Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.



 
IndeksIndeks  WydarzeniaWydarzenia  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

 

 Jezioro Lamoka

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Nathaniel
Szef wszystkich szefów
Nathaniel

Liczba postów : 244
Punkty aktywności : 995
Data dołączenia : 11/03/2019

Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka EmptyWto 12 Mar 2019, 16:39

Jezioro Lamoka Forest10Bardzo duże zarośnięte trawami jezioro, za nim przyszła woda prawdopodobnie była tutaj leśna polana. Nie jest tutaj głęboko jednak mówi się że w jeziorku żyje jakieś stworzenie porywające w nocy inne. Nawet kaczki czy łabędzie gdy słońce chyli się ku zachodowi opuszczają tafle wody chowając się w gniazdach w wysokich trawach.


Ostatnio zmieniony przez Nathaniel dnia Pią 12 Kwi 2019, 22:16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Margarita
Wichrzycielka
Margarita

Liczba postów : 9
Punkty aktywności : 549
Data dołączenia : 06/04/2019

Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka EmptyNie 07 Kwi 2019, 16:46

Słońce wstało, oświetlając pokój i szaroniebieskie oczy, które już od dawna były szeroko otwarte. Margarita czuła, że chandra nie da jej spać jeszcze przez kilka dni. Uczucie beznadziejności towarzyszyło dziewczynie już od tygodnia.
Kolejny poranek bohaterka mogła zaliczyć do okropnej rutyny. Po porannej toalecie, Marge zażyła dwie białe tabletki, mające uśmierzyć ból, który prawdopodobnie wcale nie nadejdzie. Następnie rozczesała swoje długie, złote włosy i ubrała uniform. Zapowiadał się ciężki dzień w pracy. Sobota należała do najbardziej obleganych dni i na samą myśl dziewczyna czuła się wykończona. Postanowiła zmusić się do pozytywnego myślenia oraz nałożyć na swoją twarz ten przyjemny uśmiech, za który szef zawsze ją chwalił.
Praca była ważna w życiu Goddrie. Można pokusić się o stwierdzenie, iż nadawała sens jej egzystencji. Margarita oprócz niej nie miała nic. Rodzina i przyjaciele to pojęcia, które nie posiadały miejsca w jej słowniku. Już dawno odcięła się od bliskich, minęło kilkanaście miesięcy, a ona nadal nie żałowała tego wyboru. Niestety w nowym mieście nie miała osób, które zajęłyby jej czas, a przesiadywanie całymi dniami w pustym domu przyprawiało ją o smutek, żal i złość na samą siebie. Dlatego praca zdawała się być nie tylko najlepszą, ale jedyną opcją, by nie zwariować.
Sobotni dzień minął szybko, a restauracja nie była tak bardzo zatłoczona jak Marge się spodziewała. Westchnęła z ulgą przecierając dokładnie ostatni stolik, a potem wróciła do domu i położyła się na łóżku. Jutro miała wolne, toteż postanowiła, że dziś pójdzie pobiegać. Już dawno nie podjęła żadnej aktywności fizycznej.
Wzięła zimny prysznic, przebrała się w legginsy, białą bluzkę i buty do biegania. Związała włosy w kucyka, a potem spojrzała w lustro. Chwilę patrzyła na swoją twarz. W pewnym momencie zwróciła uwagę na usta, które były lekko pokaleczone od ciągłego ich przygryzania. Wcześniej nie zauważyła tych ran. Goddrie nachyliła się lekko w stronę odbicia. Położyła na dolnej wardze kciuk i lekko nim przejechała po całej długości ust, czując lekki ból. Wzruszyła ramionami i założyła słuchawki na uszy.
Gdy tylko wyszła z domu zaczęła biec. Nie był to trucht, biegła jakby przed kimś uciekała… Po kilku minutach zwolniła i w średnim tempie podążała w stronę jeziora. Pomimo tego, że się ściemniało, dziewczyna czuła, iż mrok wyzwala w niej pewną dzikość.
Powrót do góry Go down
Gwynbleidd
Biały wilk
Gwynbleidd

Liczba postów : 7
Punkty aktywności : 548
Data dołączenia : 03/04/2019

Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka EmptyNie 07 Kwi 2019, 17:35

Ból egzystencjalny to pojęcie względne, Gwyn już od dawna przestał się przejmować tym co było czy tym co ma nadejść, żył z dnia na dzień a raczej z nocy na noc, bo jako wampir nie mógł wychodzić na światło słoneczne. Będzie musiał to zapewne zmienić w przyszłości, jako że w dzień musiał przebywać zamknięty w czterech ścianach,  a on nie lubił takiego życia. Żył tak jednak już 180 lat i mogłoby się wydawać, że przyzwyczaił się do bycia tym.. innym?
Jego dawne życie uleciało, nawet nie korzystał ze swojego prawdziwego imienia, przywdział zupełnie inne, które spodobało mu się tylko dlatego, że po części czuł się niczym taki osamotniony wilk, a raczej czuł się bestią w ludzkiej skórze. Niektórzy już uciekali na jego widok, przyzwyczaił się do tego bo czasami dawało mu to chorą satysfakcję a ta była tutaj najlepsza, nieprawdaż? W ten sposób czasami podnosiło się jego ego, to cholerne ego, które w pewien sposób jeszcze go trzymało przy życiu. Dzisiejszego wieczoru koniecznie musiał wyjść ze swoich czterech ścian i kiedy już zaczynało się ściemniać ten ruszył przed siebie, a raczej ruszył w stronę jednego z miejsc gdzie czuł się najlepiej, bo przecież nie ma nic lepszego od szumu wody i światła księżyca, prawda? Gwyn mimo swojego paskudnego charakteru potrafił dostrzec okoliczne piękno, a według niego piękno było w tej cholernej naturze dookoła, nawet wziął ze sobą aparat mimo że był prawie pewny, że go dzisiaj nie użyje. Jednak lepiej dmuchać na zimne bo nie wiadomo kiedy prawdziwe piękno się objawi, prawda? Wyczuł, że nie jest tutaj sam dla wampira było to bardzo łatwe, zwłaszcza gdy zew krwi był wręcz piorunujący, zwłaszcza tej świeżej krwi pochodzącej z szyi młodych dziewcząt, chyba najbardziej ulubionego rodzaju pożywienia jakie mógłby sobie zamarzyć. Kiedy znalazł się bliżej jeziora postanowił stąpać bardziej uważnie, jego kroki były bardziej wyważone, a spojrzenie czujne, czasami czuł się tak jakby polował na jakąś cholerną zwierzynę, a nie chciał jej przecież spłoszyć. Tęsknił za czasami swojego dzieciństwa, gdy ojciec zabierał go na polowania do okolicznego lasu, teraz to on był takim drapieźnikiem, który czai się w ciemności. Zatrzymał się kiedy dostrzegł złote włosy kobiety, która podążała w kierunku jeziora, na moment zatrzymał się w cieniu pobliskich drzew, na szczęście nauczył się jak ma ukrywać się w okolicznych lasach czy w ciemnościach a czarne ubrania, które nosił na pewno mu w tym pomagały. Problemem były tylko jego białe włosy i blada niczym u trupa cera, tak bardzo charakterystyczna dla niego. Na moment wstrzymał oddech delikatnie przekrzywiając głowę na bok, kiedy kobiet minęła go zaledwie o parę kroków. Nie mogła go usłyszeć, zresztą miała słuchawki na uszach.
Kiedy ta przystanęła koło jeziora, ten ruszył wolnym krokiem w jej kierunku, błyskając swoimi dwukolorowymi oczami, gdyby dziewczyna spojrzała w lewą stronę zobaczyła by jego, gdyby spojrzała w prawo zobaczyłaby rosłego czarnego psa (łudząco przypominającego wilka), który na ugiętych łapach powoli się ku niej zbliżał. W ciemności mogła dostrzec tylko ślepie, jedno czerwone, które łypało w jej kierunku bo drugie czarne zlewało się z sierścią zwierzaka.
Powrót do góry Go down
Margarita
Wichrzycielka
Margarita

Liczba postów : 9
Punkty aktywności : 549
Data dołączenia : 06/04/2019

Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka EmptyNie 07 Kwi 2019, 20:28

Rzeczywiście nie zauważyła nikogo, gdy biegła w stronę jeziora, które zdawało się emanować jakąś mistyczną energią. Może to przez zdolności wampira do kamuflażu, a może przez ignorancję dziewczyny. Margarita skupiała swoją uwagę na melodii, jaka płynęła z jej słuchawek oraz na naturze, która znajdowała się przed nią. W pochmurnym, brudnym Londynie nie miała okazji do chodzenia po lasach czy odwiedzania jezior. Goddrie’owie preferowali miejski tryb życia- relaks w czasie zakupów, pójście do SPA czy imprezy dla ludzi z podobnych sfer, aby wspólnie pławić się w bogactwie, intrygach i rywalizacji. To podnosiło adrenalinę zwłaszcza w żyłach próżnej matki dziewczęcia. Na samą myśl o rodzicielce, Marge wzdrygnęła się. Do jej głowy napłynęły wspomnienia, o których tak bardzo chciała zapomnieć. Pojawiły się wszystkie spojrzenia Caroline, jej gorzkie słowa, faworyzowanie głupiego, rozwydrzonego brata blondynki.
Margarita zacisnęła ręce w pięści, wbijając sobie paznokcie w dłoń. Fizyczny ból przegonił to psychiczne cierpienie, które rozrywało kolejną bliznę na powierzchni duszy dziewczęcia. Tak bardzo chciała zapomnieć, więc dlaczego po prostu nie mogła tego zrobić? Nie rozumiała, w jakim celu te wspomnienia muszą być zachowane w jej głowie. Na wieczne tortury?  Dlaczego dopadały ją w momentach, kiedy czuła się najbardziej spokojna, zrelaksowana? Przecież to sprawiało, iż budziła się w niej okropna niechęć do spania, samotnych spacerów czy długich kąpieli. Odrazę kierowała na czynności, które choć przez chwilę pozwalały jej odpocząć, odpocząć od rzeczywistości.
Goddrie przystanęła koło jeziora, patrząc z zaciekawieniem na jego powierzchnię. Kilka dni temu podsłuchała rozmowę tubylców o tym, że w jeziorze żyje stworzenie, które porywa inne istoty. Uśmiechnęła się pod nosem na myśli, iż ktokolwiek mógłby uwierzyć w taki absurd. Potwór porywający zwierzęta? Przecież to głupie. Dziewczę uważało, że w XXI wieku nikt nie powinien wierzyć w bajki o monstrach. Nauka wykluczała istnienie Boga, a co dopiero wróżek czy wilkołaków. Na samą myśl Margarita pokręciła głową w geście litości nad tymi wszystkimi łatwowiernymi głupcami.
Kiedy do jej uszu dobiegły pierwsze dźwięki IX symfonii Beethovena, dziewczyna z zadowoleniem wzięła głęboki wdech i wydech. Ułożyła swoje ręce wzdłuż ciała, spoglądając na wodę. Czuła, iż powoli uspokaja się po nieproszonej fali wspomnień. Powietrze delikatnie pieściło jej okaleczone usta, a nieświadoma nadchodzącego niebezpieczeństwa Marge zamknęła oczy. Zefir i melodia wprowadziły ją w dziwny stan, odczuwała osobliwą błogość, zupełnie jakby była zwieszona między swoimi ludzkimi problemami a jakąś nieznaną dotąd sferą… A może to po prostu cisza przed burzą, która miała nadejść.
Niespodziewanie, jakby ostrzeżona przez podświadomość, Margarita otworzyła ślepia i spojrzała w prawą stronę. Nie chciała wierzyć w to, co zobaczyła. Instynkt samozachowawczy kazał jej uciekać, jednakże ona nie potrafiła wprawić swoich mięśni w ruch. Dopiero po chwili zaczęła się powoli cofać, tak że nieświadomie zbliżała się do mężczyzny, który znajdował się po drugiej stronie. Melodia w słuchawkach przyśpieszyła, podnosząc strach w ciele młódki. Wydawało jej się, iż słyszy własne serce głośniej niż muzykę. Czerwień, która wyrywała się z ciemności sprawiała, że Goddrie nie mogła się skupić. Szybki, płytki oddech sygnalizował rosnący poziom stresu, a łzy w jej oczach strach, który zatruł zdrowe myślenie blondynki. Marge zaczęła żałować, iż nie wzięła ze sobą pistoletu, chociaż w tym momencie nawet nie była pewna czy strach pozwoliłby dziewczęciu pociągnąć za spust.
Powrót do góry Go down
Gwynbleidd
Biały wilk
Gwynbleidd

Liczba postów : 7
Punkty aktywności : 548
Data dołączenia : 03/04/2019

Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka EmptyPon 08 Kwi 2019, 13:20

To dobrze dla niego, że nikogo nie zauważyła, w ten sposób on mógł się zbliżyć dostatecznie, żeby ujrzeć jej profil skąpany w delikatnym świetle księżyca. On także nie miał zbyt ciekawych wspomnień związanych ze swoją rodziną, głównie przez ojca, który był bardzo wymagający no i przez matkę, która wolała byc kurwą niż zajmować się swoim synem. Jednak nie narzekał, bo to w pewien sposób ukształtowało jego charakter, spowodowało że ten stał się tym czym jest teraz. Lubił swoje życie takie jakie jest teraz głównie dlatego, że czasami czuł się wręcz nie do pokonania a zwłaszcza w starciu z ludźmi. Łowcy w pewien sposób także mu nie zagrażali bo starał się ich unikać jak najbardziej, był człowiekiem, który potrafił się dobrze skradać, te wycieczki w dzieciństwie na polowania na pewno dużo pomogły.
Mógł tak stać i tylko na nią patrzeć, zwłaszcza gdy dziewczyna nie miała pojęcia, że zaledwie parę kroków od niej czai się wampir, osoba, która nie miałaby żadnych oporów, żeby zatopić kły w jej szyi. jednak coś nie kazało mu tego robić, gdy na nią patrzył to ta łudząco przypominała mu pewną kobietę, utraconą miłość.. Dlatego nie robił nic, kiedy ta wpatrywała się w taflę rzeki, mógł tylko stać i patrzeć przekrzywiając delikatnie głowę na bok. Jego oddech był spokojny, przez co ta na pewno nie mogła go wyczuć, mogła jedynie mieć wrażenie, że ktoś tutaj jest i się.. patrzy. Nie miał żadnych oporów do tego, bo jako fotograf musiał mieć sprawne oko. Zamiłowaniem do tego zaraziła go właśnie jego żona, która zginęła ponad 100 lat temu nie wydając jednak na świat ich potomka, może to lepiej? Nie chciałby, żeby dziecko stało się takim potworem jak jego ojciec. Do jego uszu dobiegała muzyka z jej słuchawek, nie słyszał może jej bardzo dobrze, ale była wyczuwalna dla jego wampirzych uszów. Delikatnie przymknął oczy praktycznie w tym samym momencie co kobieta, otworzył je dopiero gdy usłyszał przyspieszone bicie jej serca. Wiedział, że jego pies lubił skradać się do jego ofiar; on wszystko uznawał za ofiare, wystarczyło tylko że oddycha i się rusza. Taki już był.. ten jego sierściuch, który na lekko ugiętych łapach patrzył prosto w oczy blondynki czekając jednak na polecenie ze strony właściciela.
Gwyn uczynił pare kroków do przodu, tak że ciało dziewczyny o mało co nie zetknęło się z jego ciałem, mogła poczuć jego oddech na swojej szyi. Nader niezręczne..
- Nie rób gwałtownych ruchów, jest na to cholernie wyczulony - wyrzekł, niskim i przede wszystkim ochrypłym głosem, nachylając się nad nią delikatnie. Kącik ust mężczyzny zadrgał lekko, kiedy rzucił spojrzenie w kierunku swojego czworonożnego przyjaciela; zawsze gdy ktoś wykonywał gwałtowne ruchy w kierunku wampira ten rzucał się i rozszarpywał gardło. Nie chciał tego jednak dla kobiety.
- Zostaw - krótkie słowo wypowiedziane w innym języku z gardłowym akcentem, który na pewno mógł przypomnieć jej język francuski (o ile kiedykolwiek miała z nim styczność) wyrwał się z gardła wampira, a bestia, która szczerzyła w jej stronę kły mimowolnie usiadła na zadzie wlepiając w nią dwukolorwe ślepia jakby z oczekiwaniem.
Powrót do góry Go down
Margarita
Wichrzycielka
Margarita

Liczba postów : 9
Punkty aktywności : 549
Data dołączenia : 06/04/2019

Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka EmptyPon 08 Kwi 2019, 18:12

Margaritę zdziwiło jak szybko ze stanu błogości i relaksu przeobraziła swoją postawę w żałosną próbę uchronienia się przed atakiem. Długie palce dziewczęcia lekko trzęsły się, a źrenice rozszerzyły, sygnalizując wzrost adrenaliny we krwi. Czy zamierzała rzucić się do ucieczki? Sama nie wiedziała, nie potrafiła zebrać myśli. W pewnym momencie przygryzła poranioną wargę, czując nieprzyjemny ból i dopiero po chwili zdała sobie sprawę jak nieznaczna jest to boleść w porównaniu do rozszarpania przez wielkie zwierzę.
Stwierdzenie, iż Margarita nie lubi psów jest z pewnością eufemizmem. Dziewczę najzwyczajniej brzydzi się oraz niesamowicie boi czworonogów, które dla wielu innych ludzi są najlepszymi kompanami. Co ciekawe, jej olbrzymia niechęć nie wzięła się z żadnej traumy lub przykrych doświadczeń. Odraza do zwierząt została Marge wpojona przez matkę, która nie chciała nawet słyszeć o tym, że dzieci pragną mieć w domu jakieś stworzenia. Uczono ją, iż psy przenoszą brud, choroby i potrafią być niezwykle agresywne, a teraz… Teraz była świadkiem tego, że jej okropna matka kolejny raz miała rację.
Gdy bestia pokazała swoje kły, Goddrie wyszarpnęła słuchawki z uszu i automatycznie spojrzała na buty, bojąc się oderwać od nich wzrok. Po policzkach blondynki spłynęły słone łzy. Słyszała, że nie powinno się patrzeć w ślepia niespokojnych zwierząt, ponieważ może to pobudzać ich agresję. Możliwe jednak, iż po prostu strach był tak silny, że dziewczę nie było w stanie sprawnie kierować swoim ciałem. Tak czy owak, znajdowanie w ekstremalnych sytuacjach jakiś, trafnych lub nie, rozwiązań zawsze daje nadzieję na przetrwanie, a sparaliżowana młódka potrzebowała teraz mocnej motywacji, aby uwierzyć, iż wyjdzie z tego w jednym kawałku.
Niespodziewanie poczuła na swojej nagiej, bladej szyi czyjś oddech, a potem usłyszała ochrypły głos. Przerażona już do granic możliwości, lekko odwróciła głowę, starając się przestrzegać otrzymanej porady. Nie przyjrzała się dokładnie nieznajomemu, ponieważ kroczące niebezpieczeństwo zajmowało całą jej uwagę. Gdy już była gotowa odegrać rolę damy w opresji, która spotkała swojego wybawiciela, coś ją zatrzymało. Dopiero wtedy do niej doszło, iż obcy jest właścicielem tej wstrętnej bestii.  
Margarita zaczęła dusić w sobie, wyrywający się z głębi jej duszy, krzyk. Stała na pozór spokojnie, dopóki mężczyzna się nie odezwał. Jej głowa, a potem ciało powoli odwróciło się w jego stronę. Następnie Marge zrobiła kilka kroków w bok, aby zwiększyć między nimi odległość. Znała francuski, ale wtenczas skupiła się bardziej na osobliwej aparycji nieznajomego niż na tym, co powiedział.
Białe włosy, alabastrowa skóra i… Te oczy. Goddrie zmarszczyła brwi, wpatrując się przez dłuższą chwilę w jego ślepia zanim zdała sobie sprawę, iż zachowuje się niebywale niegrzecznie. Wtedy znowu jej wzrok powędrował ku zwierzęciu.
Miała ochotę zacząć biec przed siebie, jak najdalej od tego miejsca, ale jeszcze nie oswobodziła się z więzów strachu.  Przekleństwa w stronę niesprawiedliwego losu wypełniły jej myśli. Nie wiedziała, co ma powiedzieć, ba, nie chciała nic mówić. Marzyła, aby wrócić bezpiecznie do domu.
Kiedy poczuła, że powoli się uspokaja, to znów zerknęła na trupiobladego przybysza. Prawą dłonią wytarła z lica pozostałości po wcześniejszym płaczu i rzuciła oskarżycielskie spojrzenie w stronę mężczyzny. Nietrudno się domyślić, iż uważała, że on jest winien temu, w jakim stanie się teraz znalazła. Można nawet powiedzieć, że oczekiwała przeprosin.
Powrót do góry Go down
Gwynbleidd
Biały wilk
Gwynbleidd

Liczba postów : 7
Punkty aktywności : 548
Data dołączenia : 03/04/2019

Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka EmptyNie 14 Kwi 2019, 13:07

Kiedy stajesz oko w oko z bestią jedyne o czym myślisz to to, żeby utrzymać się przy życiu, akurat nieświadoma Margaret stanęła przed taką bestią nie wiedząc jednak, że ta prawdziwa czyha za heh plecami pod postacią jakby można było przypuszczać starszego mężczyzny. Jednak czasami wygląd bywa mylny, zwłaszcza jeśli chodziło o niego, bo owszem nie był on młodej daty, ale jego ciało trzymało się znakomicie w porównaniu do wieku jaki faktycznie posiadał. Istnieją byty, które żyją nawet dłużej niż on, bo ten nawet nie sięgnął dwustu lat swojej egzystencji. Jego oczy nie odrywały się od twarzy przerażonej dziewczyny, można by nawet powiedzieć, że wręcz przenikał ją wzrokiem jakby chciał zajrzeć prosto w zakamarki jej duszy. Niektórzy nazywali go po prostu Białym Wilkiem, ale czy diabeł bardziej by do niego pasował? Był pomiotem szatana i zdawał sobie z tego sprawę, pomiotem, który ma swoje zasady, swoje reguły których się dzielnie trzyma. Przez moment dziewczyna była obserwowana przez dwie pary oczu, paradoksem był fakt, że te obie pary były wręcz nienaturalne. Rozległ się cichy szelest trawy, kiedy rosły pies, który na pewno dorównywał wzrostem okolicznym wilkom ruszył powoli w jej stronę, ani na moment nie spuszczając oczu z jej postury jakby zastanawiał się gdzie ma ugryźć, żeby zadać największy ból. Szedł z wysoko uniesionym pyskiem, jakby to on tutaj dyktował warunki, można by powiedzieć że wyniósł sporo lekcji od swojego pana, który nadal nie zmienił położenia tylko wpatrywał się w dziewczynę.
Przypominała mu kogoś. Kogoś kogo utracił wiele lat temu, a obrączka, która tkwiła na jego palcu była tylko nieznośną przypominajką tamtych czasów. Nie miał jednak odwagi jej zdjąć, tak jakby bał się, że wraz z nią ulecą z niego wszelkie uczucia, które żywił wobec tej osoby. Otrząsnął się z zamyślenia akurat w momencie gdy jego spojrzenie spotkało się ze wzrokiem dziewczyny, mogłaby przysiąc, że kącik jego ust drgnął lekko w uśmiechu, którym postanowił ją obdarzyć. Kiedy tak patrzyła na niego stało się coś.. nieoczekiwanego, bestia, która czaiła się za jej plecami mimowolnie podszedł do niej trącając zimnym nosem rękę kobiety jakby domagał się jakichkolwiek pieszczot z jej strony. Gdy ta odwróciła się w stronę psa, mogła zobaczyć jak patrzył na nią swoimi dwukolorymi ślepiami przekrzywiając lekko pysk na bok jakby był zaciekawiony jej reakcji.
- Polubił Cię
Ochrypły głos wydarł się z gardła Gwyna, który niczym nie skrępowany uczynił krok ku Margaret obejmując wzrokiem jej twarz, to nic, że mogła poczuć się pod pewnego rodzaju presją zwłaszcza gdy ten znajdował się niebezpiecznie blisko niej. Dojrzał jej oburzone spojrzenie i gardłowy śmiech wydarł się z jego ust, przekrzywił lekko głowę na bok ślizgając się wzrokiem po jej obliczu.
- Obraziłaś się? Księżniczko?
Zapytał, cedząc powoli słowa jakby one miały pewną wartość dla niego, lecz to były tylko cholerne słowa, mało znaczące.
Powrót do góry Go down
Margarita
Wichrzycielka
Margarita

Liczba postów : 9
Punkty aktywności : 549
Data dołączenia : 06/04/2019

Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka EmptyNie 14 Kwi 2019, 23:34

Wzrok Marge był niemal tak sugestywny, jakby dziewczyna prosto z mostu zażądała od groteskowego mężczyzny przeprosin. Oczekiwała od nieznajomego kajania się oraz wytłumaczenia całego, osobliwego wydarzenia.  Przecież jego pies sprawił, iż blondynka porządnie się przestraszyła oraz naprawdę myślała o tym, że może za kilka sekund zginąć. Jednakże czworonóg okazał się całkiem uległym zwierzęciem, a ona niepotrzebnie się rozpłakała i rozhisteryzowała. Uważała więc, iż ma pełne prawo do usłyszenia, jak przykro jest obcemu za całe zajście.
Jednak… Białowłosy nie wyglądał jakby mu było źle i jak gdyby właśnie zamierzał tłumaczyć siebie oraz swego pupila. Margarita mogłaby pokusić się o stwierdzenie, iż mężczyźnie to nawet przez myśl nie przeszło. Gdy tylko sobie to uświadomiła, przez jej ciało przeszła fala gniewu, a następnie kolejny dreszcz strachu. Sytuacja zdawała się być coraz bardziej dziwaczna i nieznośna. Nieznajomy nawiązywał z nią kontakt wzrokowy przez zdecydowanie za długi czas, a jego spojrzenie wzbudzało pewien niepokój, którego blondynka nie była w stanie opisać.
Wtem poczuła zimny nos na swojej lekko trzęsącej się dłoni. Serce Marge zaczęło szybciej bić. Natychmiast zabrała rękę od zwierzaka i obrzuciła go spojrzeniem pełnym wyższości, pogardy.
- Bez wzajemności- powiedziała, siląc się na obojętny ton.
Dopiero wtedy znów było jej dane zobaczyć dwukolorowe ślepia, które przypomniały dziewczęciu, jak straszne oraz niezwykłe jest to stworzenie. Goddrie nerwowo odwróciła się i zrobiła parę kroków do przodu. Wtedy właśnie drogę zagrodził jej Gwyn, który postanowił zbliżyć się do zdezorientowanej blondynki. Oboje zmniejszyli odległość, jaka ich dzieliła i właśnie wtedy nieznajomy się… Zaśmiał?
Tak, nie było mowy o pomyłce. Nie dość, że nie uzyskała przeprosin, wytłumaczeń, to jeszcze białowłosy ją wyśmiał. Tego było zdecydowanie za wiele, a nieprzyzwyczajona do takiego traktowania Marge podniosła rękę i z wyciągniętym palcem wskazującym, tak jakby groziła mężczyźnie, odezwała się:
- Jest pan bezczelny, zuchwały i niegrzeczny… Proszę mnie tak więcej nie nazywać i zejść mi z drogi.
Machała mu przed licem palcem, aby wzmocnić oskarżający wydźwięk swej wypowiedzi. Chciała, aby ustąpił jej nie tylko z drogi, ale również by przyznał się do błędu i przeprosił. Od małego dziewczynka nie mogła stawiać na swoim, lecz gdy tylko uwolniła się od rodziny, to wręcz uwielbiała dominować nad rozmówcą i dyktować warunki spotkania. Dlatego właśnie ta sytuacja była tak bardzo niewygodna dla dziewczęcia. Nie dość, że owe spotkanie było niespodziewane, to rozpoczęło się od napadu histerii, wywołanego przez obcego jej człowieka, który w dodatku nie chciał przeprosić za wprowadzenie ją w tak podły stan.
Marge była teraz niesamowicie zła, ale również zadowolona, iż może wytknąć rozmówcy jego winy. Oczywiście, gdyby wiedziała, że rozmawia nie z człowiekiem, ale z istotą o wiele bardziej niebezpieczną i mroczną, to na pewno zamknęłaby usta albo zamieniła swój uprzedzony ton na krzyk, a wymachiwanie dłonią na bardzo szybki bieg.
Powrót do góry Go down
Gwynbleidd
Biały wilk
Gwynbleidd

Liczba postów : 7
Punkty aktywności : 548
Data dołączenia : 03/04/2019

Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka EmptySob 20 Kwi 2019, 18:06

Mogła je żądać od niego, ale czy je otrzyma? Zapewne nie, bo Gwyn nie należał do osób, które szybko ulegają nawet gdyby przed nim stała sama bogini piękna i proponowała mu niesamowitą rozkosz w zamian za padnięcie do jej stóp. On nie korzył się przed nikim, był kowalem własnego losu, swoim panem a nie jakimś sprzedawczykiem, który mógłby zaprzedać komuś duszę. Nie z nim takie numery młoda damo.. Słyszał jej bijące ze strachu serce i.. delektował się nim tak jak powinien to robić każdy wampir gdy stawał oko w oko ze swoją ofiarą.
Ale czy na pewno ofiarą? Hades widocznie polubił jej obecność, może nawet samą dziewczynę bo nigdy nie podszedł sam z siebie do ofiary swojego pana, żeby trącić ją nosem w rękę czy w jakąkolwiek inną część ciała. Dla niego także była to nowość i mimo, że znał tego psa lepiej niż samego siebie to czasami go zaskakiwał. Jego spojrzenie było przenikliwe i ani na moment nie oderwał wzroku od jej twarzy jakby doszukiwał się czegoś.. może jakiegoś uroku? Aparat wisiał na jego szyi, a palce Gwyna muskały go delikatnie jakby w pieszczotliwym geście. Wydawał się być w lekkiej zadumie. Na jej słowa cmoknął delikatnie kręcąc głową na boki z widocznym rozbawieniem, czającym się zarówno w kącikach ust jak i w jego nienaturalnych oczach. - Uważaj bo jeszcze usłyszy.. nie lubi tego - wyrzekł po chwili milczenia, rzucając lekkie spojrzenie w kierunku swojego psiego towarzysza, który nastawił uszy na sztorc w kierunku kobiety, niezbyt przejął się jej strachem, który był wyczuwalny z każdym oddechem ich obojgu, po prostu podszedł bliżej do dziewczyny zapewne naruszając jej intymną przestrzeń, ogoń wilka delikatnie musnął jej biodro jakby w pieszczotliwym geście. Gwyn natomiast delikatnie przygryzł dolną wargę ponownie robiąc malutki kroczek w kierunku przestraszonej dziewuchy tak jakby badał ile to może się ku niej zbliżyć zanim ta ucieknie z krzykiem.
Uniósł brew do góry na jej gest i przez moment zawiesił wzrok na jej palcu skierowanym prosto w jego stronę, mogła zobaczyć tylko że niebezpieczne iskierki zatańczyły w jego upiornych oczach. Przystanął jednak w miejscu jakby chciał dać jej złudną nadzieję że.. że jej posłuchał.
- Och.. jesteś pierwszą, która mi to powiedziała w twarz - wyrzekł po chwili milczenia, lekko mrużąc swoje drapieżne oczy. Mimowolnie poczynił kolejny mały krok tak, że gdyby byli tego samego wzrostu to o mało co nie stykali by się nosami, nachylił się lekko ku niej a raczej w stronę jej ucha. - Te niegrzeczne zawsze trafiają do piekła - dodał po chwili cichym głosem, zerkając za jej plecy gdzie czaił się jego towarzysz gotowy zareagować gdyby ta nagle próbowała uciec. Była niczym ptak w klatce.. szkoda tylko, że to nie była złota klatka.
Powrót do góry Go down
Margarita
Wichrzycielka
Margarita

Liczba postów : 9
Punkty aktywności : 549
Data dołączenia : 06/04/2019

Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka EmptyPon 22 Kwi 2019, 21:28

Marge nie znała prawdziwej natury nieznajomego. Nie wiedziała, że jest nieustępliwy i, tak jak ona, woli oraz lubi mieć kontrolę nad sytuacją. Trafił swój na swego, lecz niestety ewentualne zwycięstwo nie należało do Goddrie. Od początku nie miała szansy wyjść z tego cało, ponieważ była nieuświadomiona w jeszcze jednej kwestii. Nigdy, bowiem, nie zadała sobie pytania, kim tak naprawdę jest Gwynbleidd. Nie przeszło jej przez myśl, iż może być inną istotą, podobną do człowieka, jednakże bardzo mu daleką. Przecież Margarita nie wierzyła w potwory, więc nawet teraz, gdy znalazła się w potrzasku, nie skojarzyła trupiobladej skóry, drapieżnego spojrzenia i tego manieryzmu z czymś nieludzkim. Jedynym monstrum wokół blondynki był wielki pies, którego przyprowadził ze sobą mężczyzna, prawda?
Uśmiech, który pojawił się na licu Marge, gdy wytknęła niegrzeczność nieznajomemu, zniknął, kiedy po raz kolejny dwukolorowe ślepia spoczęły na niej i ślizgały się po postaci Goddrie. Sytuacja była niezręczna, straszna oraz nieprzyjemna, zaś Gwyn nie wydawał się skrępowany. Wtedy właśnie dziewczyna ujrzała aparat na jego szyi. Może obcy był ekscentrycznym fotografem przeżywającym kryzys wieku średniego i to dlatego zachowanie białowłosego zdawało się być tak osobliwe? Margarita sama się ze sobą zgodziła, a potem przez jakiś czas trzymała się tej myśli, ponieważ nie chciała domniemywać, co takiego dziwnego jest w jej rozmówcy.
Wzdrygnęła się czując ogon na swoim biodrze, a kolejne kroki Gwyna w stronę blondynki, sprawiły, że instynkt samozachowawczy coraz głośniej dawał znać, aby wróciła już do domu. Choć Marge wmawiała sobie, iż ta sytuacja jest troszeczkę bardziej niezwykła niż inne, tak nie mogła jednak pozbyć się uczucia strachu oraz niepokoju. Zdawało jej się, że mężczyzna pragnie ją skrzywdzić. W tym samym czasie Margarita sama sobie zaprzeczała, zwalając winę za strach na swoje przewrażliwienie. Niemniej jednak każda kobieta, osaczona przez olbrzymiego, groźnego czworonoga i jego pana o nieznanych intencjach, czułaby się zagrożona. Dlatego właśnie Goddrie siliła się na obojętność oraz to, aby wyglądać na nieporuszoną. Była tchórzem, ale nienawidziła tego pokazywać.
I może dałaby radę ciągnąć to niewinne przedstawienie, w którym gra nieustraszoną oraz odważną bohaterkę, gdyby nie zdanie wypowiedziane przez mężczyznę. Margarita zastygła w bezruchu.
Na początku sens słów do niej nie dotarł. Skupiła się na nieprzyjemnej bliskości z domniemanym, dziwacznym fotografem. Dopiero po chwili, gdy zrozumiała, co on powiedział, głośno wciągnęła powietrze przez usta i spojrzała na jego osobę kątem oka. Nie obróciła głowy, ponieważ była zbyt przerażona, aby teraz oglądać drapieżne oczy rozmówcy. Chciała coś powiedzieć, by Gwynbleidd się odsunął, ale zrozumiała, iż skoro pozwolił sobie na takie zbliżenie, to niezbyt go obchodzi, co takiego ma Marge na ten temat do powiedzenia.
Dlatego też w pewnej chwili rzuciła się do ucieczki. Nie patrzyła za siebie, po prostu biegła, mając nadzieję, iż bestia nie podążyła jej śladem.
zt
Powrót do góry Go down
Hareton
Fanatyk
Hareton

Liczba postów : 470
Punkty aktywności : 1596
Data dołączenia : 31/03/2019

Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka EmptyNie 16 Cze 2019, 21:30

William narzekał. Hareton zaś cierpliwie go wysłuchiwał. Oczywiście, nie omieszkał przy okazji napoić odrobinę staruszka, coby jego marudzenie nie było zbyt konkretne. Jackie narzekał na wszystko. Przez problemy polityczne, jednomandatowe okręgi wyborcze, po podwyżki cen alkoholu i fakt, że jego "podopieczny" wciąż się nie zaręczył. A przecież taka piękna była ta panienka Virgo!
Z tym ostatnim akurat przerwał, gdy wysłuchał (po wielu próbach, nawiasem mówiąc) co Hareton ma do powiedzenia na temat Tenebris. Wtedy też William ucichł na chwilę. Naturalnie, nie trwało to zbyt długo. Dalsza część wypowiedzi była jednak chociaż ciekawsza. Jackie począł opowiadać starą historię o Drakuli. Oczywiście, wampirze, nie psie Haretona. Chociaż Earnshaw znał wiele legend, baśń i bajek krążących między Łowcami to stary kompan zawsze potrafił go czymś zaskoczyć.
Czego dokładnie szukali dwaj mężczyźni? Po prawdzie, to sami nie wiedzieli. Mieli zamiar rozbić obóz w lesie. Dotychczas śledzona przez nich banda wampirów często zatrzymywała się gdzieś na obrzeżach miasta. Co było całkowicie rozsądnym posunięciem. Być może i teraz mieliby szansę się na coś napatoczyć? To jednak nie było im dane. Hareton nagle wyrzucił rękę na bok, chcąc zatrzymać Williama. Niepotrzebnie. Jackie również wyczuł zagrożenie. Młodszy Łowca bez chwili zwłoki sięgnął po swój miecz, starszy zaś - po solidnych kalibrów stary rewolwerowiec czarnoprochowy.


Who are you then?
I am part of that power which eternally wills evil and eternally works good.
Powrót do góry Go down
Charon

Charon

Liczba postów : 304
Punkty aktywności : 1004
Data dołączenia : 05/06/2019

Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka EmptyNie 16 Cze 2019, 23:35

W lesie zrobiło się cicho, zbyt cicho, nagle zamilkły świerszcze i inne nocne zwierzęta. To było pierwsze na co zwrócili uwagę łowcy i gdy przygotowywali się na to co nadchodziło zrobiło się zimno do tego stopnia że widzieli wydychane przez siebie oddechy. Pomimo zwiększonej czujności nie dostrzegali jednak zagrożenia. Las stał się jak by martwy aż nagle powietrze przeszył kobiecy krzyk który niemal natychmiast się urwał. Jednak jego źródło nie mogło być daleko i jak by na potwierdzenie tego, po chwili coś poruszyło się w oddali przed nimi. Najpierw wydawało się jakimś cieniem, sądząc już po konturach było duże. Szło wolno co chwilę się zatrzymując prawdopodobnie stając na tylnych łapach. Młodszy łowca, mający lepszy wzrok mógł zauważyć po kolejnych krokach bestii że na głowie miał potężne jelenie poroże a na tle czarnego futra majaczyła się jasna czaszka zamiast głowy. Stworzenie podeszło jeszcze bliżej i zatrzymało się paręnaście metrów przed łowcami unosząc "głowę" wysoko jak by węszyło. Otworzyło pysk z którego wypadło poranione ciało jakiejś kobiety, sądząc po nienaturalnym wygięciu pleców nie miała szans na przeżycie. Nagle bestia jak by wyczuła co znajduję się przed nią i skierowała puste oczodoły w kierunku Haretona i Williama, a z jej pyska wydobyło się coś przypominającego warczenie.
Powrót do góry Go down
Hareton
Fanatyk
Hareton

Liczba postów : 470
Punkty aktywności : 1596
Data dołączenia : 31/03/2019

Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka EmptyWto 18 Cze 2019, 19:37

- Ki chuj... - Haretonowi nie dane było skończyć jego światłej myśli, gdy stojący obok William trzepnął go w bok, chowając, ku zdziwieniu młodszego mężczyzny, pistolet za pazuchę.
- Stul pysk.
O dziwo, Hareton posłuchał. Z reguły Jackie miał rację w sprawach związanych z wesołym fachem Łowcy. W przeciwieństwie do sytuacji alkoholowych, gdzie reguła była odwrotna. Teraz jednak żadnemu z nich nie było do śmiechu. Tak samo i wiernemu Draculi, który położył po sobie uszy i byłby zaczął cicho warczeć, gdyby nie lekki dotyk Williama. Mężczyzna mruknął coś cicho do siebie, po czym szepnął do swojego podopiecznego:
- To nie jest do końca materialna istota. Potem ci wyjaśnię. Rzecz w tym, że masz być cicho. Zajmij go chwilę, a ja spróbuję przygotować pułapkę.
Hareton zmrużył oczy an te słowa, ale nie protestował. Potwierdził tylko, że zrozumiał skinieniem głowy i gestem nakazał pieskowi udać się z Williamem. Sam zaczął się powoli cofać, ustawiając tak, by po swojej lewej stronie, stosunkowo blisko, ale też nie za blisko, mieć drzewo. W razie czego było całkiem dobrą ochronę. Nie po to, by zatrzymać bestię oczywiście. Ta była na to zdecydowanie za duża. Stanowiło po prostu niezły punkt manewru.


Who are you then?
I am part of that power which eternally wills evil and eternally works good.
Powrót do góry Go down
Charon

Charon

Liczba postów : 304
Punkty aktywności : 1004
Data dołączenia : 05/06/2019

Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka EmptyWto 18 Cze 2019, 22:58

Potwór lekko przekrzywił łeb nasłuchując  po czym stanął na tylnych łapach, nie tylko zdawał się jeszcze większy ale przede wszystkim, co było najbardziej przerażające, nagle zdawał się ludzki. Jego budowa ciała przypominała zwykłego, wyprostowanego mężczyznę. Po za faktem jeleniej czaszki zamiast głowy, jakiś czterech metrów wysokości, skóry porośniętej gęstym, czarnym futrem no i szponów zamiast palców. Bestia znów zawarczał i opadła na cztery nogi robic kolejne kroki w stronę Haretona jednak łowca mógł odnieść wrażenie stworzenie nie idzie na niego tylko jak by czegoś szukało. William miał rację żeby zachowywać się cicho i teraz młody łowca mógł zrozumieć dlaczego. Mroczny stwór go nie widział, dopiero gdy podszedł bliżej i wciągnął powietrze przez kościsty nos, otworzył szeroko paszcze pełną zębów które nie pasowały do jeleniego szkieletu. Bestia zarzuciła głową z taką siłą że dosłownie przełamała drzewo przy którym schronił się Hareton. Ryknęła przy tym dźwiękiem które przypominało jakiegoś dzikiego kota. Kiedy drzewo z hukiem opadło stworzenie natarło na młodego łowcę wystawiając poroże przed siebie.
Powrót do góry Go down
Hareton
Fanatyk
Hareton

Liczba postów : 470
Punkty aktywności : 1596
Data dołączenia : 31/03/2019

Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka EmptySro 19 Cze 2019, 14:25

Hareton słyszał o wielu różnych, dzikich bestiach. Ba, nawet miał okazję na niektóre z nich polować, a raczej - asystować przy polowaniu na ów. Z istotą, która była przed nim, nie miał jednak nigdy wcześnie styczności.
Mężczyzna zaklął cicho pod nosem, gdy zobaczył jak bestia dziko wierzga łbem, ewidentnie nie w celach pokojowych. Już wtedy cofnął się od razu szybkim susem, opuszczając broń. Nie miał zamiaru walczyć z stworem bezpośrednio. Wycelował protezą w pobliskie drzewo i wystrzelił linkę z hakiem, wspinając się na nie od razu szybko, gdy tylko dosięgnął celu.
Hareton pamiętał jednak, że musi odciągnąć uwagę stwora od Williama. Toteż gdy tylko wylądował na drzewie, od razu zastukał parę razy mieczem o pień. Niezbyt głośno, by nie przyciągnąć więcej niepożądanych przeciwników, na tyle jednak, by widocznie wyczulony słuch stwora zareagował.


Who are you then?
I am part of that power which eternally wills evil and eternally works good.
Powrót do góry Go down
Charon

Charon

Liczba postów : 304
Punkty aktywności : 1004
Data dołączenia : 05/06/2019

Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka EmptySro 19 Cze 2019, 17:10

Stworzenie polegało głównie na węchu kiedy atakowało jednak niewątpliwie to słuch był jego najwiekszym atutem. Dzwięk wystrzeliwanej linki sprawił że zatrzymał się na moment przekręcając lekko łeb. Ryknął głośno kiedy źródło zapachu za którym podążał zniknęło. Ewidentnie nie był przyzwyczajony do walki z łowcami. Zwykle jego ofiary na sam widok uciekały robiąc wiecej hałasu przez co bez większego wysiłku był w stanie je dopaść. Hareton był wyzwaniem dla potwora, uniósł łeb i zaczął węszyć. Kiedy łowca uderzył w drzewo czarne ucho strzygnęło w powietrzu i bez zawachania stwór ruszył w stronę dzwieku taranując drzewa po drodzę. To na którym był Hareton nie było wyjątkiem. Potwór wbiegł w nie łamiąc i nabijając na poroże tylko po to żeby z olbrzymią siłą rzucić nim o ziemię. Młody łowca osiągnął cel, stqór ewidentnie na nim skupił swoją uwagę.
Powrót do góry Go down
Hareton
Fanatyk
Hareton

Liczba postów : 470
Punkty aktywności : 1596
Data dołączenia : 31/03/2019

Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka EmptySro 19 Cze 2019, 17:51

To nie było tak, że Hareton dobrze się bawił, walcząc z Wendigo. Po prostu doświadczenie ów, chociaż przerażające, było ciekawe same w sobie. Chcąc nie chcąc zeskoczył z drzewa, gdy bestia w nie wparowała. Próbował wylądować za nią, ale nie spodziewał się, że przeciwnik z aż tak wielką siłą uderzy w drzewo. Zazwyczaj jego przeciwnicy bardziej dawkowali swoją siłę. Tutaj widocznie zmęczenie nie grało specjalnej roli. Dla jednej ze stron, oczywiście.
Hareton przetoczył się po ziemi za bestią i zaklął szpetnie. Oczywiście od razu podniósł się na równe nogi. Był ciekaw, czy jest w stanie zdezorientować bestię. Toteż gdy podnosił się z ziemi, zgarnął z niej kamień i bez chwili zawahania rzucił w kolejne drzewo. Mocno. Tak, by przy uderzeniu dźwięk był wyraźny. Sam jednak tym razem stanął nieruchomo. Nie był w stanie użyć pełnej wersji Kamuflażu, jako że bestia była na nim skupiona, spróbował jednak zdezorientować ją kolejny raz. Wyciszył jednocześnie mocno swój organizm i zamarł.
William w tym czasie odbiegł, jednak niezbyt daleko. Znalazł to, czego szukał. Rosnące skupisko lawendy. Silnie pachnącej lawendy. Od razu więc zabrał się do roboty. Wyrył niewielkie runy ognia oraz Słońca na okolicznych drzewach, tworząc mały kwadrat z trzema ścianami. Zaraz rozłożył parę drobnych płytek z swojego plecaka i rozłożył na bokach ów tworzonego czworokąta. Nie wiedział, jak silna jest bestia, toteż nie ufał prowizorycznym runom na drzewach. Oczywiście, z samej racji tego, jak wiele lat już ich używał potrafił je rysować, niemniej jednak, nie był czarodziejem. Toteż runy na płytkach były pewniejszym zabezpieczeniem, tyle, że łatwo można było je przesunąć. Zakrył parę z nich tak, by jeden bok kwadratu był "otwarty". Dopiero po odsłonięciu run doszłoby do aktywacji pułapki. Dopiero wtedy ruszył z powrotem do Haretona. A każda sekunda w tym momencie była na wagę złota...


Who are you then?
I am part of that power which eternally wills evil and eternally works good.
Powrót do góry Go down
Charon

Charon

Liczba postów : 304
Punkty aktywności : 1004
Data dołączenia : 05/06/2019

Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka EmptySro 19 Cze 2019, 18:28

Uszy bestii teraz sterczał jak u jakiegoś wilka lub psa. Słyszał upadek Haretona i to jak się przeturlał. Wciągnął powietrze i już miał złapać łowce w ostre zęby kiedy zatrzymał się w połowie ruchu. Kamień uderzył w drzewo od którego się odbił i rykoszetem trafił kolejne w końcu trafiając w krzaki. Stwór odwrócił łeb w kierunku z którego rozległ się dzwięk po czym z powrotem na łowce i znów na drzewa. Sprawiał wrażenie jak by właśnie się zastanawiał. Młody łowca w idealnym momencie użył ukrycia ponieważ stwór zbliżył pysk bardzo blisko niego żeby zaraz odwrócić się z głośnym powarkiwaniem i ruszyć w stronę drzew. Ryknął wpadając w krzaki i kłapiąc na wszystkie strony. Gdy niczego nie znalazł stanął na tylnych łapach rozglądając się. Tym razem to nie młody łowca zwrócił jego uwagę ale zblizający się William. Bestia nie czekała dłużej od razu ruszyła za obranym przez siebie celem wystawiając poroże przed siebie.
Powrót do góry Go down
Hareton
Fanatyk
Hareton

Liczba postów : 470
Punkty aktywności : 1596
Data dołączenia : 31/03/2019

Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka EmptySro 19 Cze 2019, 19:15

William nawet nie miał zamiaru zbliżać się zanadto do bestii. Znał swoje możliwości. Toteż dokonał czynu najrozsądniejszego z wszystkich i gdy tylko zobaczył Wendigo, od razu zwrócił się w drugą stronę. Zwłaszcza, gdy ów potwór obrał go widocznie na cel.
Tutaj jednak okazało się, czemu starszy Łowca chciał zabrać ze sobą Draculę. Pies solidnie wytarzał się w lubczyku. Pachniał więc teraz nie tylko swoim charakterystycznym, psim zapachem, ale i intensywną wonią rośliny. Do tego wydał z siebie na polecenie Jackiego krótkie szczeknięcie i sam zaraz zaczął uciekać. A sprinterem był znakomitym.
Hareton oczywiście nie pozostawał bierny i ruszył biegiem za bestią. O tyle co Jackie odbił lekko w prawo, to Earnshaw biegł za bestią lekko z tyłu z lewej strony. Pomiędzy dwójką mężczyzn uciekał z kolei Dracula. Tym samym, jeśli Wendigo podchwyciło intensywny zapach psa, to prowadził on potwora prosto do pułapki, za nimi zaś podążał Hareton, a z prawej strony przed bestią znajdował się William.
Dwójka mężczyzn nie pozwalała jednak Wendigo ot tak biec za psem. Co to, to nie. Traktowali Draculę jako swego kompana. Toteż raz jeden, raz drugi, a czasami równocześnie wydawali z siebie cichy okrzyk, albo uderzali o siebie srebrnymi sztyletami. Metaliczny brzęk, chociaż nie był głośny, należał do tej skali dźwięków o wyraźnie nieprzyjemnej barwi. Tak samo jak ciche poszczekiwanie Draculi.



Who are you then?
I am part of that power which eternally wills evil and eternally works good.
Powrót do góry Go down
Charon

Charon

Liczba postów : 304
Punkty aktywności : 1004
Data dołączenia : 05/06/2019

Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka EmptySro 19 Cze 2019, 20:17

Wendigo wychamował kawałek przed łowcą i zaczął węszyć usilnie. Dodatkowy szczek psa tylko go zachęcił jednak chwilę zrobił wolny obrót w miejscu przekrzywiając głowę. Monotonny dźwięk psich łap utwierdził go jednak w przekonaniu że coś przed nim ucieka dlatego też rycząc ruszył wściekle za psem. Najpierw biegł tak szybko że z łatwością dogonił by czworonoga ale w penwnym momencie zwolnił słysząc łowce za sobą. Już miał się odwinąć ale usłyszał metaliczny dźwięk z boku, od strony Williama przez co obrócił się w biegu i zarzucił głową w jego kierunku. Na moment stanął i ryknął w kierunku Haretona skacząc przy tym i wymachując porożem. Całość przypominała trochę naganianie młodego byka tyle że mierzył on prawie cztery metry i był nastawiony na mord. Szczeknięcia psa znów nakłonił stwora do biegu co chwilę jednak wymachiwał na boki porożem oraz kłapał zębami w stronę psa. Gdy znależli się dosłownie kawałek przed pułapką zrobioną przez Williama wendigo nagle zachamował i odwinął się łapiąc stojącego najbliżej łowce zębami. Hareton miał szczęście że stwór nie widzi dzieki czemu zęby zacisnęły się na protezie a zwierze cisnęło nim o pobliskie drzewo.
Powrót do góry Go down
Hareton
Fanatyk
Hareton

Liczba postów : 470
Punkty aktywności : 1596
Data dołączenia : 31/03/2019

Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka EmptySro 19 Cze 2019, 21:14

Ruch bestii zaskoczył Haretona. Nie miał specjalnego pola do manewru, toteż po prostu spróbował zminimalizować straty i przygrzmocił o drzewo możliwie jak największą powierzchnią ciała. Osunął się z niego i syknął z bólu. Podniósł wzrok, gotów do obrony. Ale szczęśliwie, Jackie miał już gotowy plan.
Starszy Łowca, chociaż zdecydowanie w formie nie był, wciąż posiadał kilka sztuczek w zanadrzu. Stanął teraz wraz z Draculą w środku kwadratu i zaśmiał się głośno swoim niskim tonem. Pies zawtórował mu cichym, przeciągłym wyciem.
- Jesteś jeszcze brzydszy niż Indianie was rysowali, bydlaku. A uwierz mi, rysowali oni wyjątkowo paskudnie w naszych księgach.
Mężczyzna stał wśród lawendy wraz z psem, co mogło drażnić Wendigo. I stępiać jego czuły zmysł węchu. Ale co zdecydowanie bardziej mogło go drażnić to fakt, że William rzucił w niego właśnie srebrnym sztyletem. A miotaczem był on niesamowitym.


Who are you then?
I am part of that power which eternally wills evil and eternally works good.
Powrót do góry Go down
Charon

Charon

Liczba postów : 304
Punkty aktywności : 1004
Data dołączenia : 05/06/2019

Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka EmptySro 19 Cze 2019, 22:02

Wendigo podążył za dźwiękiem ciała uderzającego o drzewo i stanął naprzeciwko Haretona. Zniżył głowę i otworzył pysk z którego śmierdziało krwią i niezapomnianym przez nikogo kto choć raz miał pecha poczuć ten zapach smrodem gnijących zwłok. Zrezygnował jednak z swojej zdobyczy kiedy usłyszał śmiech i wycie. Stanął na tylnych łapach przekręcając głowę tak jak by obserwował starszego łowce i psa przez ramię. Wydał z siebie coś w typie niskiego pomruku. Czy rozumiał słowa? Ciężko stwierdzić ale głos Williama docierał do stworzenia którego sierść na grzbiecie zjeżyła się. Był już nieźle wkurzony, prawdopodobnie żadna inna zwierzyna nie sprawiała mu tyle trudności. Opadł na cztery łapy i zaczął iść w stronę kwadratu. Pierwszy raz od czasu ich spotkania nie ruszył pędem na swój cel tylko z wolna kierował się w stronę łowcy i psa. Zatrzymał się na moment trzepiąc głową, zapach wyraźnie go drażnił jednak chęć pozbycia się tych istnień przed nim była większa. Ugiął lekko łapy i jednym susem wskoczył do pułapki Williama zamachując się porożem pierw w stronę mężczyzny a później psa.
Powrót do góry Go down
Hareton
Fanatyk
Hareton

Liczba postów : 470
Punkty aktywności : 1596
Data dołączenia : 31/03/2019

Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka EmptySro 19 Cze 2019, 22:24

Pies był w stanie z łatwością uskoczyć. William - niekoniecznie. Bo chociaż cofnął się, to z pewnością nie tak szybko, jak powinien. Sytuację mężczyzny uratował Hareton. Wykorzystał on Wyrzut Adrenaliny by nagle wystrzelić do przodu i z dziką furią ciąć tylną kończynę potworą. Oczywiście, nie mogło to zatrzymać Wendigo, ale z całą pewnością zaburzało to jego równowagę i trajektorię lotu. Wściekły Łowca wręcz zaryczał na potwora. Wiedział, że odcięta kończyna zaraz się zrośnie. Mimo, że broń była srebrna. Ale nie miał przecież zamiaru walczyć z bestią. Przynajmniej nie teraz.
- Odsłoń płytki runiczne za Tobą! Uwięzisz go w środku!
William nie musiał dwa razy powtarzać. Hareton od razu ruszył, widząc, że zarówno Dracula jak i Jackie są poza zasięgiem bestii. Oczywiście pod warunkiem, że pozostałe płytki runiczne jak i znaki wyryte na drzewach stanowią wystarczającą ochronę przed bestią.


Who are you then?
I am part of that power which eternally wills evil and eternally works good.
Powrót do góry Go down
Charon

Charon

Liczba postów : 304
Punkty aktywności : 1004
Data dołączenia : 05/06/2019

Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka EmptySro 19 Cze 2019, 22:45

Ryk jaki rozległ się w lesie odbijał się echem pomiędzy drzewami i niósł się daleko. Bestia raniona zachwiała się i tylko szybkie przesunięcie przedniej łapy pomogło mu złapać równowagę. Czy to na słowa Williama, czy wściekły za zranienie Wendigo odwrócił się i gdy tylko łapa się zrosła skoczył na Haretona z kolejnym rykiem. Lądując otworzył pysk żeby jednym kłapnięciem zębów zmiażdżyć źródło jego gniewu jednak wtedy uderzył o coś, jak by niewidzialną ścianę. Cofnął się kilka kroków warcząc i otrzepując. Nagle zrobił coś ciekawego, podszedł znów do młodego łowcy i łbem otarł się o niewidzialną ścianę. Kiedy już nagie kości pyska dotknęły przeszkody, przeszedł kawałek wzdłuż niej trafiając na boczną ścianę. To go dodatkowo rozwścieczyło i naparł na nią z całych sił tak że zadrżały zarówno drzewa jak i kafelki, jednak nic więcej się nie stało. Wendigo odwrócił się i z rozpędu uderzył w drugą boczną ścianę. Ponownie wszystko zadrżało ale ściana wytrzymała. Stwór natarł na nią ponownie uderzając porożem i drapiąc ale bezskutecznie dlatego skupił się na poprzednim celu i ruszył na Williama. W tym manewrze jednak również przeszkodziła mu ściana z którą próbowała zaciekle walczyć gryząc, drapiąc, uderzając ostrym porożem i całym ciałem. Dłuższą chwilę trwało zanim się uspokoił, warczał jednak dalej zajadle wycofując się na środek swojej "klatki".
Powrót do góry Go down
Hareton
Fanatyk
Hareton

Liczba postów : 470
Punkty aktywności : 1596
Data dołączenia : 31/03/2019

Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka EmptySro 19 Cze 2019, 23:09

Hareton oddychał ciężko, uspokajając stopniowo bijące w oszalałbym tempie serce. Co prawda był w stanie jeszcze przez chwilę użyć niesamowitych zdolności, podchodzących pod wampiryczne, lecz szybko opadł z sił. William podszedł do niego i zaoferował mu ramię. Earnshaw z wdzięcznością je przyjął i podniósł się na równe nogi, po czym oczyścił na szybko broń. Obdarzył Wendigo wzrokiem pełnym nienawiści i spytał swego mentora:
- To jak go teraz zabijemy?
- Nijak. Spieprzamy stąd, maleńki.
- Jak to spieprzamy? To po co...
- Samemu nie da się zabić Wendigo. Ja zaś jestem zbyt słaby, by odegrać którąkolwiek z ról w ubiciu tej bestii.
- Nie rozumiem
- Hareton zawahał się, gdy William go szarpnął, ale gdy ten obdarzył go swoim charakterystycznym spojrzeniem "dobrego wujka", młodszy Łowca uległ i ruszył za Jackiem. Obaj niemalże biegli przez puszczę, z powrotem do domostwa rodu Noizoru.
- Musisz się przeprosić z Valkyonem, Hary. Wendigo są gorsze niż wiele, wiele wampirów. Ośmielę się rzecz, że większość.
Hareton, niechętnie bo niechętnie, ale przyznał mu rację. Jak dotąd nie spotkał się nigdy z tak dziwnym stworem. Szybki, przypuszczalnie silniejszy od jakiegokolwiek wampira, do tego niemalże odporny na srebro. Wendigo było...dziwne, ale i przerażające. Oraz widocznie miało na sumieniu już niejedno życie. Co oznaczało, że wskakuje na niechlubną listę priorytetów Haretona.
- Masz rację, staruszku. Jak często, niestety. Jak to zabić w takim razie?
- Achhh, już ci wszystko tłumaczę...


//Hareton wraz z Draculą udają się do gabinetu Valkyona


Who are you then?
I am part of that power which eternally wills evil and eternally works good.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Jezioro Lamoka Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Lamoka   Jezioro Lamoka Empty

Powrót do góry Go down
 
Jezioro Lamoka
Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Ziemia niczyja :: Las-
Skocz do: