajać wszystkie zbyt surowe fragmenty, bo od patrzenia na nie tylko wzbierało we mnie obrzydzenie. - Miało być małe i spokojne... - zaśmiałam się pod nosem. - A wyszło jak zwykle. Nie czepiaj się ich, pomagają, jak mogą. To bardziej o mnie chodzi, mam awersję do wszelkich lekarzy, specjalistów i ogólnie zamkniętych pomieszczeń, gdzie inni wiedzą lepiej, co z tobą zrobić... - Sama nie zauważyłam kiedy, ale to wszystko, co właśnie powiedziałam nagle do mnie dotarło, że to jest prawda. Faktycznie, unikam psychiatry właśnie przez to, co się działo z Loisem i podejrzeniami wobec moich ewentualnych genetycznych schorzeń, które, nie daj Boże, miałby mieć mój bliźniak.
Zaśmiałam się nagle, słysząc odpowiedź rozmówcy na temat jego bezpiecznej pracy.
- Nieeee, dzięki, nie interesują mnie takie klimaty. Jednak nieco adrenaliny w życiu, to jest to. - I tutaj miałam ochotę dać sobie w twarz, bo o jakiej adrenalinie może mówić nauczycielka biologii? Tylko podburzę jego ciekawość... Ale z drugiej strony chyba już nieco uderzył mnie alkohol, bo zaczynałam mieć to coraz bardziej w poważaniu.
Słysząc jego zainteresowanie moją historią życiową, odłożyłam nóż i widelec, by skupić się na historii i ponownie na kuflu z trunkiem. Tylko, Vitt, nie opowiedz za dużo.
- W wielkim skrócie moja rodzina była od pokoleń bardzo patriarchalna, a ja mam brata bliźniaka, więc możesz się domyślić, jak on był traktowany, a jak ja. Uciekłam, gdy dowiedziałam się, że mają mnie wydać za mąż za jakiegoś zjeba. A to i tak była moja któraś próba ucieczki. Ta się udała, bo mój brat zszokował wszystkich swoim romansem z wrogiem. I ogólnie tym, że jest gejem. Podwójnie wszyscy się wkurzyli. - Łyknęłam piwo jednym haustem. - Ale dla mnie lepiej, w końcu sama o sobie decyduję i nikt mnie nie gnoi za płeć. Tam też była swego rodzaju wojna gangów, ale wolę tego nie rozwijać dla twojego własnego bezpieczeństwa. - Zakończyłam historię, puszczając mu filuterne oczko. Czułam się nieco lepiej, nawet jeśli opowiedziana historia miała mniej szczegółów, niż mogłam ujawnić. Miło było po prostu się wygadać.
Powrót do góry Go down
Matthias
Idealista
Matthias

Liczba postów : 61
Punkty aktywności : 685
Data dołączenia : 13/10/2019

Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 EmptyWto 09 Cze 2020, 19:41

Uśmiechnął się półgębkiem, gdy jego rozmówczyni mówiła o mieście. To jedynie uświadomiło go, że tak naprawdę jeszcze wiele przed nim. Na podstawie ostatnich odbytych rozmów śmiał twierdzić, że to co go spotkało to jeszcze pestka. Jego zmysł dziennikarski ciągnął go ku temu, by zacząć gmerać w kronikach i zacząć śledzić informacje na temat zdarzeń, które miały już miejsce jak i tych bieżących. Od dawna poszukiwał inspiracji dla swojej książki, ale nie sądził, że znajdzie ją w tym mieście. Fakt, uciekł tu, by móc odpocząć i w między czasie odnaleźć jakiś temat, myśl przewodnią, jednak nie spodziewał się, że nastąpi to tak szybko. Nawet nie zdążył odpocząć, a to przecież miało nastąpić jako pierwsze!
- Cóż, sama sobie odpowiedziałaś. Nikt cię nie będzie targał na siłę do specjalistów, ale miej na uwadze to, że nie zawsze będziesz mogła sama sobie pomóc.- stwierdził, choć starał się, by jego wypowiedź nie brzmiała jak kazanie, a jedynie luźna myśl. Przy okazji powtórzył swoją minę, która miała zdjąć z niego brzemię doradcy, by nie było później na niego, jeśli się okaże, że się mylił. Matthias w większości spraw przyjmował dość pokorną postawę, więc zdawał sobie wtedy sprawę, że istnieje prawdopodobieństwo wystąpienia błędu w jego toku rozumowania. Poza tym, w wielu sprawach najzwyczajniej wolał nie mieć racji.
- Adrenaliny, powiadasz..Czym się w takim razie teraz zajmujesz?- spytał zaciekawiony. Od dziecka uwielbiał wtykać nosa w nie swoje sprawy, aczkolwiek w obecnej sytuacji wydawało mu się to niegroźne, zwłaszcza, że sam uchylił rąbka ze swojego życia.
- Będziesz musiała mnie zabić, jeśli mi o tym powiesz?- zażartował i zaśmiał się. Kto wie, czy nie było w tym nutki prawdy, w co najchętniej by wnikał, ale usilnie się pilnował, by nie przesadzić ze swoją ciekawością. Dopił swoje piwo do końca i postawił zdecydowanym ruchem kufel na stole, przez co po barze rozległ się stukot szkła o drewno.
- Chcesz jeszcze jedno, ja stawiam?- zaproponował, uśmiechając się do dziewczyny w okularach.
Powrót do góry Go down
Vittoria
Cicha śmierć
Vittoria

Liczba postów : 50
Punkty aktywności : 764
Data dołączenia : 23/09/2019

Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 EmptySro 10 Cze 2020, 18:18

Mruknęłam coś niezrozumiałego pod nosem, kiedy przytaknął, że pewnego dnia nie będę w stanie sobie pomóc. Wkurzyłam się, bo wiedziałam, że miał rację. Zioła nasenne lekko zaciążyły w kieszeni płaszcza, ale wiedziałam, że to nie jest rozwiązanie do końca życia.
- Zastanowię się nad tym - burknęłam.
A potem padło pytanie, przez które miałam ochotę dać sobie w twarz. A przynajmniej trzeźwa część mojej osoby miała ochotę się samobiczować za taki wyciek informacji. Ale z drugiej strony, alkohol sprawiał, że naprawdę miałam to gdzieś.
Niemniej odpowiedź miałam dość wyważoną.
- Hobbistycznie zajmuję się militariami i orężem. Czasem chodzę do lasu postrzelać do krzaków, ale nie do zwierząt, żeby nie było. Bywa niebezpiecznie, zwłaszcza, że co jakiś czas ktoś tu ginie. - Wzruszyłam ramionami. Brzmiało wiarygodnie. W mojej głowie. Po kuflu piwa.
Nachyliłam się nad stołem i uśmiechnęłam słodko.
- Owszem, musiałabym cię zabić. - Posłałam mu oczko. Czy zabić to nie wiem. W moich stronach się postronnych zabijało, albo zmuszało do służby w którymś rodzie, jak robi Valkyon, muszę dopytać.
- Darmowy alkohol! Jestem za! - stwierdziłam radośnie, wyrzucając nagle ręce do góry. Byłam definitywnie wstawiona.
Powrót do góry Go down
Matthias
Idealista
Matthias

Liczba postów : 61
Punkty aktywności : 685
Data dołączenia : 13/10/2019

Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 EmptyPią 12 Cze 2020, 11:21

Od Vittorii emanowała dość ciężka aura, a przynajmniej tak określiłby to był dziennikarz. Zdawała się być miła na miarę swoich możliwości i sprawiała wrażenie, jakby coś ją trapiło. Oczywiście, to również były jedynie domysły Matthiasa, bo ledwie ją znał i nie mógł stwierdzić, czy coś jej ciąży, czy może to kwestia osobowości. Dlatego uśmiechnął się do niej łagodnie, z nadzieją, że zadziała to jakkolwiek kojąco i lekko pokiwał głową, gdy zgodziła się zastanowić nad kwestią poszukania pomocy u specjalistów.
W gruncie rzeczy, Matthias nie miał pojęcia o tym czym w rzeczywistości zajmuje się jego rozmówczyni, dlatego też zadane przez siebie pytanie uznawał za niewinne, jako przejaw zwykłej, ludzkiej ciekawości.
- W takim razie uprzedź mnie zanim pójdziesz postrzelać, bo nie chciałbym stać się ofiarą pędzącej kuli podczas spaceru poobiedniego.- powiedział, co rzecz jasna miało przesłanie czysto żartobliwe, czego dowodem był śmiech, jaki wydobył się w następstwie z jego ust. Następnie uniósł ręce w geście niewinności, gdy tylko Vitt potwierdziła jego obawy, które skwitowała perskim okiem.
- W takim razie, zaraz przyjdę.- oznajmił i wstał z krzesła. Podniósł oczywiście ze stołu kufel swój i jeżeli Vittoria także wypiła piwo, to także jej. Wprawdzie mógł czekać aż ktoś z pracowników się nimi zainteresuje lub olać noszenie kufli, ale nie było to w jego stylu. Po pierwsze nie chciało mu sie czekać, a po drugie skoro już szedł to nic nie stało na przeszkodzie, by opróżnione naczynia zabrać ze sobą.
Ruszył prosto do baru, gdzie nikim się nie przejmując przywarł do lady i czekał, aż barman zwróci na niego uwagę. Uniósł lekko dłoń, chcąc zaznaczyć swoją obecność, dzięki czemu nie musiał długo czekać. Zamówił dwa piwa, za które od razu zapłacił, a gdy zostały nalane, wrócił do stolika. Postawił jeden kufel przed Vittorią, a drugi przy swoim miejscu i usiadł.
-Voilà.- rzucił wesoło i uniósł swój kufel w geście niemego toastu, po czym upił z niego spory łyk zimnego piwa.
Powrót do góry Go down
Vittoria
Cicha śmierć
Vittoria

Liczba postów : 50
Punkty aktywności : 764
Data dołączenia : 23/09/2019

Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 EmptyPon 20 Lip 2020, 01:09

- Merci. - Zaśmiałam się, kiedy dziennikarz wrócił z piwem. - Postaram się mieć na uwadze postronnych spacerowiczów leśnych.
Było mi jakoś lżej. Nie wiem czy to kwestia alkoholu czy po prostu ludzkiego towarzystwa, ale czułam się całkiem dobrze. Jakbym takiego odpoczynku potrzebowała już dawno.
- Masz rodzinę, Matthiasie? - spytałam cicho, wpatrując się w niego uważnie. - Bo tak się zastanawiam czy w pogoni za wszystkim nie zgubiłam tego, co najważniejsze. Czyli sensu...
Powrót do góry Go down
Matthias
Idealista
Matthias

Liczba postów : 61
Punkty aktywności : 685
Data dołączenia : 13/10/2019

Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 EmptyPon 20 Lip 2020, 12:39

Uśmiechnął się od niej szeroko. Rzeczywiście, w momencie, gdy opowiedziała mu swoich zainteresowaniach, spacery po tutejszym lesie stały się w jego mniemaniu mniej bezpieczne.
- Co za ulga.- westchnął i roześmiał się wesoło. Piwo była smaczne i chłodne. Nad poprzednim rozczulał się na tyle długo, że zdążyło zrobić się cieplejsze i straciło trochę bąbelków. No, ale i tak nie mogło się zmarnować, więc kufel, który wcześniej odnosił był już pusty. Teraz, przy nowym piwie znowu zaspokajał swoje pragnienie, biorąc kolejne dwa łyki.
- Ah, tak. Rodzice zostali w Nowym Jorku.- odpowiedział jej szybko, bo wiedział, że tu nie chodzi o jego rodzinę w tej chwili tylko o nowe przemyślenia jego rozmówczyni.- Wiesz, to zależy co jest najważniejsze akurat dla ciebie. Każdy ma swój własny system wartości.- odpowiedział jej po dwóch sekundach zastanowienia. Nie wiedział co dokładnie miała teraz na myśli, ale miał nadzieję, że choć trochę ją naprowadzi.
Powrót do góry Go down
Vittoria
Cicha śmierć
Vittoria

Liczba postów : 50
Punkty aktywności : 764
Data dołączenia : 23/09/2019

Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 EmptyPią 24 Lip 2020, 00:59

- E tam, rodzice - fuknęłam pod nosem, zamaszyście przesuwając swój kufel, aż nieco piwa rozlało się na grube drewno. - Nie o to mi chodzi, w sensie w moim przypadku mówię dosłownie o jakimś sensie egzystencji... - mówiłam, puszczając kufel i zaczynając bawić się swoimi palcami, patrząc gdzieś w przestrzeń. - A ciebie pytałam, bo naprawdę jestem ciekawa. Jakaś przeszłość? Jakaś partnerka? Partner? Dzieci? Koty? Chcę wiedzieć, kto płakałby za tobą i czy masz kogoś takiego.
Dopiero po chwili dotarło do mnie, jak upiornie mogło zabrzmieć ostatnie zdanie, więc uśmiechnęłam się lekko, ale to chyba tylko pogorszyło sprawę.
Ale prawda była taka, że w świetle obecnych wydarzeń naprawdę już nie wiedziałam, co robić i kto ma rację. Zawsze mówiono mi, że wampiry są złe, najgorsze i powinny zdechnąć już na początku świata. A teraz wszystko mi się miesza i chciałabym być po prostu zwykłym człowiekiem, jak Matthias.
Powrót do góry Go down
Matthias
Idealista
Matthias

Liczba postów : 61
Punkty aktywności : 685
Data dołączenia : 13/10/2019

Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 EmptyPią 24 Lip 2020, 11:31

Otworzył lekko usta i wydobył z siebie nieme "aha", bo dopiero zrozumiał o co chodziło do dziewczynie. Na początku do jej pytania podszedł bardzo prostolinijne, a nawet za bardzo jak na niego. Tak rzadko mówił o sobie, że chyba nie do końca potrafił. Zdecydowanie łatwiej szło mu gawędzenie o różnych ciekawostkach i wypytywanie swojego rozmówcy, takie skrzywienie zawodowe.
- W sumie, to był ktoś taki..- zaczął, ale potrzebował chwili w wzięcie kolejnego łyka piwa nim przystąpił do dalszej części swojej wypowiedzi.- Eva..niesamowita kobieta, bystra, dociekliwa i zawsze mocno zdeterminowana.- uśmiechnął się lekko pod nosem na samo wspomnienie o kobiecie, którą kochał, a może nawet nadal kocha.- Ale też zbyt pochłonięta swoją pracą, by potrafić poświęcić się także innym rzeczom. Jej potrzebna była tylko redakcja i fakty. Pewnie nawet nie odczuła różnicy, kiedy odszedłem.- dodał szybko, próbując przywrócić swoje myślenie na prawidłowy tor. Westchnął i spojrzał w stronę okna odrobinę zamyślony.- W tamtym świecie nie da się żyć, dlatego wyjechałem.- wzruszył ramionami, niby obojętnie i spojrzał znowu na swoją rozmówczynię. Uśmiechnął się do niej niemrawo, rozumiejąc już dlaczego tak niewiele o sobie mówił. W gruncie rzeczy nie miał chyba zbyt wiele do zaoferowania. Zawsze zajmował się ładowaniem swojego mózgu jakimiś informacjami, zamiast zając się życiem. Kiedyś był taki jak Eva, ale totalnie mu się to znudziło. Życie uciekało mu spod nóg, dlatego miał nadzieję, że tak radykalna zmiana coś do niego wniesie.
- A ty? Uważasz ten cały gang za swoją rodzinę?- spytał, by odbić piłeczkę i skupić uwagę na Vitt, a nie na sobie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Bar Vest&est - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Bar Vest&est   Bar Vest&est - Page 14 Empty

Powrót do góry Go down
 
Bar Vest&est
Powrót do góry 
Strona 14 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Venandi :: Gastronomia-
Skocz do: