Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.



 
IndeksIndeks  WydarzeniaWydarzenia  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

 

 Gabinet Noizoru

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
AutorWiadomość
Jacob
Wyuzdany blondasek
Jacob

Liczba postów : 315
Punkty aktywności : 2216
Data dołączenia : 07/04/2019

Gabinet Noizoru - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet Noizoru   Gabinet Noizoru - Page 8 EmptyNie 13 Wrz 2020, 11:54

Jeszcze nie minął dzień, a drugi raz pomyślał o tym samym. Mianowicie, o ludziach, którzy sądzili, że w Jacobie jest jakaś uśpiona dobroć lub potencjał i próbowali się do tego dogrzebać. Gdy rozmawiał z Fili, chłonęła go takim jakim się prezentował. Valkyon za to należał do tego grona, które próbowało dojrzeć w nim światło i wydrzeć na wierzch jakieś rzeczy, w których istnienie sam czarodziej wątpił. Niezwykle zdumiewające były jego pokłady wiary w blondyna. Tak jak teraz, kiedy wyłapał moment i musiał nadepnąć mu na odcisk, wmawiając mu, że on kogoś tu polubił i to ze wzajemnością. Na znak o tym co Parker myślał o tym wszystkim, przewrócił oczami i westchnął od niechcenia.
- Nie. Po prostu robią co do nich należy, zamiast utrudniać wykonywanie zadania.- rzucił, nie zgadzając się oczywiście z opinią Valkyona. Nie daj Boże, jeszcze ktoś będzie chciał się z nim zaprzyjaźniać i przychodzić z życzeniami i kumpelskimi przysługami. Jacob nie zamierzał pozwolić, by ktokolwiek grał na jego emocjach, co to to nie.- Czyli barmaneczka z grupą idzie na cmentarz, a ja ze swoją nad jezioro. Zgoda. Znaleziono tam jakieś ślady, ofiary, dziwne rzeczy, cokolwiek? Czy idziemy tam w ciemno?- odparł, skupiając swoje myśli na przyszłym zadaniu, a nie na jego relacjach z pozostałymi członkami bractwa. O tym zdecydowanie łatwiej było mu myśleć niż o jego kryzysach egzystencjalnych, które dopadały go coraz częściej, zwłaszcza od czasu bitwy na bagnach.
- Gówno mnie obchodzi co ona myślała i chciała. Powinna z tym przyjść do mnie, Phoebe lub Kristen.- burknął, nadal niezadowolony tym, że pominięto go w tej sprawie. Trudno było stwierdzić czy chodziło mu o samą Jane lub Wendigo, czy może o jego naruszoną godność osobistą z powodu zignorowania jego wiedzy i prowadzonych badań.- Ciekawe czy byście się zorientowali gdyby ta cała Estera podała jej truciznę albo uwięziła w tej zbiorowej świadomości.- dodał, próbując w jakimś stopniu uświadomić Rycerza o tym do czego Jacob mógłby się tam przydać. Valkyon był już bardzo doświadczonym łowcom, ale blondyn nie wiedział na ile szeroka jest jego wiedza w dziedzinie magii. O Wendigo w końcu także wiedział niewiele, stąd badania, nad którymi pracował Jacob razem z Kristen. Zastanowił się jeszcze chwilę nad tą sprawą, a potem westchnął lekko zrezygnowany, wiedząc, że czepianie się tego co już się zdarzyło nie miało sensu.- Czyli może dalej się komunikować z nim? Może okazać się przydatna przy dalszych badaniach. Poza tym, Wendigo tamtej czarownicy dalej kręci się po lesie.- stwierdził, choć możliwe, że Kristen zdążyła już o wszystkim poinformować Valkyona.- Powiedz Jane, żeby przyszła do nas na badania. Porównamy nowe wyniki z jej poprzednimi parametrami. Coś mogło się zmienić i może być kluczem do dowiedzenia się więcej.- polecił. Wolał by Rycerz to zrobił, a nie on sam osobiście, bo prawdopodobnie zacząłby od jakiś niemiłych słów. Riposty już kumulowały się w jego myślach i szkoda mu było energii na to, żeby zacząć się z nią kłócić zamiast zacząć ją badać.
Powrót do góry Go down
Valkyon
Smutny rycerz
Valkyon

Liczba postów : 422
Punkty aktywności : 1314
Data dołączenia : 14/03/2019

Gabinet Noizoru - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet Noizoru   Gabinet Noizoru - Page 8 EmptyNie 13 Wrz 2020, 21:55

W moim mniemaniu nie musiałem się niczego dokopywać, po prostu patrzyłem. To co robimy pod presją, gdy mamy niewiele czasu na myślenie, chwile które dzielą nas przed uderzeniem. Drobne gesty czy reakcje nad którymi nie mamy czasu się zastanowić... to one wiele mówią o człowieku. Jacob uratował mi życie... zrobił to mimo że musiał liczyć się z stratą własnego. Nie miał czasu na rozważania i wybrał, nie to co podpowiadał mu rozsądek ale coś zupełnie innego. Sposób w jaki dowodził i traktował innych był odpychający, ale widziałem jak walczył o życie Jane podczas opętania, widziałem też to że jak mógł to chronił swoich podkomendnych. Do wszystkiego dochodził jeszcze jeden fakt o którym wiedziałem, Jake podczas szkolenia i przystępowania do rytuału nie chciał być czarodziejem... chciał być łowcą a to nie zawód który wybiera pierwszy lepszy oprych czy zarozumialec. Robią to ci którzy chcą stawać między bestiami a tymi którzy potrzebują ochrony. Dlatego też z przymrożeniem oka traktowałem opryskliwość blondyna, spodziewałem się że miał swoje powody w byciu takim, a nie innymi nie zamierzałem w to wnikać. Zwłaszcza że najwyraźniej nie tylko ja umiałem go mimo to polubić.
- Niestety... ofiary. Trójka w tym pięciolatka i jej matka. - powiedziałem ponuro i rzuciłem na jego stronę biurka dokumenty.
- Spodziewałem się Kelpi... dziewczynka i jej matka były w opłakanym stanie, Kristen była przy sekcji więc powie ci więcej. Po za tym myśliwy... prawdopodobnie kłusownik. Jego ciało było rozerwane niemal na pół ale po za tym nie tknięte więc mogę nie mieć racji albo bydlak się już nażarł. Po za tym bez większych ciekawostek... ciała znaleźli krótko po sobie nasi z patroli, nie widzieli nic konkretnego i skupili na tym żeby przytargać tu to co zostało z ofiar. To odludzie więc innych świadków nie mamy... Może Tenebris coś wie... nie wiem jakie ma powiązania z ... no cóż, innymi gatunkami ale jeśli możemy wykorzystajmy ten sojusz jak się da. - odpowiedziałem, w papierach były zdjęcia poszarpanych ciał i wyniki sekcji zwłok... a raczej ich resztek bo na pierwszej dwójce zostało trochę skóry, wnętrzności i kości. Myśliwy za to był po prostu rozszarpany ostrymi zębami. Wyjątkowo nieprzyjemna sprawa. Na wybuch czarodzieja co do Jane nic nie powiedziałem chociaż zacisnąłem dłonie w pieści, a moje mięśnie lekko się napięły.
- A co ty byś zrobił gdybyś wiedział? Potrzebowaliśmy kogoś bardziej znającego temat i udało się go znaleźć. A gdyby spróbowała czegokolwiek innego niż pomóc, zatłukł bym ją gołymi rękami. - odpowiedziałem chłodno.
Temat dziewczyny był dla mnie wyjątkowo drażliwy, wiedziałem to już wcześniej chociaż po tym wyjeździe potrzeba aby ją bronić zdecydowanie brała u mnie górę. Już sam fakt że kilkoro naszych proponowało żeby włączyć Jane do misji na cmentarzu czy w lesie mnie irytował i kategorycznie odmówiłem. Na wspomnienie przebadania jej nie mogłem oprzeć się wizji jak robią z niej królika doświadczalnego i krew się we mnie aż gotowała.
- Na razie powinna po tym wszystkim odpocząć. Sądzę że sama nie wie jak to teraz będzie wyglądać... Estera wspominała jedynie że może odczuwać nadal pewien rodzaj wsparcia z jego strony. Jeśli chcesz więcej informacji już to powinieneś iść do źródła. Staruszka ewidentnie miała dla ciebie jakiś interes... - powiedziałem z powrotem opierając się łokciami o blat biurka.
- Nie wiem kim jest... nie do końca pasował mi jakikolwiek układ z nią... był moment że myślałem że jest dawną łowczynią... czarodziejką... ale to nie to. Jeśli mamy wierzyć opowieścią różnych osób to przez ostatnie dwadzieścia... może trzydzieści lat w ogóle się nie zmieniła. Nie jest jednak wampirem... w jej domu jest srebro. Trzeba na nią uważać i cieszyć się póki nie jest przeciwko nam.
Powrót do góry Go down
Jacob
Wyuzdany blondasek
Jacob

Liczba postów : 315
Punkty aktywności : 2216
Data dołączenia : 07/04/2019

Gabinet Noizoru - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet Noizoru   Gabinet Noizoru - Page 8 EmptyNie 13 Wrz 2020, 22:21

Jacob natychmiast sięgnął po teczkę z dokumentacją i zaczął ją przeglądać. Skoro Kristen była już przy sekcji zwłok jej pomoc będzie tym bardziej przydatna. Jacob śmiałby stwierdzić, choć nie na głos, że dziewczyna w dziedzinie patologii i biologii wszelkich stworzeń była lepsza od niego. Czarodziejka wyspecjalizowała się w swojej dziedzinie i była niezastąpiona. Poza tym, nie była też denerwująca, więc współpraca z nią okazywała się przyjemnością. Nie traciła czasu na głupoty tylko zawsze przedstawiała konkretne informacje. Jacob nawet nie słyszał o tym, by kiedykolwiek plotkowała z kimś o pierdołach. Z jej ust najczęściej padały naukowe ciekawostki i informacje.
- Zbadamy sprawę. Być może na miejscu zbrodni będą jakieś ślady sprawcy.- stwierdził, unosząc lekko ramiona. Najłatwiej analizowało mu się pewne sprawy, mając z nimi bezpośredni kontakt. Średnio lubił opierać się na cudzych zapiskach i zdjęciach, bo perspektywa mogła wiele zmienić. Czasami zły kąt ujęcia mógł ukryć istotny szczegół. Nikt nie był też nieomylny, więc mógłby coś pominąć przy swoich badaniach. Kiedy czarodziej mógł coś zobaczyć na własne oczy, porównywał to co widzi z tym co jest w cudzych zapiskach.
Chłodny ton, który wydobył się z gardła Valkyona był czymś nowym dla Jacoba. Zapewne i on nie znał Rycerza z każdej strony, ale jak dotąd bywał cierpliwszy nawet w rozmowach z blondynem. Czarodziej przekręcił lekko głowę na swój charakterystyczny i drapieżny sposób, a zimne tęczówki przyjrzały się badawczo twarzy swojego rozmówcy.
- Znasz to powiedzenie, że "każdy rozumuje na miarę swojego zepsucia"?- zagaił niby od rzeczy w odpowiedzi na chłodny ton Valkyona. Zrobił dwusekundową pauzę, by pozwolić mu na przyswojenie tych słów i zrozumienie ich sensu.- Podawała wam coś do picia, do jedzenia? Sprawdziłeś czy nie jest zatrute? Ile rodzajów trucizn jesteś w stanie odróżnić?- zaczął pędzić z pytaniami, a jego brew unosiła się coraz wyżej w podejrzliwym geście.- Znasz mnie i wiesz, że spodziewam się po innych najgorszego, bo sam nie waham się przed łgarstwem i oszustwem. Ty jesteś tym, który widzi w innych dobro...zastanów się.- odparł zaskakująco spokojnym głosem jak na niego. Brzmiało to tym razem nie jakby się wymądrzał i zadzierał nosa, ale jakby objaśniał coś swojemu godnemu uczniowi paradoksalnie do pozycji z bractwie jakie zajmował on i Valkyon, który w końcu był ich przywódcą. Jacob nawet podczas spotkania w restauracji z wampirami sprawdził czy jego wino nie jest zatrute, choć było to mało prawdopodobne. Sam nie omieszkałby tak fałszywie zaszkodzić komuś, jeśli by tego bardzo pragnął. Nie był tak honorowy jak Valkyon, który opowiadał się na uczciwością i dobrocią w czystej postaci.
- Coś sporo wiesz o tym jak ona się teraz czuje..- mruknął i trudno było określić co dokładnie kryje się za jego słowami. Brzmiały one bardzo niejednoznacznie.- Czy jest jeszcze coś co wiesz tylko ty i ona w tej sprawie?- dopytał po chwili, co chyba było uzupełnieniem dla jego podejrzliwości.- Coś się zmieniło u niej fizycznie? Jeśli miałbym pytać u źródła to właśnie u Jane. Nie będziemy przecież jej kroić na kawałki, ale skąd możesz wiedzieć czy skład jej krwi nie będzie teraz bardziej zbliżony do krwi Wendigo? Pracuję teraz z Kristen nad czymś bardzo ciekawym co może być kluczem dla leczenia rannych łowców. Spójrz czasem w lustro i zastanów się co by było, gdyby zamiast tych blizn rany zagoiły się, dajmy na to, w kilka sekund.- zasugerował. Pomijał już fakt, że badania były standardową procedurą po tym jak łowcy wracali ranni z pola walki. Trzeba było zapobiegać jakimś durnym urazom wewnętrznym, które niedostrzeżone mogłyby doprowadzić do ich śmierci. Nie mieli pewności czy mózg Jane nie został uszkodzony przez tamte czary.
- Ale cóż...w porządku. Udam się do Estery i może chociaż ona wniesie coś pożytecznego do tej sprawy.- stwierdził, nie mogąc się powstrzymać od tej uszczypliwości i złośliwości w głosie.
Powrót do góry Go down
Valkyon
Smutny rycerz
Valkyon

Liczba postów : 422
Punkty aktywności : 1314
Data dołączenia : 14/03/2019

Gabinet Noizoru - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet Noizoru   Gabinet Noizoru - Page 8 EmptyNie 13 Wrz 2020, 22:58

Przytaknąłem ruchem głowy kiedy chłopak oficjalnie oznajmił że zajmie się sprawą.
- Powiem reszcie że ma się z tobą skontaktować, chyba że sam pójdziesz do prosektorium. Tam na pewno znajdziesz Kristen i dogadacie się gdzie i kiedy. - odpowiedziałem.
Co do Jane, nie mogłem teraz zapomnieć naszej rozmowy przy kominku zaraz po tym kiedy przyniosłem ją do domku zmarzniętą i zmęczoną. Nie rozmawialiśmy później podczas naszego pobytu w Fostern więcej o tym co się wydarzyło podczas jej konfrontacji z wendigo jednak dziewczyna jak by odrobinę współczuła tym stworzeniom. Zwłaszcza po spotkaniu Amayi... był moment kiedy chciałem zabronić dalszych testów na tym gatunku. Mimo że Jane nie poprosiła mnie ostatecznie o to, byłem gotowy to zrobić. Teraz czułem się podobnie, tłumaczenie Jacob'a naprawdę do mnie docierało i jedynym argumentem jaki stawał mi na przeszkodzie było to jak czuła by się Jane. Przyszła z tym problemem do mnie... Więc nie chciałem nikogo innego angażować, nie chciałem żeby czuła jakikolwiek dyskomfort, w końcu miała tego już aż nad to. Pomimo że nie raz i nie dwa w czasie w którym siedzieliśmy w tym nieszczęsnym domku myślałem o tym jak żałuję że jesteśmy z Esterom sami... to nie, nie było szansy na to żeby poprosić o pomoc Jacob'a. Najpierw dla dobra Jane, a później przez ponaglenia Estery. Za nim jednak zacząłem wyjaśniać to dalej w miarę spokojnie jak na to co czułem, on kontynuował. Wstałem z fotela opierając się rękami o swoje biurko dzięki czemu mogłem patrzyć na blondyna z góry, wydawał mi się przez to mniejszy.
- Wystarczy. Jak do tej pory nie dostałem od ciebie odpowiedzi na propozycję którą ci zgłosiłem. Nie jesteś rycerzem, nie jesteś przywódcą bractwa. To ja podejmuje decyzję i ponoszę ich konsekwencję. Zadecydowałem i nic tego nie zmieni, Jane przeszła już dość i nie pozwolę jej teraz męczyć. To nie królik doświadczalny! Jeśli uznamy że jest coś jeszcze z naszych tajemnic które możesz poznać nie omieszkamy cię poinformować na razie masz tyle. Czy wyraziłem się dość jasno? - warknąłem i odsunąłem się od biurka.
Nie zwykłem tak załatwiać spraw... jednak Jane była w tym momencie moim priorytetem. Podszedłem do okna stając do czarodzieja tyłem. W odbiciu widziałem swoją twarz i to co stało się z moim okiem.
- Jak na razie Estera miała dla nas znacznie więcej niż domysły i kolejne badania, więc może faktycznie wizyta u niej dobrze ci zrobi.
Powrót do góry Go down
Jacob
Wyuzdany blondasek
Jacob

Liczba postów : 315
Punkty aktywności : 2216
Data dołączenia : 07/04/2019

Gabinet Noizoru - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet Noizoru   Gabinet Noizoru - Page 8 EmptyNie 13 Wrz 2020, 23:15

Jacob był w stanie w pewnym sensie zrozumieć troskę Valkyona. W pewnym sensie, ponieważ sam dotychczas się o nikogo tak nie troszczył, no poza jego siostrą, ale nawet ją potrafił po pijaku wyrzucić z domu. Wiedział po prostu, że Rycerzy był tym typem przywódcy, który sporo się martwił i współczuł swoim podopiecznym. Mimo to i tak jego zachowanie było co najmniej zdumiewające. Na ogół rozważał słowa czarodzieja i zastanawiał się nad tym czy przypadkiem nie ma on racji. Tym razem było inaczej. Zachowywał się jakby zupełnie go nie słuchał i nie docierał do niego sens jego słów. Wyglądało to jakby był zaprogramowany na odmowę w tej kwestii i Jacob widział to coraz wyraźniej. Wystarczyło ocenić niecodzienny ton głosu Valkyona, by to zrozumieć.
Kącik ust czarodzieja unosił się coraz wyżej z każdym kolejnym słowem wyrzuconym z ust Rycerza. Było w tym wyrazie coś cwaniackiego, jakby czytał coś między wierszami i dorabiał jednocześnie na to wszystko własną teorię. Wzdrygnął lekko rozbawiony słysząc jak Valkyon powołał się na swoją pozycję w bractwie co także było nowością. O dziwo, Jacob nie śmiał tego skomentować, a zamiast tego pozwalał Rycerzowi wyrzucić z siebie tą frustrację tajemniczego pochodzenia, do której czarodziej także dorabiał sobie teorię.
- Jak słońce.- odparł podejrzanie spokojnym głosem, mrużąc jednocześnie oczy. Parker wiedział, że i tak postąpi tak jak mu się spodoba, a w głowie nawet układał już plan jak zrealizować własną wizję. To nie byłby pierwszy raz kiedy by nie posłuchał rozkazów lub działałby po swojemu. Jak dotąd mu się to opłacało. Zatem pozwolił Valkyonowi myśleć, że udało mu się doprowadzić Jacoba do porządku. Czarodzieja kusiło by powołać się na różne dolegliwości i schorzenia mózgu, którymi mógłby wystraszyć swojego przełożonego. Być może by to zadziałało, ale blondyn odnalazł lepszą zabawę w tradycyjnym działaniu za cudzymi plecami. Dzięki temu nawet czuł, że wraca do siebie i odzyskuje swój życiowy wigor.
- Jeszcze jakieś rozkazy Rycerzu?- zapytał na koniec sztucznie oficjalnym tonem, prostując się jednocześnie na fotelu. Bawiła go ta odmieniona postawa u Valkyona, który nagle zaczął przypominać o swojej pozycji i wytykać Jacobowi jego. Odnosił jednak wrażenie, że Rycerz sam w pewnym momencie zrozumie co tu się właśnie wydarzyło. Parker, w drodze wyjątku, postanowił zostawić go samego z przemyśleniami na temat tej rozmowy. Sądził, że potok myśli dostatecznie go dopadnie bez dodatkowych uszczypliwości z jego strony. Na każdy tekst czarodzieja reagowałby kontratakiem bez zastanowienia. Być może i zmiana w zachowaniu Jacoba da mu coś do myślenia.
Powrót do góry Go down
Valkyon
Smutny rycerz
Valkyon

Liczba postów : 422
Punkty aktywności : 1314
Data dołączenia : 14/03/2019

Gabinet Noizoru - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet Noizoru   Gabinet Noizoru - Page 8 EmptyNie 13 Wrz 2020, 23:49

Faktycznie, normalnie zawsze słuchałem osób wokół mnie. Niezależnie jak długi mieli staż i jaką mieli pozycję, każdy w końcu mógł mieć ciekawy pomysł prawda? Gdybym nie słuchał w ten sposób wszystkich pomysłów to być może dalej mieli byśmy na karku stado wendigo, a nie jednego i problemy po opętaniu. Rady Jacob'a ceniłem sobie szczególnie z prostej przyczyny, nie bał się mówić tego co szczerze myślał. Spodziewałem się że tym razem jest podobnie, powinienem był go posłuchać ale za główny cel postawiłem sobie ochronę Jane, bez względu na wszystko. Byłem gotowy na kontratak z jego strony, gotowy żeby brnąć w to dalej i ostatecznie nawet wyrzucić go z swojego gabinetu. Pewnie gdybym stał przodem do niego zrozumiał bym szybciej że nie nadejdzie. A tak... odwróciłem się dopiero kiedy przyznał mi rację o ile tak można to nazwać. Spodziewałem się że zrobił to tylko dla świętego spokoju, jego ostatnie słowa tylko to potwierdziły. Dały mi jednak też do myślenia... Wtedy w Fostern czułem się podobnie. Ten niepokój gdy zdałem sobie sprawę jak na jedno skinienie dziewczyny dostosowywałem się do jej woli. Teraz było podobnie ale jednak nieco inaczej, działo się dokładnie to czego się obawiałem, byłem impulsywny i stawiałem dobro Jane nad bractwo. Oczywiście teraz byłem już stracony, nie umiał bym jej unikać czy udawać że nic się nie wydarzyło, pozostawało mi próbować się kontrolować. Wziąłem głęboki wdech i na chwilę przymknąłem oczy.
- Wybacz Jake... nie powinienem był tak reagować. Nie zmienię jednak zdania, kwestia Jane nie podlega jakiejkolwiek dyskusji. Za dużo już przeszła... koniec tematu wendigo dla niej. - odparłem jednak stanowczo.
- To wszystko... w razie czego wiesz gdzie mnie znaleźć. Uważajcie przy tym jeziorze.
Powrót do góry Go down
Jacob
Wyuzdany blondasek
Jacob

Liczba postów : 315
Punkty aktywności : 2216
Data dołączenia : 07/04/2019

Gabinet Noizoru - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet Noizoru   Gabinet Noizoru - Page 8 EmptyPon 14 Wrz 2020, 09:52

Jacoba osąd zazwyczaj jest niezbyt trafny, ale on i tak był pewien swojego. Niekiedy dawał się ponosić własnym ambicjom i wpojonym teoriom, ale w wielu sytuacjach wiedział też, kiedy powinien zmienić taktykę. Tego dnia był trzeźwy, więc tym łatwiej kontrolowało mu się tą rozmowę i własne emocje. Nie mógł tego samego powiedzieć o swoim przełożonym, który z niewiadomych przyczyn nie przyjmował, usprawiedliwiając to tym, że Jane musiała odpocząć. Było to śmieszne i niedorzeczne, ale Jacob ze swoim skrzywieniem psychicznym uznał, że jeśli rzeczywiście coś stanie się w tym czasie łowczyni, będzie mógł się obnosić z tym, że miał rację. Było to niezwykle samolubne i egoistyczne z jego strony, skoro podbudowanie własnego ego było ważniejsze niż uświadomienie Valkyona o różnych alternatywach. Z drugiej strony, nie zamierzał rezygnować, a jedynie nie informować Rycerza o wszystkim. Jak to mawiają.."im mniej wiesz, tym lepiej śpisz".
- Oh, mnie przepraszać nie musisz. W tej sprawie w końcu nie chodzi o moje zdrowie..- westchnął niby beztrosko i wstał. Przeciągnął się leniwie, jakby w ogóle nie był przejęty tą rozmową. Wystarczyło mu, że uprzedził Valkyona i poczęstował go na koniec niepokojącą sugestią. Nie jego wina, że odpoczynek Jane był ważniejszy od skontrolowania jej stanu zdrowotnego. Kto wie, może życie łowcy nie było dla niej?
- W takim razie, na mnie pora.- oznajmił, gdy upewnił się, że to już koniec rozkazów. Udał się w kierunku drzwi, ale zanim jeszcze wyszedł, zasalutował teatralnie Valkyonowi i posłał mu sztuczny uśmieszek. Gdy tylko zniknął za drzwiami, poszedł wykonywać swoje obowiązki.

zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Gabinet Noizoru - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet Noizoru   Gabinet Noizoru - Page 8 Empty

Powrót do góry Go down
 
Gabinet Noizoru
Powrót do góry 
Strona 8 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Przedmieścia Venandi :: Wzgórze wschodnie :: Skrzydło Zachodnie-
Skocz do: